Przegląd mediów

18
czerwiec
styczeń 2020

Postępowanie gospodarcze zakończone w pół roku

2020-01-07  |  10:19
Przegląd mediów

W myśl najnowszej nowelizacji przepisów Kodeksu postępowania cywilnego postępowania sądowe w sprawach gospodarczych mają trwać maksymalnie 6 miesięcy. Czy rzeczywiście tak będą wyglądały nowe realia? Czy sądy są gotowe na nowe zasady?

Realia sądownictwa gospodarczego w Polsce

W dotychczas obowiązujących przepisach nie było rozróżnienia pomiędzy sprawami gospodarczymi a tradycyjnymi sprawami cywilnymi. Wszystkie one objęte były jednolitą procedurą. Niewątpliwie jednak system ten się nie sprawdzał, ponieważ sprawy sądowe toczyły się latami. Sytuacje, w których strona wnosiła pozew i w sprawie nie działo się nic przez ponad rok lub nawet dłużej, należały do codzienności. W zasadzie w każdej sprawie dochodziło zatem do przewlekłości prowadzonego postępowania. Przedsiębiorcy zatem, dochodząc poszczególnych wierzytelności, pozostawali na straconej pozycji. Zanim udało im się uzyskać pozytywne dla nich orzeczenie, okazywało się, że dłużnik jest już niewypłacalny. Ewentualna egzekucja, której się podejmowano, była zatem z gruntu skazana na porażkę. Można wskazać wiele przyczyn powszechnych opóźnień w sądach. Z jednej strony kolejne nowelizacje przepisów spowodowały, że niekiedy sądy bazowały na trzech różnych stanach prawnych. To z kolei prowadziło do licznych błędów i uchybień z ich strony, co znacząco wydłużało procesy. Z drugiej strony winą należy obarczyć problemy kadrowe sądów. Sędziów i pracowników sądów było zbyt mało w stosunku do liczby prowadzonych spraw. Do tego ich choroby i inne nieobecności dezorganizowały pracę całej placówki.

Zmiany w Kodeksie postępowania cywilnego

W listopadzie 2019 r. weszła jednak w życie duża nowelizacja przepisów Kodeksu postępowania cywilnego. Zmiany te mają zrewolucjonizować polskie sądownictwo i rozwiązać jego dotychczasowe problemy. Po 7 latach postanowiono przywrócić odrębną procedurę gospodarczą. Jest to procedura znacznie bardziej rygorystyczna niż tradycyjna procedura cywilna. Dzięki nowym zasadom sprawy mają się jednak teraz toczyć znacznie szybciej. Zgodnie z założeniem maksymalny czas trwania postępowania ma wynosić 6 miesięcy. Według nowych regulacji sprawami gospodarczymi są postępowania „ze stosunków cywilnych między przedsiębiorcami w zakresie prowadzonej przez nich działalności gospodarczej, choćby którakolwiek ze stron zaprzestała prowadzenia działalności gospodarczej; ze stosunku spółki (...); przeciwko przedsiębiorcom o zaniechanie naruszania środowiska i przywrócenie do stanu poprzedniego lub o naprawienie szkody z tym związanej oraz o zakazanie albo ograniczenie działalności zagrażającej środowisku; z umów o roboty budowlane oraz ze związanych z procesem budowlanym umów służących wykonaniu robót budowlanych; z umów leasingu; przeciwko osobom odpowiadającym za dług przedsiębiorcy, także posiłkowo lub solidarnie, z mocy prawa lub czynności prawnej; między organami przedsiębiorstwa państwowego; między przedsiębiorstwem państwowym lub jego organami a jego organem założycielskim lub organem sprawującym nadzór; z zakresu prawa upadłościowego i restrukturyzacyjnego; o nadanie klauzuli wykonalności tytułowi egzekucyjnemu, którym jest orzeczenie sądu gospodarczego prawomocne lub podlegające natychmiastowemu wykonaniu albo ugoda zawarta przed tym sądem; o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego opartego na prawomocnym lub podlegającym natychmiastowemu wykonaniu orzeczeniu sądu gospodarczego albo ugodzie zawartej przed tym sądem”. Do tej kategorii nie można jednak zaliczyć postępowań, wskazanych w art. 4582 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego. „Nie są sprawami gospodarczymi sprawy o: 1) podział majątku wspólnego wspólników spółki cywilnej po jej ustaniu; 2) wierzytelność nabytą od osoby niebędącej przedsiębiorcą, chyba że wierzytelność ta powstała ze stosunku prawnego w zakresie działalności gospodarczej prowadzonej przez wszystkie jego strony.”

Jak zmieni się sytuacja przedsiębiorców?

W przepisach przewidziano zatem zmiany dotyczące procesu gospodarczego. Na mocy nowelizacji strona postępowania, która nie jest przedsiębiorcą albo jest przedsiębiorcą będącym osobą fizyczną, będzie miała pewną kontrolę nad tym, czy sprawa zostanie rozpatrzona w trybie przewidzianym dla sprawy gospodarczej, czy też nie. Na jej wniosek sąd może bowiem rozpoznawać sprawę w tradycyjnym trybie. Zmiany w procedurze gospodarczej bazują natomiast przede wszystkim na tym, iż wyrok sądu pierwszej instancji będzie stanowił tytuł zabezpieczenia. W konsekwencji możliwe będzie chociażby zajęcie konta dłużnika już na tym etapie. W pewnym sensie skrócone zostanie też całe postępowanie. Strony będą mogły się bowiem umówić w zakresie wyłączenia niektórych dowodów. Zrobią to pisemnie lub bezpośrednio przed sądem. Sąd będzie też mógł w określonych sytuacjach ograniczyć powoływanie świadków. Jeżeli uzna, że wszystkie fakty zostały wyjaśnione już na gruncie innych, zaniecha powodów przeprowadzenia dowodu z zeznań świadków. Strony nie będą mogły w toku sprawy występować z dodatkowymi roszczeniami w postaci chociażby powództwa wzajemnego. Dzięki temu sprawa ma się toczyć znacznie szybciej. Teoretycznie zatem zastosowanie wszystkich nowych reguł pozwoli na przyspieszenie prowadzonych postępowań.

Czy sprawy rzeczywiście będą toczyły się szybciej?

Środowisko sędziów ma jednak spore wątpliwości, czy wdrożenie zmian jest możliwe w praktyce, biorąc pod uwagę braki kadrowe w sądach oraz liczbę prowadzonych spraw. Wydaje się nawet, że ustawodawca doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Nowelizacja przepisów Kodeksu postępowania cywilnego pozostawiła bowiem sędziom pewną „furtkę”. Tak naprawdę 6-miesięczny okres na zakończenie sprawy będzie można przekroczyć bez jakichkolwiek negatywnych konsekwencji dla sądu. Ewentualne przedłużenie prowadzenia postępowania będzie można natomiast uzasadnić prostym skwitowaniem, iż aktualne obłożenie, a zatem zbyt duża liczba prowadzonych spraw, nie pozwala na zakończenie sprawy w terminie półrocznym. To nieścisłe i dość ogólne sformułowanie, którego będzie można użyć niemal do każdej sprawy toczącej się przed sądem. Wygląda zatem na to, że te sądy, które miały do tej pory problem z dotrzymaniem terminów, nadal będą borykały się z takimi trudnościami.

Autor:

radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

 

 

Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Biurze Prasowym”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy tacy jak agencje PR, firmy czy instytucje państwowe.

Informacje z dnia: 7 stycznia

Medium

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Media

Sylwester Wilk: Chciałbym spróbować aktorstwa. Jako charakterystyczna postać mógłbym zagrać rolę kryminalisty albo osoby niepełnosprawnej

Sportowiec podkreśla, że udział w programach „Ninja Warrior” i „Taniec z gwiazdami” był dla niego ciekawą przygodą, przyniósł nowe doświadczenia i nauczył go pokory. Dzięki występom medialnym zyskał też dużą popularność i został zauważony przez producentów filmowych. Nie wyklucza więc, że za jakiś czas będzie go można zobaczyć na szklanym ekranie, ale na razie nie chce zdradzać szczegółów. Pewne jest też to, że ponownie zmierzy się z torem przeszkód w kolejnej edycji show „Ninja Warrior Polska”.

Gwiazdy

Michał Baryza: Lubię spartańskie warunki i nie potrzebuję w życiu luksusu. Choć program „One Night Squad” wymagał wielu poświęceń, to nie żałuję udziału w nim

Model zaznacza, że nie jest mu obce funkcjonowanie w spartańskich warunkach, dlatego też cieszy się z dość nietypowych „atrakcji”, jakie zafundował mu program „One Night Squad”. Choć nie był przygotowany na taki survivalowy maraton, to każdego dnia z podniesionym czołem stawał do walki i z pokorą pokonywał kilometry rajskich plaż Zanzibaru, by zawalczyć o luksus i imprezę życia. Finalista „Top Model” podkreśla, że lubi podejmować wyzwania i nie boi się przeciwności losu. A jeśli przy okazji może przeżyć przygodę życia, to nie żałuje ani jednego ciężkiego dnia.

Farmacja

Około 30 proc. pacjentów z alergią na jad owadów przez pandemię utraciło możliwość odczulania. Sytuację może poprawić refundacja immunoterapii jadami i leczenie ambulatoryjne

Użądlenie osy, szerszenia czy pszczoły zwykle oznacza miejscowy ból i obrzęk, ale dla niektórych osób może skończyć się wstrząsem anafilaktycznym, który zagraża życiu. Jedyną metodą przyczynowego leczenia alergii na jad owadów i uniknięcia ciężkiej reakcji alergicznej jest immunoterapia alergenowa jadami, która jest lekiem ratującym życie. Dziś odczulanie wykonywane jest wyłącznie w warunkach szpitalnych, ale trwają starania, aby móc je prowadzić w warunkach ambulatoryjnych. To poprawiłoby dostęp do terapii polskich pacjentów i znacznie zmniejszyłoby koszty procedur leczenia szpitalnego. – W wyniku przekształcenia szpitali w jednoimienne liczba odczulanych pacjentów zmniejszyła się przynajmniej o 30–40 proc. – alarmuje Grzegorz Baczewski, wiceprezes Fundacji Centrum Walki z Alergią. Aby możliwe było odczulanie pacjentów w warunkach ambulatoryjnych, potrzebna jest jednak refundacja immunoterapii alergenowej jadami typu depot, czyli o przedłużonym uwalnianiu alergenu.