Newsy

Danuta Stenka: Tkwię w zawodowej szufladce. Utarło się, że jestem szlachetna i z klasą, nigdy na wesoło ani szwarccharakter

2018-09-28  |  06:13

Aktorka po raz pierwszy w karierze filmowej wciela się w czarny charakter. Dotychczas tego rodzaju role powierzano jej wyłącznie w dubbingu i słuchowiskach radiowych. Przez producentów filmowych uważana była za artystkę pasującą do ról kobiet szlachetnych i romantycznych, nie angażowano jej więc nawet do filmów komediowych. 

Zdaniem Danuty Stenki zaszufladkowanie to jedna z najgorszych rzeczy, jakie mogą się przytrafić aktorowi. Wielu artystów kojarzonych jest z tylko jedną rolą i otrzymuje wyłącznie podobne do niej propozycje. Zdarza się także, że aktorzy, których producenci obsadzają w kolejnych filmach ze względu na warunki fizyczne. Danuta Stenka uważa takie podejście za wyjątkowo krzywdzące.

– Najgorzej jest, kiedy aktora zamknie się do szuflady, przyczepi mu się etykietkę, jesteś takim charakterem, takie twoje emploi i koniec, i nigdy się do emerytury już nie zmieni, bo to jest nieprawda – mówi aktorka agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Gwiazda podkreśla, że wielu aktorów zaskakuje widzów, krytyków i producentów, wyłamując się z tego schematu. Pojawiają się wówczas pełne zdumienia, aczkolwiek pozytywne komentarze.

– Właśnie trzeba zaryzykować i dać coś, czego się absolutnie widz nie spodziewa, czego się reżyser i producent boi, ale to może się okazać niezwykłym odkryciem – mówi Danuta Stenka.

Aktorka twierdzi, że sama od wielu lat tkwi w tego rodzaju zawodowej szufladce. Po raz pierwszy zauważyła to w 2003 roku, gdy zaczęło się kompletowanie obsady aktorskiej do filmu „Nigdy w życiu!” na podstawie powieści Katarzyny Grocholi pod tym samym tytułem. Danuta Stenka była wówczas w trakcie prób do spektaklu „Pozwól mi odejść” w reżyserii Izabeli Cywińskiej, opartego na tekście Katarzyny Grocholi. Pisarka sama zapytała wówczas gwiazdę, czy otrzymała zaproszenie na casting do „Nigdy w życiu!”.

– Kasia mówi: Czy oni do ciebie dzwonili? Ja mówię: Nikt do mnie nie dzwonił. – Któryś raz im już mówię, żeby cię zaprosili na zdjęcia próbne, bo to Ty powinnaś grać tę postać. Myślę sobie: jeżeli autorka jest tego zdania, to coś w tym chyba jest – mówi Danuta Stenka.

Obsada filmu została skompletowana, musiała jednak ulec zmianie z względu na nieodpowiedni wiek aktorki wcielającej się w postać głównej bohaterki, Judyty Kozłowskiej. Ostatecznie rolę tę powierzono Danucie Stence. Gdy gwiazda pytała, dlaczego nie zaproszono jej na zdjęcia próbne, zawsze słyszała w odpowiedzi, że kojarzono ją wyłącznie z repertuarem dramatycznym, niepasującym do charakteru obrazu „Nigdy w życiu!”.

– Tak się jakoś utarło, że jestem – nazywam to, idąc za tytułem Dostojewskiego – skrzywdzona i poniżona, no właśnie szlachetna, z klasą, ewentualnie jakaś bardzo biedna, może trochę romantyczna też, ale broń Boże na wesoło, broń Boże szwarccharakter – mówi Danuta Stenka.

Po premierze koledzy z branży zaczęli przypominać sobie komediowe wcielenia Danuty Stenki, m.in. jej rolę w spektaklu „Damy i huzary” w reż. Janusza Nyczaka. Gwiazda potwierdza, że przed przeprowadzką grywała i w komediach, i w farsach. Propozycję wcielenia się w czarny charakter na małym ekranie otrzymała jednak dopiero od producentów serialu TVN „Diagnoza”.

– Po raz pierwszy się coś takiego pojawiło, choć pojawiały się te propozycje z dubbingu i z radia, w radiu grywałam – całkiem niedawno nawet – role postaci złych, więc coś jest na rzeczy, gdzieś ktoś coś usłyszał, odkrył w głosie moim mówi Danuta Stenka.

Czytaj także

Gwiazdy

Anna Popek: Bardzo często kobiety są dla siebie największymi wrogami. Mitem jest solidarność jajników

Prezenterka podkreśla, że prawdziwa przyjaźń między kobietami jest możliwa, ale taka bliska relacja w dużej mierze uzależniona jest od poczucia własnej wartości i braku kompleksów. W przeciwnym razie jedna ze stron szybko stanie się wrogiem drugiej i zacznie ją niszczyć. Anna Popek ma kilkanaście serdecznych przyjaciółek, które są dla niej bratnimi duszami. Panie nawzajem się wspierają, kibicują sobie w sprawach zawodowych i doradzają w kwestiach osobistych.

 

Media

Beata Sadowska: Negocjuję jeden duży projekt telewizyjny i dwa internetowe

Dziennikarka nie lubi podsumowań, robienia bilansu sukcesów i porażek ani też snucia planów na przyszłość. Skupia się tym, co dzieje się tu i teraz. Cieszy się macierzyństwem i szczęściem rodzinnym, a jednocześnie rozwija swoje pasje i pracuje nad nowym programem telewizyjnym. W grę wchodzą również dwa projekty internetowe.

 

Konsument

Konsumenci coraz częściej szukają mięs o zdrowszym składzie. Choć spożycie wołowiny rośnie, ciągle stanowi ułamek rynku

Wieprzowina i drób to wciąż dominujące gatunki mięsa na polskim rynku. Ich spożycie jest stabilne. Eksperci zaznaczają, że dwucyfrowo wzrasta rynek wołowiny, ale to wciąż niszowy produkt. Konsumenci zaczynają natomiast szukać wyrobów tradycyjnych, ekologicznych czy prozdrowotnych.

 

Gwiazdy

Ewa Wachowicz: Przygotowania świątecznych potraw zaczynam z początkiem grudnia. Nie chcę mieć w czasie świąt zbyt dużych cieni pod oczami

Prezenterka radzi, by nie odkładać przygotowywania wszystkich świątecznych potraw na ostatnią chwilę. Przed samą Wigilią można tylko przyrządzić karpia po żydowsku czy upiec sernik. Z kolei zakwas na barszcz, krokiety, pierogi czy kruche ciasto warto zrobić dużo wcześniej. Część półproduktów można też zamrozić. Dobrym pomysłem na poświąteczny obiad jest natomiast zapiekanka z resztek jedzenia, które pozostały w lodówce.