<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?>
<rss version="2.0">
 <channel>
    <title>Lifestyle.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
    <link>https://lifestyle.newseria.pl/</link>
    <description>Najnowsze informacje</description>
    <lastBuildDate>Tue, 23 Jun 2026 06:20:00 +0200</lastBuildDate>
    <language>pl</language>
    <image>
      <title>Lifestyle.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
      <url>https://lifestyle.newseria.pl/grafika/logo.gif</url>
      <link>https://lifestyle.newseria.pl/</link>
    </image>
    
<item>
     <title><![CDATA[Młodzi Polacy inaczej rozmawiają z matkami i ojcami. Częściej zdarza im się zapomnieć o święcie taty  [DEPESZA]]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/mlodzi-polacy-inaczej,p595074808</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/mlodzi-polacy-inaczej,p595074808</guid>
     <pubDate>Tue, 23 Jun 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/7-twix-01-220626.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Dzień Ojca częściej niż Dzień Matki kończy się sp&oacute;źnionymi życzeniami. Z badania przeprowadzonego dla&nbsp;marki Twix wynika, że o&nbsp;święcie mamy zawsze pamięta 63 proc. młodych Polak&oacute;w, podczas gdy o&nbsp;święcie taty &ndash; 52 proc. Składane ojcom życzenia częściej niż w&nbsp;przypadku mam ograniczają się do kr&oacute;tkiej formuły. R&oacute;żnice widać także w&nbsp;codziennych relacjach &ndash;&nbsp;</strong><strong>większość ankietowanych wskazuje mamę jako kontakt pierwszego wyboru.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Młodzi Polacy najchętniej utrzymują kontakt z&nbsp;rodzicami poprzez rozmowy telefoniczne oraz&nbsp;spotkania na żywo. To naturalne kanały komunikacji, kt&oacute;re pozwalają budować bliskość i&nbsp;wymieniać się informacjami w&nbsp;bardziej osobisty spos&oacute;b. Jednocześnie widzimy wyraźną r&oacute;żnicę między relacjami z&nbsp;mamą i&nbsp;tatą &ndash; mama częściej pozostaje pierwszą osobą, do kt&oacute;rej zwracamy się w&nbsp;codziennych sprawach, dlatego kontakt z&nbsp;nią jest zwykle częstszy i&nbsp;bardziej rozbudowany&nbsp;</em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Dominika Hauerland, portfolio &amp; activation manager Twix &amp; Ice cream.</p><p style="text-align:justify">Wyniki badania pokazują, że r&oacute;żnice dotyczą codziennych relacji z&nbsp;rodzicami. Blisko sześciu na 10 młodych Polak&oacute;w deklaruje, że częściej lub wyłącznie kontaktuje się z&nbsp;matką. Tylko 12 proc. respondent&oacute;w w&nbsp;odpowiedzi na to pytanie wskazało ojca. Ponad połowa badanych przyznaje też, że to właśnie z&nbsp;mamą prowadzi bardziej rozbudowane rozmowy, podczas gdy tatę wskazuje 9 proc.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Spos&oacute;b składania życzeń często odzwierciedla charakter relacji, jaką mamy z&nbsp;daną osobą. Respondenci deklarują, że dla&nbsp;mam częściej przygotowują dłuższe, bardziej osobiste życzenia, podczas gdy w&nbsp;przypadku ojc&oacute;w częściej ograniczają się do kr&oacute;tkich form. Może to wynikać z&nbsp;faktu, że z&nbsp;mamami częściej rozmawiamy o&nbsp;emocjach i&nbsp;codziennych sprawach, przez&nbsp;co łatwiej przychodzi nam także wyrażanie uczuć przy okazji ważnych świąt rodzinnych&nbsp;</em>&ndash; ocenia Dominika Hauerland.</p><p style="text-align:justify">R&oacute;żnice widać także w&nbsp;tym, jak młodzi Polacy pamiętają o&nbsp;świętach. Sp&oacute;źnione życzenia częściej dotyczą ojc&oacute;w niż matek (37 proc. wobec 32 proc.). Jednocześnie dłuższe i&nbsp;bardziej osobiste życzenia przygotowuje dla&nbsp;mamy 18 proc. respondent&oacute;w, a dla&nbsp;taty &ndash; 11 proc. Niemal co czwarta osoba przyznaje, że życzenia dla&nbsp;ojca ograniczają się zwykle do kr&oacute;tkiego &bdquo;wszystkiego najlepszego&rdquo;.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; 78 proc. badanych przyznaje, że zdarzyło im się zapomnieć o&nbsp;ważnej dacie lub rocznicy bliskiej osoby. Co ciekawe, nie&nbsp;wynika to najczęściej z&nbsp;braku zaangażowania czy obojętności, ale raczej z&nbsp;tempa życia, natłoku obowiązk&oacute;w i&nbsp;liczby informacji, kt&oacute;re codziennie do nas docierają. Potwierdzają to r&oacute;wnież odpowiedzi respondent&oacute;w &ndash; większość odczuwa wyrzuty sumienia i&nbsp;stara się naprawić sytuację poprzez sp&oacute;źnione życzenia&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi przedstawicielka Twix &amp; Ice cream.</p><p style="text-align:justify">Większość zapominalskich pr&oacute;buje naprawić sytuację, wysyłając sp&oacute;źnione życzenia, a niemal co 10 badany przyznaje, że z&nbsp;powodu wyrzut&oacute;w sumienia lub wstydu ostatecznie rezygnuje z&nbsp;kontaktu i&nbsp;nie składa życzeń wcale. Na tym zjawisku marka Twix oparła swoją kampanię. Z myślą o&nbsp;osobach, kt&oacute;re zapomniały o&nbsp;ważnej okazji lub nie&nbsp;wiedzą, jak rozpocząć rozmowę po takiej wpadce, udostępniła w&nbsp;Polsce Twix Harmoniser &ndash; narzędzie oparte na sztucznej inteligencji, działające w&nbsp;aplikacji WhatsApp. Użytkownik nagrywa wiadomość głosową, a system automatycznie przekształca ją w&nbsp;duet, kt&oacute;ry można przesłać bliskiej osobie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Narzędzie pomaga przełamać tę barierę w&nbsp;lekki i&nbsp;humorystyczny spos&oacute;b. Nie zastępuje szczerych intencji, ale może być dobrym pretekstem do wykonania pierwszego kroku i&nbsp;przypomnienia, że nawet sp&oacute;źnione życzenia są lepsze niż ich całkowity brak&nbsp;&ndash;</em> przekonuje Dominika Hauerland.</p>]]></description>
     
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Ukryty głód dzieci może mieć poważne konsekwencje dla ich zdrowia. Problem ten dotyczy nie tylko rodzin najuboższych]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ukryty-glod-dzieci-moze,p394989038</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ukryty-glod-dzieci-moze,p394989038</guid>
     <pubDate>Tue, 23 Jun 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/banki-zywnosci-dzieci.-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Raport Bank&oacute;w Żywności alarmuje: mimo poprawy w&nbsp;statystykach gł&oacute;d dzieci nie&nbsp;zniknął, ale zmienił postać&nbsp;&ndash; na trudniejszą do wykrycia i&nbsp;zwalczania. Chodzi o&nbsp;problem niedożywienia jakościowego, kt&oacute;ry wynika ze spożywania żywności niepełnowartościowej, przetworzonej, z&nbsp;dużą zawartością cukru czy soli. Istotne jest to, że dotyczy on także rodzin, kt&oacute;re nie&nbsp;żyją w&nbsp;ub&oacute;stwie, i&nbsp;mocno wpływa na r&oacute;żne aspekty rozwoju dzieci.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Skala głodu w&nbsp;Polsce na pewno się zmniejszyła w&nbsp;kontekście zmian społecznych i&nbsp;ekonomicznych naszego kraju, natomiast ten gł&oacute;d, kt&oacute;ry diagnozujemy i&nbsp;kt&oacute;ry potwierdzają specjaliści, jest jeszcze trudniejszy, bo jest ukryty. Nie m&oacute;wimy już tylko o&nbsp;niedożywieniu ilościowym, ale r&oacute;wnież jakościowym. Dzieci teoretycznie otrzymują odpowiednią liczbę kalorii, natomiast żywność, jaką spożywają, jest niepełnowartościowa, wysokoprzetworzona, zawiera dużo cukru, soli, tłuszcz&oacute;w trans. To wszystko powoduje, że dziecko nie&nbsp;może się prawidłowo rozwijać tak pod kątem fizycznym, jak i&nbsp;umysłowym&nbsp;</em>&ndash; wskazuje w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Beata Ciepła, prezeska Federacji Polskich Bank&oacute;w Żywności.</p><p style="text-align:justify">Z danych GUS na koniec 2024 roku, na kt&oacute;re powołuje się raport Bank&oacute;w Żywności &bdquo;Ukryty gł&oacute;d dzieci&rdquo;, wynika, że w&nbsp;Polsce w&nbsp;skrajnym ub&oacute;stwie żyje ok. 5,4 proc. społeczeństwa w&nbsp;wieku 0&ndash;17 lat. Obejmuje to ok. 364 tys. najmłodszych. W 2005 roku odsetek ten wynosił ok. 29 proc., a w&nbsp;2014 roku &ndash; ponad 10 proc., widać więc, że transfery socjalne znacząco zmniejszyły skalę zjawiska. Jednak statystycznie w&nbsp;każdej klasie nadal jest przynajmniej jedno dziecko zagrożone ryzykiem głodu.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Musimy mieć świadomość, i&nbsp;na to też wskazuje nasz raport, że niedożywione są nie&nbsp;tylko dzieci z&nbsp;rodzin ubogich. Ub&oacute;stwo jest pierwszym i&nbsp;podstawowym problemem, kt&oacute;ry może powodować nieprawidłowe odżywianie i&nbsp;brak pełnowartościowych posiłk&oacute;w. Druga rzecz, kt&oacute;ra jest niezwykle istotna i&nbsp;kt&oacute;ra nie&nbsp;dotyczy wyłącznie rodzin w&nbsp;niedostatku, to brak kompetencji żywieniowych. Rodzice czy opiekunowie nie&nbsp;nadzorują właściwego odżywiania dzieci, stąd też gotowe posiłki i&nbsp;żywność wysokoprzetworzona, kt&oacute;ra nie&nbsp;dostarcza składnik&oacute;w odżywczych, jakich dziecko w&nbsp;okresie dużego wzrostu i&nbsp;rozwoju potrzebuje&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi Beata Ciepła.</p><p style="text-align:justify">Potwierdzają to także wyniki badania ankietowego przeprowadzonego na potrzeby raportu wśr&oacute;d ponad 950 dzieci z&nbsp;10 szk&oacute;ł podstawowych w&nbsp;pięciu wojew&oacute;dztwach. Ponad 36 proc. badanych wskazuje, że najczęściej zabiera do szkoły &bdquo;coś słodkiego&rdquo;, np. baton czy drożdż&oacute;wkę, a 7,4 proc. &ndash; &bdquo;coś słonego&rdquo;, np. chipsy. 14 proc. sięga po takie przekąski co najmniej dwa razy w&nbsp;tygodniu. Częściej niż wodę mają w&nbsp;szkole słodzone napoje, a czasem sięgają także po energetyki.</p><p style="text-align:justify">Eksperci wskazują, że w&nbsp;najgorszej sytuacji są dzieci, u kt&oacute;rych występują obie przyczyny niedożywienia jednocześnie &ndash; i&nbsp;ub&oacute;stwo, i&nbsp;niskie kompetencje żywieniowe opiekun&oacute;w. Obecność żywności wysokoprzetworzonej, np. słonych przekąsek czy fast food&oacute;w, w&nbsp;diecie dzieci to często efekt tego, że jest ona tania &ndash; bo masowo produkowana, łatwo dostępna i&nbsp;&bdquo;zapycha&rdquo;, szybko zaspokajając uczucie głodu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Gł&oacute;d i&nbsp;niedożywienie dzieci mają przede wszystkim konsekwencje fizyczne. Brak podstawowych minerał&oacute;w i&nbsp;składnik&oacute;w odżywczych powoduje wolniejszy rozw&oacute;j dziecka, problemy z&nbsp;kondycją fizyczną, omdlenia na WF-ie. I to jest pierwszy objaw niedożywienia </em>&ndash;&nbsp;wymienia prezeska Federacji Polskich Bank&oacute;w Żywności.</p><p style="text-align:justify">Dzieci niedożywione często mają niedobory witamin C, D oraz&nbsp;z&nbsp;grupy B, co osłabia strukturę szkliwa i&nbsp;zwiększa podatność na pr&oacute;chnicę. Stąd liczne ubytki w&nbsp;ich zębach mlecznych i&nbsp;stałych. Niedożywienie w&nbsp;okresie dzieciństwa skutkuje zaburzeniami rozwoju i&nbsp;dojrzewania narząd&oacute;w oraz&nbsp;układ&oacute;w, co może zwiększać ryzyko wystąpienia nadciśnienia, zaburzeń lipidowych czy cukrzycy typu 2. Niedożywieniu może też towarzyszyć otyłość, kt&oacute;ra jest efektem spożywania w&nbsp;nadmiarze niezdrowych produkt&oacute;w, dużej ilości cukru, a małej ilości białka czy błonnika. Eksperci przytaczają dane WHO z&nbsp;lat 2022&ndash;2024 wskazujące, że Polska znajduje się w&nbsp;pierwszej dziesiątce państw Unii Europejskiej z&nbsp;najwyższym odsetkiem nadwagi i&nbsp;otyłości wśr&oacute;d ośmiolatk&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Niezwykle ważne są także konsekwencje psychiczne, kwestia psychorozwoju dziecka i&nbsp;jego koncentracji. Dziecko, kt&oacute;re nie&nbsp;myśli o&nbsp;nauce podczas lekcji, tylko zastanawia się, ile jeszcze pozostało czasu do otwarcia stoł&oacute;wki, aby mogło p&oacute;jść na obiad, niestety nie&nbsp;może się skoncentrować na lekcji. Przez to uczy się gorzej i&nbsp;te konsekwencje odczuwalne będą przez&nbsp;kolejne lata </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Beata Ciepła.</p><p style="text-align:justify">Autorzy raportu przytaczają dane z&nbsp;badań prowadzonych na Mauritiusie, kt&oacute;re wykazały, że dzieci, kt&oacute;re jako trzylatki były niedożywione, jeszcze osiem lat p&oacute;źniej osiągały niższe wyniki w&nbsp;r&oacute;żnego rodzaju testach i&nbsp;czytaniu. Istotnie częściej były też agresywne, nadpobudliwe i&nbsp;wykazywały objawy zaburzeń zachowania.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To nie&nbsp;jest może zjawisko w&nbsp;dużej skali, ale zdarzały się sytuacje, że dzieci posuwają się do kradzieży, aby pozyskać żywność czy dla&nbsp;siebie, czy swojego młodszego rodzeństwa&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi ekspertka.</p><p style="text-align:justify">Niepewność związana z&nbsp;jedzeniem jest źr&oacute;dłem stresu i&nbsp;obniżonej samooceny. Lęk przed wykluczeniem z&nbsp;grupy r&oacute;wieśniczej uruchamia mechanizmy obronne: ukrywanie swojej sytuacji, wycofanie lub agresję. To ma z&nbsp;kolei wpływ na relacje r&oacute;wieśnicze. Dzieci, kt&oacute;re doświadczały głodu z&nbsp;powodu niedostatku, w&nbsp;ankiecie często przywołują słowo &bdquo;wstyd&rdquo; &ndash; nie&nbsp;chcą się przyznawać&nbsp;do trudnej sytuacji w&nbsp;domu, izolują się więc od grupy, nie&nbsp;spędzają z&nbsp;r&oacute;wieśnikami czasu po szkole.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Ten wstyd wydaje mi się niezwykle ważnym i&nbsp;trudnym problemem, stąd też refleksja, abyśmy byli bardziej empatyczni. Czasami dotyka on nie&nbsp;tylko dzieci, ale r&oacute;wnież ich rodzic&oacute;w. Korzystanie z&nbsp;możliwych form wsparcia, po pierwsze, wymaga wykonania r&oacute;żnych czynności administracyjnych, kt&oacute;rych te osoby się obawiają, a po drugie, powoduje, że niekt&oacute;re osoby wstydzą się pokazać swojego mieszkania, zaprosić pracownika socjalnego na wywiad środowiskowy. To są rzeczy, kt&oacute;re blokują wsparcie. Myślę, że niewiele trzeba, aby to zmienić i&nbsp;aby osoby potrzebujące mogły skorzystać z&nbsp;takich form pomocy&nbsp;&ndash;</em> wskazuje prezeska Federacji&nbsp;Polskich Bank&oacute;w Żywności..</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, w&nbsp;Polsce istnieje rozbudowany, publiczno-społeczny system pomocy żywnościowej, jednak pozostaje on niewystarczający. Potrzebne jest m.in. wsparcie, kt&oacute;re poza&nbsp;przekazaniem żywności uwzględni także budowanie kompetencji żywieniowych w&nbsp;rodzinach i&nbsp;zdrowych nawyk&oacute;w, bez stygmatyzacji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Obiady w&nbsp;szkołach często&nbsp;</em><em>są </em><em>dla&nbsp;dzieci z&nbsp;rodzin najuboższych jedynym ciepłym posiłkiem w&nbsp;ciągu dnia. Tymczasem, jeśli spojrzymy na kalendarz, okazuje się, że blisko połowa dni w&nbsp;roku jest wolna od zajęć, bo są wakacje, ferie, weekendy. W tych dniach dzieci nie&nbsp;mają możliwości zjedzenia tego posiłku </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Beata Ciepła. &ndash;&nbsp;<em>Oczywiście są organizacje i&nbsp;instytucje, kt&oacute;re zapewniają wyżywienie na przykład w&nbsp;świetlicach socjoterapeutycznych, ale w&nbsp;małych miejscowościach, środowiskach wiejskich tego typu wsparcia nie&nbsp;ma. Są gminy, w&nbsp;kt&oacute;rych nie&nbsp;są realizowane programy pomocy żywnościowej, bo nie&nbsp;ma organizacji pomocowych, a samorząd nie&nbsp;chce się w&nbsp;to włączyć. Tymczasem ta pomoc może tam docierać i&nbsp;w jakiejś mierze pom&oacute;c rozwiązać ten problem.</em></p><p style="text-align:justify">Banki Żywności apelują, by pomoc żywnościową zwiększać, ale organizować ją dyskretnie, by dzieci i&nbsp;dorośli mogli bez wstydu i&nbsp;stygmatyzacji zabezpieczyć swoje podstawowe potrzeby.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Niezwykle ważne są wsp&oacute;łpraca i&nbsp;dobre, mądre rozwiązania na szczeblu administracji publicznej, wsparcia polityk społecznych. W naszym kraju to wsparcie jest duże. Istnieją r&oacute;żne programy pomocowe, posiłki w&nbsp;szkole, dofinansowanie obiad&oacute;w, owoce i&nbsp;warzywa w&nbsp;szkole czy program Fundusze Europejskie na Pomoc Żywnościową, kt&oacute;ry realizują r&oacute;wnież Banki Żywności, gdzie zabezpieczamy żywność dla&nbsp;os&oacute;b potrzebujących, w&nbsp;tym rodzin z&nbsp;dziećmi na terenie całego kraju. Natomiast często te programy&nbsp;</em><em>się </em><em>ze sobą nie&nbsp;widzą albo są luki, kt&oacute;re należałoby uzupełnić. To jest trudna praca, trudne wyzwanie i&nbsp;my nie&nbsp;jesteśmy w&nbsp;stanie dać jednoznacznego rozwiązania, co zrobić. Raportem chcemy zachęcić wszystkich do wsp&oacute;łpracy i&nbsp;wsp&oacute;łdziałania, aby wyeliminować zjawisko niedożywienia i&nbsp;głodu dzieci&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi prezeska Federacji Polskich Bank&oacute;w Żywności.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/394989038_banki_zywnosci_dzieci_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Opera chce pozyskać młodych widzów. Do pierwszej wizyty ma ich zachęcić spektakl „Dyrektor teatru” ]]></title>
     <link>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/opera-chce-pozyskac,p405200982</link>
     <guid>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/opera-chce-pozyskac,p405200982</guid>
     <pubDate>Mon, 22 Jun 2026 06:21:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1111980533/wegorzewska-dyrektor-foto2.jpg" alt="" /> <p><strong>Warszawska Opera Kameralna stawia na kr&oacute;tsze i&nbsp;bardziej przystępne spektakle, by zachęcić młodych odbiorc&oacute;w do pierwszego kontaktu z&nbsp;operą. Jednym z&nbsp;nich jest &bdquo;Dyrektor teatru&rdquo;, przygotowany w&nbsp;ramach 7. Festiwalu Mozart Junior. Jak podkreśla Alicja Węgorzewska, śpiewaczka operowa i&nbsp;dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej, lekka, pełna humoru jednoakt&oacute;wka pokazuje, że problemy artyst&oacute;w i&nbsp;kulisy teatru niewiele&nbsp;</strong><strong>się </strong><strong>zmieniły od czas&oacute;w Mozarta.</strong></p><p>&ndash; <em>Musimy pamiętać, że &bdquo;Dyrektor teatru&rdquo; jest częścią si&oacute;dmej edycji Festiwalu Mozart Junior. Szukamy takich form i&nbsp;aranżacji, kt&oacute;re trafią do młodych widz&oacute;w. Jeśli od razu trafią na trzygodzinne &bdquo;Idomeneo&rdquo;, może być trudno, może nie&nbsp;wr&oacute;cą. Spektakl &bdquo;Dyrektor teatru&rdquo; pokazuje, jaki Mozart był dowcipny. Śpiewaczki, kt&oacute;re rywalizują o&nbsp;wyższą gażę, o&nbsp;lepszą fryzurę, o&nbsp;większą garderobę, o&nbsp;pierwszoplanowość roli &ndash; te problemy ludzkie są dokładnie takie same. Sam tytuł jest niezwykle atrakcyjny, bo ukazuje trochę kulisy prowadzenia instytucji, z&nbsp;czym mierzy się dyrektor teatru, a nie&nbsp;tylko artyści na scenie</em> &ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Alicja Węgorzewska, śpiewaczka operowa, dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej.</p><p>Festiwal Mozart Junior to część Festiwalu Mozartowskiego przygotowana z&nbsp;myślą o&nbsp;młodszej publiczności. Program obejmuje kr&oacute;tsze spektakle, koncerty i&nbsp;warsztaty, a obok uznanych artyst&oacute;w występują także młodzi śpiewacy i&nbsp;instrumentaliści. Z badań Narodowego Centrum Kultury wynika, że w&nbsp;2024 roku 61 proc. os&oacute;b w&nbsp;wieku 18&ndash;24 lata i&nbsp;55 proc. os&oacute;b w&nbsp;wieku 25&ndash;34 lata nigdy nie&nbsp;było w&nbsp;operze ani filharmonii. W tegorocznym programie festiwalu znalazły się m.in. &bdquo;Dyrektor teatru&rdquo;, &bdquo;Bastien i&nbsp;Bastienne&rdquo;, &bdquo;La finta semplice&rdquo; oraz&nbsp;koncerty familijne.</p><p>&bdquo;Dyrektor teatru&rdquo; (&bdquo;Der Schauspieldirektor&rdquo;) powstał w&nbsp;1786 roku na zam&oacute;wienie cesarza J&oacute;zefa II. Mozart stworzył jednoaktową komedię jako dworską rozrywkę. Z dużym humorem sportretował środowisko teatralne, pokazał rywalizację artyst&oacute;w i&nbsp;kulisy przygotowań do spektaklu. Choć od premiery minęło blisko 240 lat, poruszane w&nbsp;nim konflikty i&nbsp;teatralne ambicje nadal łatwo odnaleźć we wsp&oacute;łczesnym świecie.</p><p>&ndash; <em>Na scenie występuję tylko jako artystka, ale gdy schodzę ze sceny, idę na widownię i&nbsp;siedzę koło reżysera, scenografa, to się od razu zamieniam w&nbsp;dyrektora teatru. Muszę też powiedzieć, dlaczego Wojtek Wysocki i&nbsp;ja znaleźliśmy się w&nbsp;tym spektaklu. Klamrą tego wszystkiego jest rodzina Strumiańskich oraz&nbsp;Joanna i&nbsp;Jan Kulmowie, wsp&oacute;łzałożyciele Warszawskiej Opery Kameralnej. Joanna Kulmowa kiedyś przetłumaczyła libretto, odnaleźliśmy wersję włoską, a Jakub Przebindowski stworzył adaptację tego libretta. Całość dedykujemy Joannie i&nbsp;Janowi Kulmom</em> &ndash; podkreśla Węgorzewska.</p><p>Warszawska inscenizacja przenosi akcję do świata włoskiego kina lat 50. i&nbsp;60. W filmowym studiu trwa casting do nowej produkcji, podczas kt&oacute;rego spotykają się śpiewacy operowi, aktorzy dramatyczni i&nbsp;producenci. Obok mozartowskich arii wykonywanych po włosku publiczność usłyszy także utwory włoskiego piosenkarza Marino Mariniego, nawiązujące do klimatu tamtej epoki.</p><p>&ndash; <em>Gina Ferrari to postać luksusowa, bo akurat nie&nbsp;jest artystką i&nbsp;nie konkuruje z&nbsp;żadną koleżanką o&nbsp;rolę,&nbsp;garderobę czy o&nbsp;gażę, jest bardzo silną kobietą biznesu. Wpada więc i&nbsp;szuka dyrektora, żeby zapłacił jej za towar. Gina Ferrari jest więc bardzo ekspansywną, silną kobietą, kt&oacute;ra daje wentyl od całej tej intrygi teatralnej</em> &ndash; tłumaczy dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej.</p><p>W spektaklu Alicja Węgorzewska wciela się w&nbsp;Ginę Ferrari &ndash; kobietę biznesu, kt&oacute;ra pojawia się w&nbsp;samym środku castingu do nowej produkcji.</p><p>&ndash; <em>Jestem tak diametralnie r&oacute;żna niż ta kobieta, kt&oacute;rą gram, że mam z&nbsp;tego ogromny fun, bo jest to jednak postać śmieszna, trochę zabawnie podchodząca do swojego biznesu, właśnie przez&nbsp;tę ekspansywność. Gdybym zagrała dyrektora teatru, to bym zagrała siebie, a tak gram po prostu dziwną, silną kobietę, kt&oacute;ra ma stragan na Via Lorenzo</em> &ndash; tłumaczy Alicja Węgorzewska.</p><p>Warszawska Opera Kameralna od ponad trzech dekad organizuje Festiwal Mozartowski, kt&oacute;ry należy do najdłużej odbywających się na świecie wydarzeń poświęconych tw&oacute;rczości Wolfganga Amadeusza Mozarta. Jubileuszowa, 35. edycja potrwa do 5 lipca.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/405200982_wegorzewska_dyrektor_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Koniec mitu o brawurze zetek. Tylko 28 proc. jest skłonnych do ryzykownych inwestycji [DEPESZA]]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/koniec-mitu-o-brawurze,p955450711</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/koniec-mitu-o-brawurze,p955450711</guid>
     <pubDate>Mon, 22 Jun 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/erste-05.jpg" alt="" /> <p><strong>Ryzykowne podejście zetek do inwestycji to mit &ndash; wskazuje badanie Erste TFI. Połowa inwestujących młodych wybiera bezpieczne instrumenty, a mniej niż co trzeci gotowy jest na większe ryzyko. Z kolei osoby, kt&oacute;re nie&nbsp;inwestują, przyznają, że brakuje im do tego wiedzy &ndash; zar&oacute;wno o&nbsp;mechanizmach inwestowania, jak i&nbsp;o samym wejściu na rynek. Jednocześnie są chętne do nauki na ten temat, a informacji szukają przede wszystkim w&nbsp;mediach społecznościowych.</strong></p><p>&ndash; <em>Zetki nie&nbsp;szukają hazardu ani szybkiego zarobku na kryptowalutach, jak sugerują stereotypy. Szukają ochrony przed inflacją i&nbsp;sposobu na zebranie wkładu własnego na pierwsze mieszkanie</em> &ndash; m&oacute;wi&nbsp;Marcin Groniewski, prezes Erste TFI. &ndash; <em>Zetki dorastały w&nbsp;okresie wysokiej inflacji i&nbsp;doskonale rozumieją, że pieniądze leżące na koncie tracą wartość.</em></p><p>Jak podkreśla, zetki, czyli osoby między 18. a 30. rokiem życia, nie&nbsp;są ryzykantami, jak je postrzegają starsze pokolenia. W grupie inwestujących 28 proc. deklaruje gotowość do większego ryzyka, a połowa wybiera bezpieczne inwestycje. To wniosek z&nbsp;raportu Erste TFI &bdquo;Pokolenia na rynku inwestycji 2.0&rdquo;&nbsp;(dostępny na erste.pl/tfi), przygotowanego na podstawie badań z&nbsp;2026 roku.</p><p><em>&ndash; Dzisiaj to obligacje są wśr&oacute;d młodych popularniejsze niż kryptowaluty. To pokolenie, kt&oacute;re dorastało w&nbsp;cieniu kryzysu finansowego 2008 roku, pandemii i&nbsp;inflacji. Oni wiedzą, że świat jest nieprzewidywalny i&nbsp;zamiast grać va banque, szukają stabilności. Brawura zetek to mit &ndash;</em> podkreśla Marcin Groniewski.</p><p>Obligacje wybiera 24 proc. badanych inwestor&oacute;w z&nbsp;pokolenia Z, a kryptowaluty &ndash; 14 proc. Z kolei 13 proc.&nbsp;wskazało na instrumenty dobrowolnego odkładania na emeryturę, czyli IKE i&nbsp;IKZE. Zetki wiedzą, że przyszłe emerytury mogą być niskie, ale ta świadomość nie&nbsp;przekłada się jeszcze na działanie. Jest to dla&nbsp;nich zbyt odległa perspektywa, by uwzględniali ją w&nbsp;swoich decyzjach finansowych.</p><p>&ndash; <em>Motywacje generacji Z do inwestowania są bardzo konkretne i&nbsp;pragmatyczne</em> &ndash; wskazuje prezes Erste TFI.</p><p>Gen Z &ndash; podobnie jak milenialsi &ndash; postrzegają finanse szeroko. Są dla&nbsp;nich narzędziem zar&oacute;wno do budowania bezpieczeństwa finansowego, jak i&nbsp;spełniania marzeń. Starsze pokolenia koncentrują się zwykle na jednym priorytecie, kt&oacute;rym jest bezpieczeństwo.</p><p>Zetki wyr&oacute;żniają się też największym odsetkiem os&oacute;b dokonujących dodatkowych wpłat regularnie. Inwestorzy z&nbsp;tego pokolenia budują kapitał długoterminowo. Interesują się finansami, a inwestowanie traktują jako normalną strategię i&nbsp;element myślenia o&nbsp;przyszłości. Młodych cechują ciekawość, chęć nauki i&nbsp;rosnąca pewność siebie.</p><p>&ndash;<em> Rozumieją, że inwestować można niewielkie środki, stąd pierwsza inwestycja często nie&nbsp;przekracza 500 zł &ndash; </em>wskazuje Marcin Groniewski.</p><p>Zetki rzadziej niż starsze pokolenia twierdzą, że barierą w&nbsp;rozpoczęciu inwestowania są zbyt małe środki na inwestycje (29 proc. vs. 37 proc.). Poważniejszym problemem, ich zdaniem, jest brak wystarczającej wiedzy. Młodzi nieinwestujący przyznają, że często nie&nbsp;wiedzą, jaki powinien być pierwszy krok. Zwykle mają niskie oszczędności, poniżej 10 tys. zł. Jeśli odkładają, to na jakiś kr&oacute;tkoterminowy cel, np. wakacje. Osoby te postrzegają inwestowanie jako coś, co nie&nbsp;jest dla&nbsp;nich, bo kojarzy im się z&nbsp;ryzykiem i&nbsp;stresem.</p><p>Z drugiej strony młodzi nieinwestujący na tle innych pokoleń są grupą najchętniejszą do rozpoczęcia inwestowania w&nbsp;najbliższym czasie &ndash; wskazało tak 39 proc. badanych. Przyznają, że skłoniłyby ich do tego dodatkowe zachęty. Najbardziej podobałaby im się gwarancja zainwestowanych środk&oacute;w i&nbsp;jasna instrukcja, co robić krok po kroku. Nieinwestujące zetki charakteryzują się największą otwartością na naukę inwestowania.</p><p>&ndash;<em> To pokolenie, kt&oacute;re nie&nbsp;boi się przyznać, że czegoś nie&nbsp;wie, i&nbsp;aktywnie szuka informacji. Kluczowa r&oacute;żnica: uczą się z&nbsp;YouTube&rsquo;</em><em>a, Instagrama i&nbsp;TikToka, nie&nbsp;z&nbsp;podręcznik&oacute;w. Około 60 proc. nowych inwestor&oacute;w czerpie wiedzę z&nbsp;social medi&oacute;w &ndash;</em> wyjaśnia prezes Erste TFI.</p><p>Co więcej, 30 proc. zetek-inwestor&oacute;w podejmuje decyzję inwestycyjną pod wpływem medi&oacute;w społecznościowych. Dla og&oacute;łu populacji odsetek wynosi 23 proc. To oznacza, że młodzi decydują o&nbsp;wejściu na rynek nie&nbsp;w&nbsp;banku czy u doradcy, ale często na kt&oacute;rejś z&nbsp;popularnych platform.</p><p>Jak wskazują eksperci Erste TFI, czyni ich to grupą najbardziej narażoną na ataki typu phishing czy fałszywe strony tradingowe podszywające się pod znane marki. W ich przypadku wyższe jest ryzyko trafienia nie&nbsp;tylko na scam inwestycyjny, ale też na niezweryfikowane rady influencer&oacute;w. Z drugiej strony młodzi częściej niż inne pokolenia zasięgają rady znajomych i&nbsp;rodziny przed podjęciem decyzji o&nbsp;pierwszej inwestycji. 19 proc. jako źr&oacute;dło wiedzy o&nbsp;inwestowaniu wskazuje na narzędzia sztucznej inteligencji.</p>]]></description>
     
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Sylwester Wilk: Na początku kariery pisałem do dużych firm w sprawie sponsoringu i nie było odzewu. Dzisiaj to one piszą do mnie z prośbą o współpracę]]></title>
     <link>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/sylwester-wilk-na,p289265951</link>
     <guid>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/sylwester-wilk-na,p289265951</guid>
     <pubDate>Fri, 19 Jun 2026 06:21:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1111980533/wilk-sport-foto-2_2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Trener zwraca uwagę na potrzebę większego zaangażowania sponsor&oacute;w oraz&nbsp;instytucji w&nbsp;rozw&oacute;j sportowc&oacute;w. Dla dużych firm wsparcie pojedynczego zawodnika może być niewielkim wydatkiem, natomiast dla&nbsp;samego sportowca często oznacza realną szansę na szlifowanie swoich umiejętności i&nbsp;udział w&nbsp;atrakcyjnych zawodach międzynarodowych.</strong></p><p style="text-align:justify">Sylwester Wilk wspomina, że już od dziecka sport był jego pomysłem na życie. Chciał się rozwijać, poprawiać swoje wyniki i&nbsp;zdobywać medale. W budowaniu kariery talent i&nbsp;ciężka praca jednak nie&nbsp;wystarczą, potrzebne jest też wsparcie finansowe. On, mimo że osiągał sukcesy, to jednak dostawał tylko symboliczne wynagrodzenie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ja sportem zawodowo zajmuję się od 12. roku życia, od 14. już na poziomie og&oacute;lnopolskim, byłem więc znany z&nbsp;wynik&oacute;w sportowych, w&nbsp;gazetach były moje zdjęcia i&nbsp;artykuły o&nbsp;moich osiągnięciach. W wieku 15&ndash;16 lat mogłem liczyć na dodatkowe pieniądze, za mistrzostwo Polski dostałem stypendium w&nbsp;wysokości 200 zł miesięcznie. Dla sportowca trochę mało, ale to były takie czasy &ndash;</em> m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Sylwester Wilk zauważa, że w&nbsp;Polsce jest wielu utalentowanych sportowc&oacute;w, kt&oacute;rzy zamiast się skupiać&nbsp;tylko na osiąganiu dobrych wynik&oacute;w, tracą czas i&nbsp;energię, szukając sponsor&oacute;w. Nie mają wsparcia finansowego ani medialnego. Doskonale pamięta, jak sam bardzo chciał pojechać na jakieś ważne zawody i&nbsp;pokazać swoje umiejętności, ale niestety nie&nbsp;stać go było na ten wyjazd. Niejednokrotnie więc zwracał się z&nbsp;prośbą o&nbsp;wsparcie do sponsor&oacute;w i&nbsp;pr&oacute;bował przekonać ich, dlaczego to właśnie w&nbsp;niego powinni zainwestować.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Już jako dorosły człowiek, sportowiec z&nbsp;ambicjami, sam musiałem pisać do firm i&nbsp;szukać sponsor&oacute;w, chociażby po to, żeby m&oacute;c pojechać na mistrzostwa Europy do Danii. W tym przypadku znalazł się jeden sponsor, kt&oacute;ry pokrył 1/5 koszt&oacute;w związanych z&nbsp;tym wyjazdem, co i&nbsp;tak było super &ndash;</em> m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Trener podkreśla, że sportowcy muszą dbać o&nbsp;swoją kondycję i&nbsp;o zdrowie, walczyć o&nbsp;jak najlepsze wyniki, a także o&nbsp;pieniądze. Miejsca do trening&oacute;w, odpowiedni sprzęt, stroje i&nbsp;obuwie nie&nbsp;należą bowiem do najtańszych, a bez nich trudno szlifować formę. On sam nie&nbsp;ukrywa, że jego rozmowy ze sponsorami nie&nbsp;zawsze kończyły się sukcesem. Wiele pr&oacute;śb zostało zignorowanych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Na moim koncie instagramowym mam stare wiadomości do naprawdę dużych firm, do kt&oacute;rych pisałem, gdy miałem 20 lat, czy nie&nbsp;chciałyby mnie sponsorować, bo zamierzam wygrać medal na mistrzostwach Europy. I na te wiadomości nie&nbsp;dostawałem żadnego odzewu, natomiast dzisiaj te firmy do mnie piszą, ponieważ chcą ze mną wsp&oacute;łpracować. Parę lat minęło, trochę się zmieniło, niemniej jednak w&nbsp;dalszym ciągu sportowcy na własną rękę bardzo często muszą się odzywać do firm i&nbsp;szukać, wręcz prosić się o&nbsp;to, żeby jakaś firma wsparła ich karierę. Dlatego chciałbym zachęcić wszystkie firmy do tego, żeby wchodzić w&nbsp;takie wsp&oacute;łprace, żeby wspierać sportowc&oacute;w. Dla dużych firm to nie&nbsp;są duże koszty, dla&nbsp;danego sportowca to jest ogromna zmiana &ndash;</em> dodaje Sylwester Wilk.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/289265951_wilk_sponsoring_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Restauratorzy działają w warunkach dużej niepewności. Polacy jednak nie rezygnują z jedzenia na mieście]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/restauratorzy-dzialaja-w,p433030672</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/restauratorzy-dzialaja-w,p433030672</guid>
     <pubDate>Fri, 19 Jun 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/losteria-rynek-restauracji-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Restauratorzy w&nbsp;Polsce od kilku lat funkcjonują w&nbsp;warunkach wyjątkowo dużej niepewności związanej zar&oacute;wno z&nbsp;niestabilną sytuacją geopolityczną, jak i&nbsp;rosnącymi kosztami i&nbsp;presją rynkową wynikającą z&nbsp;dużej konkurencji. Polacy jednak wciąż chętnie korzystają z&nbsp;usług lokali gastronomicznych. Popyt na nie&nbsp;utrzymuje się na stosunkowo stabilnym poziomie. Co więcej, goście restauracji są spragnieni nowych miejsc i&nbsp;lubią je odwiedzać.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Prowadzenie restauracji zawsze było trudne. To jest jednak biznes oparty na człowieku, kontakcie ludzkim i&nbsp;serwisie. Ważną rzeczą jest utrzymanie albo wyszkolenie takiej grupy ludzi, kt&oacute;rzy są w&nbsp;stanie&nbsp;</em><em>odpowiednio&nbsp;</em><em>dbać o&nbsp;gościa. Zmienność rynku w&nbsp;Polsce od czasu pandemii jest dosyć duża. Szereg rzeczy, kt&oacute;re się dzieją, mocno wpływa na to, jak wygląda koniunktura w&nbsp;restauracji</em> &ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Adam Mularuk, partner i&nbsp;franczyzobiorca w&nbsp;L&rsquo;Osterii.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;badania i&nbsp;raportu rynkowego &bdquo;MADE FOR Restaurant 2025/2026&rdquo;, przygotowanego we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;instytutem badawczym ARC Rynek i&nbsp;Opinia, 40 proc. ankietowanych regularnie jada poza&nbsp;domem. 34 proc. gości restauracji spożywa posiłki w&nbsp;lokalach gastronomicznych kilka razy w&nbsp;miesiącu, 6 proc. robi to kilka razy w&nbsp;tygodniu, a 48 proc. kilka razy w&nbsp;roku. Badanie przeprowadzone pod koniec 2025 roku wskazało, że połowa badanych jadała poza&nbsp;domem tak często jak rok wcześniej: 23 proc. robiło to częściej, a 21 proc. rzadziej. Wśr&oacute;d os&oacute;b, kt&oacute;re ograniczyły korzystanie z&nbsp;lokali gastronomicznych, 52 proc. tłumaczyło to ograniczaniem wydatk&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W momencie kiedy czujemy się zagrożeni albo niepewnie, to oszczędzamy na przyjemnościach, ponieważ musimy zadbać o&nbsp;inne rzeczy. W związku z&nbsp;tym dynamika zmian jest dosyć duża. Nie zmienia to faktu, że wszyscy musimy jeść. Ekonomia staje się ważnym elementem i&nbsp;ci, kt&oacute;rzy umieją konkurować na takim zmiennym rynku, są w&nbsp;stanie zapewnić dobrą ofertę, cenę i&nbsp;serwis, mogą automatycznie wpłynąć na to, na ile będą popularni wśr&oacute;d swoich gości </em>&ndash; uważa Adam Mularuk.</p><p style="text-align:justify">Co istotne, Polacy są spragnieni nowych miejsc. 54 proc. ankietowanych w&nbsp;badaniu &bdquo;MADE FOR Restaurant&rdquo; wskazało, że brakuje im w&nbsp;ich okolicy nowych restauracji lub lokali gastronomicznych. Najbardziej przyciągają ich atrakcyjne ceny (46 proc.), smaczne jedzenie (45 proc.), chęć zobaczenia i&nbsp;poznania nowego miejsca, ciekawość oferty oraz&nbsp;przyjemna atmosfera (po 29 proc.). 61 proc. gości lubi, jeśli w&nbsp;restauracjach opr&oacute;cz posiłku odbywają się wydarzenia rozrywkowe, gastronomiczne lub pokazy kulinarne. 46 proc. docenia atrakcyjne formy serwowania dań, np. krojenie tatara przy stoliku, filetowanie ryby, widowiskowe podanie deseru.</p><p style="text-align:justify">W badaniu zapytano gości, kt&oacute;rzy chodzą do restauracji rzadziej, co może ich przekonać do wyjścia do lokalu. 64 proc. wskazało ważną okazję do świętowania, 46 proc. atrakcyjną promocję lub ofertę specjalną, 34 proc. bardzo dobrą rekomendację od rodziny lub znajomych, a 31 proc. atrakcyjne menu sezonowe lub ograniczoną czasowo ofertę dań.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Trudno mi powiedzieć, czy gości jest mniej. Mamy trzy lata doświadczenia i&nbsp;widzimy, że gości przybywa. Może to być efekt nowej marki na rynku czy budowania świadomości. Biorąc pod uwagę dane &bdquo;</em><em>MADE FOR Restaurant&rdquo;</em><em>, wygląda jednak na to, że w&nbsp;tej chwili gości nie&nbsp;ubywa, ale przybywa. Oczywiście to jest zależne od segmentu cenowego i&nbsp;branży. Natomiast ci, kt&oacute;rzy są bardziej atrakcyjni, walczą o&nbsp;gości i&nbsp;oczywiście ich zdobywają </em>&ndash; podkreśla partner i&nbsp;franczyzobiorca w&nbsp;L&rsquo;Osterii.</p><p style="text-align:justify">Marka L&rsquo;Osteria to koncept sieciowy, kt&oacute;ry jest dostępny&nbsp;w&nbsp;11 krajach. Pod tym szyldem działa już ponad 240 restauracji. Pierwsza restauracja L&rsquo;Osteria została otwarta w&nbsp;Niemczech, w&nbsp;Norymberdze w&nbsp;1999 roku. Sieć działa m.in. w&nbsp;Austrii, Szwajcarii, Holandii, Wielkiej Brytanii, Francji, Czechach, Luksemburgu czy też w&nbsp;Polsce, gdzie jest rozwijana od trzech lat.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Otwieramy trzecią restaurację w&nbsp;Warszawie, z&nbsp;myślą o&nbsp;budowaniu sieci w&nbsp;całym kraju. Idea L&rsquo;Osterii jest związana z&nbsp;kuchnią włoską, z&nbsp;pełną obsługą kelnerską. Jest to podstawowa oferta, opierająca się na pizzy, paście, sałatkach i&nbsp;słodyczach &ndash;</em> m&oacute;wi Adam Mularuk. <em>&ndash; Wśr&oacute;d zam&oacute;wień wygrywają klasyki, czyli pizza margherita, carbonara, spaghetti &agrave;l rag&ugrave;. Dla nas ważną rzeczą jest serwowanie bardzo dobrej jakości produkt&oacute;w. Dbamy o&nbsp;surowce, mamy mąkę z&nbsp;Włoch, mieloną specjalnie dla&nbsp;nas, olej, pomidory hodowane przez&nbsp;włoskiego farmera, specjalnie importowane. Mamy własną palarnię kawy i&nbsp;dbamy o&nbsp;to, żeby jej włoski charakter był odczuwalny. Robiąc małe rzeczy, chcemy przybliżyć naturalność włoskości w&nbsp;naszej codzienności, w&nbsp;przystępnej cenie, do tego oferując nietuzinkowe wnętrza wysokiej jakości.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, plany obejmują jeszcze kilka otwarć w&nbsp;Warszawie, ale też w&nbsp;innych miastach, m.in. we Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku, Krakowie i&nbsp;Katowicach. Trwają poszukiwania odpowiednich lokali, choć ze względu na specyficzne kryteria nie&nbsp;jest to proste.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Polacy bezwzględnie kochają włoską kuchnię, jest numerem dwa w&nbsp;ich&nbsp;wyborze, kiedy wychodzą zjeść na miasto. Tak jak każda inna ma ona swoje r&oacute;żne odsłony: od lokalnych włoskich restauracji po te w&nbsp;bardzo turystycznych miejscach </em>&ndash; podkreśla partner w&nbsp;L&rsquo;Osterii. &ndash;<em> My chcemy być siecią, kt&oacute;ra jest dostępna dla&nbsp;każdego, w&nbsp;związku z&nbsp;tym potrzebujemy, żeby lokale były duże, odpowiednio zaaranżowane, z&nbsp;otwartą kuchnią.</em></p><p style="text-align:justify">Z badania &bdquo;PAYBACK Opinion Poll&rdquo;, zrealizowanego dla&nbsp;Nowości Gastronomicznych i&nbsp;Horecanet.pl, wynika, że największą popularnością wśr&oacute;d Polak&oacute;w jedzących w&nbsp;lokalach gastronomicznych cieszy się kuchnia polska (61 proc.). Na drugim miejscu znajduje się włoska (58 proc.), a na trzecim azjatycka (33 proc.).</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/433030672_losteria_rynek_restauracji_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Profilaktyka w Polsce wciąż na marginesie. System koncentruje się na leczeniu zamiast zapobieganiu]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/profilaktyka-w-polsce,p1865894440</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/profilaktyka-w-polsce,p1865894440</guid>
     <pubDate>Fri, 19 Jun 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/galazka-sobotka-podatek-zdrowie-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Wydatki na ochronę zdrowia w&nbsp;Polsce niemal się potroiły w&nbsp;ciągu dekady &ndash; z&nbsp;107,6 mld zł w&nbsp;2014 roku do 293,6 mld zł w&nbsp;2024 roku, ale pacjenci wciąż zmagają się z&nbsp;długimi kolejkami i&nbsp;ograniczoną dostępnością świadczeń.&nbsp;</strong><strong>Raport SGH Think Tank dla&nbsp;ochrony zdrowia &bdquo;Nowa architektura finansowania ochrony zdrowia&rdquo; wskazuje, że bez wzmocnienia profilaktyki i&nbsp;zmiany modelu finansowania dalszy wzrost nakład&oacute;w nie&nbsp;przełoży się na poprawę efekt&oacute;w zdrowotnych ani ograniczenie chor&oacute;b cywilizacyjnych.</strong></p><p style="text-align:justify">Z opublikowanego w&nbsp;marcu br. raportu wynika, że całkowite wydatki na zdrowie w&nbsp;Polsce w&nbsp;2024 roku stanowiły 8,1 proc. PKB. Poziom ten, pomimo wzrostu nominalnych nakład&oacute;w, nadal pozostaje poniżej średniej w&nbsp;Unii Europejskiej i&nbsp;plasuje nasz kraj na jednym z&nbsp;końcowych miejsc unijnego zestawienia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Większość zasob&oacute;w sektora skoncentrowana jest na medycynie naprawczej, czyli na chorobie, a sama definicja systemu ochrony zdrowia m&oacute;wi, że gł&oacute;wnym priorytetem powinno być zapobieganie chorobom, aby one nie&nbsp;obciążały zar&oacute;wno obywatela w&nbsp;realizacji jego zadań, ambicji i&nbsp;cel&oacute;w, jak i&nbsp;systemu państwa poprzez zabezpieczenie zasob&oacute;w, kt&oacute;re będą musiały być zużyte do walki z&nbsp;chorobą &ndash;</em> podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego i&nbsp;dyrektor Instytutu Zarządzania w&nbsp;Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, wsp&oacute;łautorka raportu.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;analizy przytoczonej w&nbsp;raporcie SGH Think Tank dla&nbsp;ochrony zdrowia, w&nbsp;2022 roku w&nbsp;Polsce 88 tys. os&oacute;b zmarło z&nbsp;przyczyn, kt&oacute;rym można było zapobiec dzięki skutecznej profilaktyce, a kolejne 51 tys. z&nbsp;powodu chor&oacute;b możliwych do uniknięcia przy odpowiedniej interwencji medycznej. Umieralność ta była wyższa niż średnia w&nbsp;krajach UE o&nbsp;45 proc.</p><p style="text-align:justify">W&nbsp;raporcie wskazano, że działania zapobiegawcze są słabo finansowane i&nbsp;przegrywają z&nbsp;wydatkami na leczenie szpitalne i&nbsp;wysokospecjalistyczne. W dodatku ich efekty są odroczone w&nbsp;czasie i&nbsp;trudniejsze do bezpośredniego zmierzenia. Dotyczy to zar&oacute;wno profilaktyki wt&oacute;rnej, czyli badań przesiewowych, jak i&nbsp;pierwotnej, o&nbsp;kt&oacute;rej często zapominamy, a kt&oacute;ra obejmuje działania zapobiegające powstawaniu chor&oacute;b, związane m.in. ze stylem życia, dietą czy warunkami środowiskowymi. Zdaniem ekspertki profilaktyka pierwotna musi znaleźć swoje właściwe miejsce w&nbsp;polityce państwa.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wymaga ona zbudowania zupełnie innego środowiska życia, w&nbsp;kt&oacute;rym to, co otacza nas dookoła od pierwszych dni życia, będzie sprzyjało temu, że będziemy mogli żyć długo i&nbsp;w zdrowiu. Wymaga to bardzo wielu działań, tak naprawdę każdy resort ma coś do zrobienia, aby tworzyć prozdrowotne środowisko życia dla&nbsp;obywateli&nbsp;</em>&ndash; ocenia dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.</p><p style="text-align:justify">Eksperci w&nbsp;raporcie podkreślają, że warunkiem skuteczności nowego podejścia jest podniesienie profilaktyki na poziom koordynacji rządowej. Natomiast zaangażowanie w&nbsp;tę politykę r&oacute;żnych ministerstw powodowałoby, że i&nbsp;jej finansowanie mogłoby pochodzić z&nbsp;ich budżet&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Dzisiaj powinniśmy spojrzeć na te elementy polityk państwa, kt&oacute;re muszą podlec modyfikacji, aby Polak nie&nbsp;był stymulowany przez&nbsp;działania r&oacute;żnych branż, kt&oacute;re skłaniają go do wybor&oacute;w zagrażających zdrowiu. Przykładem jest chociażby szeroko rozumiana powszechna reklama wysokoprzetworzonej żywności i&nbsp;szeroki dostęp do takich produkt&oacute;w, niczym nieograniczony dla&nbsp;dzieci i&nbsp;młodzieży. W profilaktyce często&nbsp;</em><em>m&oacute;wimy </em><em>o&nbsp;bardzo prostych interwencjach. Jedną z&nbsp;takich interwencji, kt&oacute;ra istotnie ogranicza rozw&oacute;j otyłości wśr&oacute;d dzieci i&nbsp;młodzieży, jest powszechny szeroki dostęp do pitnej wody w&nbsp;każdej plac&oacute;wce edukacyjnej czy w&nbsp;każdym miejscu publicznym </em>&ndash; wymienia dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, to jedno z&nbsp;działań, kt&oacute;re nie&nbsp;wymaga gigantycznych inwestycji, a kt&oacute;re przysłuży się profilaktyce.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Przykładem takiej interwencji jest zmiana podejścia do popularyzacji i&nbsp;promocji aktywności fizycznej. Ruch spontaniczny powinien być stałym elementem edukacji społeczeństwa</em>&nbsp;&ndash; tłumaczy ekspertka. &ndash;<em>&nbsp;Innym bardzo prostym przykładem jest wybieranie chodzenia po schodach zamiast wsiadania do windy, wiele możemy zrobić dla&nbsp;naszego zdrowia tu i&nbsp;teraz, nie&nbsp;czekając na regulacje systemowe. Jednak bez regulacji systemowych zbudowanie polityki państwa i&nbsp;środowiska życia sprzyjającego zdrowiu na pewno nie&nbsp;będzie możliwe.</em></p><p style="text-align:justify">Autorzy raportu proponują m.in. wyodrębnienie stabilnego strumienia środk&oacute;w na profilaktykę, powiązanego z&nbsp;długofalowymi celami zdrowotnymi oraz&nbsp;mierzalnymi efektami. Wśr&oacute;d rekomendacji pojawiają się także instrumenty fiskalne, takie jak podatki od produkt&oacute;w szkodliwych dla&nbsp;zdrowia, oraz&nbsp;mechanizmy zachęcające do wykonywania badań profilaktycznych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Podatki od grzechu mają zwiększać świadomość konsumenta na temat tego, co wkłada do koszyka. Nie ma wątpliwości, że dzisiaj zdrowa żywność jest istotnie droższa od żywności wysokoprzetworzonej, kt&oacute;rej wpływ na zdrowie jest bardzo negatywny. Poprzez instrumenty fiskalne państwo może zmienić relacje i&nbsp;zdemokratyzować dostępność do tej żywności, kt&oacute;ra jest pożądana w&nbsp;naszej codziennej diecie&nbsp;&ndash;</em> ocenia dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.</p><p style="text-align:justify">Od 1 stycznia 2021 roku w&nbsp;Polsce obowiązuje tzw. opłata cukrowa (zwana r&oacute;wnież podatkiem cukrowym). Raport Instytutu Sobieskiego&nbsp;&bdquo;Cukier &ndash; nał&oacute;g Polak&oacute;w&rdquo; przywołuje dane Centrum Monitorowania Rynku, z&nbsp;kt&oacute;rych wynika, że wprowadzenie tej opłaty przyczyniło się do istotnego wzrostu cen słodkich napoj&oacute;w bezalkoholowych &ndash; w&nbsp;przypadku napoj&oacute;w gazowanych o&nbsp;około 36 proc., a w&oacute;d smakowych o&nbsp;blisko 22 proc. Popyt na te produkty spadł początkowo o&nbsp;około 20 proc., ale potem konsumenci przyzwyczaili się do wyższych cen lub zmienili preferencje. Rzeczywiste wpływy z&nbsp;podatku cukrowego są znacząco niższe, niż przewidywano. Przeciętny Polak spożywa rocznie blisko 45 kg cukru, czyli ok. 125 g dziennie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Towarzyszyło nam absolutne przekonanie, że to jest dobry kierunek i&nbsp;m&oacute;wiliśmy sobie wtedy wprost, że pieniądze z&nbsp;podatku cukrowego powinny być przeznaczone na profilaktykę, w&nbsp;tym na edukację konsumencką, aby kompensować negatywne następstwa nieprawidłowych nawyk&oacute;w żywieniowych Polak&oacute;w. Niestety tak się nie&nbsp;stało, środki z&nbsp;opłaty cukrowej trafiły do og&oacute;lnego budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia i&nbsp;niestety nie&nbsp;realizują tych cel&oacute;w </em>&ndash; m&oacute;wi ekspertka.</p><p style="text-align:justify">Raport Warsaw Enterprise Institute na temat opłaty cukrowej &bdquo;Troska o&nbsp;zdrowie czy skok na kasę&rdquo; przypomina, że w&nbsp;Polsce&nbsp;96,5 proc. przychod&oacute;w z&nbsp;opłaty trafia do og&oacute;lnego budżetu. W dużej mierze nie&nbsp;finansują więc edukacji, profilaktyki oraz&nbsp;leczenia chor&oacute;b wynikających z&nbsp;niewłaściwych wybor&oacute;w żywieniowych, w&nbsp;tym otyłości i&nbsp;nadwagi, tylko trafiają na og&oacute;lne potrzeby NFZ.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Od wdrożenia opłaty cukrowej minęło już kilka lat, a nadal działania w&nbsp;obszarze profilaktyki i&nbsp;leczenia otyłości są dalekie od tego, czego potrzebuje polskie społeczeństwo</em>&nbsp;&ndash; podkreśla dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.</p><p style="text-align:justify">Z danych przytaczanych w&nbsp;raporcie SGH wynika, że nadwagę ma ponad 53 proc. Polak&oacute;w, a otyłość dotyczy blisko 25 proc. populacji, przy czym problem coraz częściej występuje u dzieci. Na cukrzycę choruje ok. 5,6 proc. społeczeństwa.</p><p style="text-align:justify">W&nbsp;Polsce kontrowersyjne pozostaje ustawodawstwo w&nbsp;zakresie podatku VAT na wodę i&nbsp;napoje. Obecnie woda butelkowana objęta jest podstawową stawką wynoszącą 23 proc., podobnie jak napoje gazowane czy alkohol. Z kolei napoje z&nbsp;dodatkiem co najmniej 20 proc. soku korzystają z&nbsp;preferencyjnej stawki 5 proc.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Jestem zwolenniczką wzrostu nakład&oacute;w zar&oacute;wno na profilaktykę, jak i&nbsp;na leczenie, pod warunkiem że zmieniamy zasady alokacji tych środk&oacute;w i&nbsp;spos&oacute;b organizacji systemu ochrony zdrowia. Bez zreformowania samego systemu profilaktyki pierwotnej, profilaktyki wt&oacute;rnej oraz&nbsp;ścieżki pacjenta w&nbsp;procesie diagnozy i&nbsp;leczenia kolejne wzrosty finansowania mogą niestety prowadzić do tego, że za dużo więcej pieniędzy uzyskamy dokładnie tę samą niesatysfakcjonującą Polak&oacute;w opiekę zdrowotną&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi wsp&oacute;łautorka raportu.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1865894440_gaazka_sobotka_podatek_zdrowie_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Michał Figurski: Osoba z niepełnosprawnością nadal jest sensacją na ulicy. W otoczeniu uruchamia się wtedy zaściankowa empatia, której bardzo nie lubię]]></title>
     <link>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/michal-figurski-osoba-z,p698861665</link>
     <guid>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/michal-figurski-osoba-z,p698861665</guid>
     <pubDate>Thu, 18 Jun 2026 06:16:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1111980533/figurski-nietolerancja-foto2.jpg" alt="" /> <p><strong>Dziennikarz przyznaje, że odkąd sam musiał walczyć o&nbsp;sprawność, znacząco zmieniło się jego spojrzenie na życie i&nbsp;na problemy os&oacute;b z&nbsp;niepełnosprawnościami. Uświadomił sobie, że na co dzień mierzą się one nie&nbsp;tylko z&nbsp;barierami fizycznymi i&nbsp;architektonicznymi, ale także z&nbsp;dużą nietolerancją. Zdaniem Michała Figurskiego wynika to nierzadko z&nbsp;braku wiedzy, lęku, stereotypowego postrzegania niepełnosprawności lub też z&nbsp;braku osobistych kontakt&oacute;w z&nbsp;takimi osobami.</strong></p><p>Dziennikarz przyznaje, że najbardziej irytuje go właśnie to, że niepełnosprawność wciąż budzi taką sensację.</p><p><em>&ndash; Widzę, jaką sensacją na ulicy nadal potrafi być osoba z&nbsp;niepełnosprawnością, a osoba rozpoznawalna z&nbsp;niepełnosprawnością to jest jeszcze większa gratka dla&nbsp;mało rozgarniętego przechodnia. Ale wydaje mi się, że nie&nbsp;chodzi o&nbsp;żadne celebryctwo, tylko po prostu o&nbsp;jakąś inność. Ta inność od PRL-u była uliczną sensacją: patrzcie, czarny idzie, patrzcie, ktoś na w&oacute;zku, o, jaka biedna osoba. Wtedy się uruchamia okropna, zaściankowa empatia, kt&oacute;rej bardzo nie&nbsp;lubię. I to ona chyba dzisiaj wkurza mnie najbardziej, pełna niezrozumienia, ale niestety jednak podszyta nietolerancją &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi agencji Newseria Michał Figurski.</p><p>Jak zauważa, nietolerancja prowadzi do wykluczenia społecznego i&nbsp;izolacji, a także obniża poczucie własnej wartości os&oacute;b z&nbsp;niepełnosprawnościami i&nbsp;zwiększa ryzyko stan&oacute;w depresyjnych.</p><p><em>&ndash; Osoby nietolerancyjne nie&nbsp;wykazują odwagi, bo ja zatrzymałbym się i&nbsp;zapytał, skąd to spojrzenie, skąd takie komentarze, skąd te słowa. Ja nie&nbsp;mam z&nbsp;tym żadnego problemu. Wydaje mi się, że im bardziej my, osoby z&nbsp;niepełnosprawnościami zaakceptujemy fakt, że jest, jak jest, inaczej nie&nbsp;będzie, bo tak chciała natura, tym bardziej będziemy tkwili zamknięci we własnych barierach, a jeżeli te wewnętrzne runą, to i&nbsp;w tych zewnętrznych pojawią się pęknięcia &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi.</p><p>Michał Figurski podkreśla, że z&nbsp;czasem zaakceptował sw&oacute;j brak sprawności i&nbsp;nauczył się żyć z&nbsp;chorobą. Nie ukrywa jednak, że codzienne funkcjonowanie wymaga od niego dużego wysiłku i&nbsp;nie brakuje moment&oacute;w zwątpienia.</p><p><em>&ndash; Kiedyś wszystko przychodziło łatwo, a dzisiaj niekt&oacute;re rzeczy przychodzą trudno. To, że teraz mogę sobie tutaj stać przed kamerą i</em><em> się</em><em>&nbsp;nie przewracać, było okupione wieloma godzinami rehabilitacji i&nbsp;ciężką pracą. Jestem wdzięczny tym, kt&oacute;rzy chcieli mi pom&oacute;c, wytrzymywali r&oacute;żne moje stany zniechęcenia, poddania się, cierpienia. Do tego dochodzą jeszcze oczywiście ogromne koszty &ndash;</em>&nbsp;tłumaczy.</p><p>Dyrektor kreatywny Radia Zet zaznacza, że w&nbsp;trakcie jego rehabilitacji i&nbsp;walki o&nbsp;sprawność kluczową rolę odegrała praca z&nbsp;psychologiem. Jego zdaniem osoby mierzące się z&nbsp;niepełnosprawnością nie&nbsp;powinny się zamykać&nbsp;w&nbsp;czterech ścianach i&nbsp;pozwalać, by definiowała je jedynie choroba. Muszą przełamywać swoje bariery, najlepiej pod okiem fachowc&oacute;w.</p><p><em>&ndash; Jeżeli choruje głowa, to choruje całe ciało. Nie ma mowy o&nbsp;skutecznym zdrowieniu bez zdrowego umysłu, to też jedna z&nbsp;lekcji, kt&oacute;re wyciągnąłem w&nbsp;fundacji. Jeżeli mamy do czynienia z&nbsp;przypadkiem beznadziejnym, trochę jak ja kiedyś, czyli człowieka, kt&oacute;ry nie&nbsp;godzi się ze swoją chorobą, nie&nbsp;chce się leczyć i&nbsp;wpada w&nbsp;tendencję samob&oacute;jczą, to jedynym, kt&oacute;ry może mu pom&oacute;c, jest psycholog, i&nbsp;m&oacute;wimy o&nbsp;tym głośno &ndash;</em>&nbsp;dodaje założyciel Fundacji Najsłodsi.</p><p>Jednocześnie zwraca on uwagę na szerszy problem społeczny, gdyż w&nbsp;Polsce nadal brakuje otwartej debaty o&nbsp;niepełnosprawności. Dop&oacute;ki będzie ona traktowana jako temat niewygodny lub budzący sensację, osoby zmagające się z&nbsp;chorobą czy ograniczeniami ruchowymi będą narażone na wykluczenie. Zmiana może nastąpić jedynie poprzez edukację i&nbsp;większą obecność takich os&oacute;b w&nbsp;przestrzeni publicznej.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/698861665_figurski_nietolerancja_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Wielu uczniów zaczyna dzień bez posiłku. W śniadaniówkach brakuje warzyw]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/wielu-uczniow-zaczyna,p1729574305</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/wielu-uczniow-zaczyna,p1729574305</guid>
     <pubDate>Thu, 18 Jun 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/sniadanie-na-medal-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Mimo rosnącej wiedzy o prawidłowych nawykach żywieniowych ok.&nbsp;30 proc. dzieci z&nbsp;miast i&nbsp;40 proc. dzieci z&nbsp;teren&oacute;w wiejskich nie&nbsp;je śniadania w&nbsp;domu &ndash; wynika z&nbsp;raportu HASHzacznijodlekkiej2025</strong><strong> opracowanego przez&nbsp;firmę Nestl&eacute; Polska we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki oraz&nbsp;Akademią Wychowania Fizycznego J&oacute;zefa Piłsudskiego w&nbsp;Warszawie. Zabierane do szkoły drugie śniadania częściej są traktowane jako przekąska niż pełnowartościowy posiłek. Dominują w&nbsp;nich kanapki i&nbsp;owoce, za to rzadko trafiają do nich warzywa. Badanie pokazuje, że wybory żywieniowe są powiązane r&oacute;wnież z&nbsp;poziomem aktywności sportowej.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Problemem w&nbsp;komponowaniu śniadani&oacute;wki nie&nbsp;jest brak chęci, tylko często brak czasu, rutyna i&nbsp;pośpiech. Rodzice często zgłaszają, że dzieci wracają z&nbsp;niezjedzonym śniadaniem do domu, dlatego warto zaplanować&nbsp;kilka&nbsp;ulubionych zestaw&oacute;w, kt&oacute;re dziecko zje i&nbsp;kt&oacute;re będą dobrze skomponowane, żeby wymiennie wkładać&nbsp;</em><em>je&nbsp;</em><em>do śniadani&oacute;wki </em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Joanna Łukasiak-Chełstowska, ekspertka ds. żywienia w&nbsp;Nestl&eacute; Polska.</p><p style="text-align:justify">Z badania &bdquo;Wybory żywieniowe dzieci i&nbsp;młodzieży &ndash; co na nie&nbsp;wpływa?&rdquo; przeprowadzonego w&nbsp;ramach programu &bdquo;Lekkoatletyka dla&nbsp;każdego!&rdquo; realizowanego przez&nbsp;Polski Związek Lekkiej Atletyki przy wsparciu&nbsp;Nestl&eacute; Polska wynika, że 58 proc. dzieci z&nbsp;teren&oacute;w wiejskich i&nbsp;70 proc. dzieci z&nbsp;ośrodk&oacute;w miejskich je śniadanie przed wyjściem do szkoły. Oznacza to, że niemal 40 proc. uczni&oacute;w ze wsi oraz&nbsp;co trzecie dziecko z&nbsp;miasta nie&nbsp;ma takiego zwyczaju.</p><p style="text-align:justify">Najczęściej zabieranym do szkoły drugim śniadaniem są kanapki lub kanapki z&nbsp;owocem. Tylko co 10. nastolatek uzupełnia skład śniadani&oacute;wki o&nbsp;warzywa. W 2/3 przypadk&oacute;w drugie śniadanie przygotowują rodzice, co piąte dziecko robi to samodzielnie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Rodzice często traktują śniadani&oacute;wkę jako przekąskę, co jest błędem. Tak naprawdę śniadani&oacute;wka powinna być osobnym posiłkiem i&nbsp;spełniać funkcję drugiego śniadania&nbsp;&ndash; </em>przypomina Joanna Łukasiak-Chełstowska.</p><p style="text-align:justify">Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby dieta nastolatk&oacute;w była zr&oacute;żnicowana, oparta na warzywach, owocach, produktach pełnoziarnistych i&nbsp;źr&oacute;dłach białka, przy jednoczesnym ograniczeniu cukru, soli i&nbsp;żywności wysoko przetworzonej. WHO podkreśla także znaczenie regularnych posiłk&oacute;w, w&nbsp;tym codziennego spożywania śniadania, kt&oacute;re sprzyja lepszej koncentracji, kontroli apetytu i&nbsp;og&oacute;lnie lepszym wzorcom żywieniowym.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Prawidłowo zbilansowane śniadanie powinno zawierać przede wszystkim węglowodany, czyli źr&oacute;dło energii, najlepiej z&nbsp;produkt&oacute;w pełnoziarnistych:&nbsp;pieczywa, płatk&oacute;w, r&oacute;żnego rodzaju makaron&oacute;w, ryżu czy kasz. Drugą częścią&nbsp;powinno być białko, na przykład w&nbsp;formie nabiału, jaj, roślin strączkowych czy mięsa, jako źr&oacute;dło składnika budulcowego, kt&oacute;ry wspiera regenerację, co ważne zwłaszcza u młodych sportowc&oacute;w. Kolejny element to warzywa i&nbsp;owoce, a więc źr&oacute;dło witamin i&nbsp;błonnika. Na koniec woda lub inny niesłodzony nap&oacute;j jako podstawa nawodnienia &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi ekspertka ds. żywienia w&nbsp;Nestl&eacute; Polska.</p><p style="text-align:justify">Z&nbsp;raportu HASHzacznijodlekkiej2025 wynika, że zdecydowana większość dzieci zabiera do szkoły coś do picia, choć odsetek ten spada wraz z&nbsp;wiekiem &ndash; z&nbsp;ok. 90 proc. wśr&oacute;d młodszych uczni&oacute;w do ok. 80 proc. wśr&oacute;d starszych. Najczęściej wybieranym napojem jest woda, po kt&oacute;rą sięga około dw&oacute;ch trzecich badanych. Wraz z&nbsp;wiekiem zmieniają się też inne elementy sposobu żywienia dzieci.&nbsp;Spada odsetek uczni&oacute;w, kt&oacute;rzy jedzą codziennie obiady w&nbsp;szkole &ndash; z&nbsp;58 proc. wśr&oacute;d 10&ndash;11-latk&oacute;w do 42 proc. wśr&oacute;d 12&ndash;13-latk&oacute;w. Starsi uczniowie częściej też pomijają śniadania, samodzielnie decydują o&nbsp;wyborze produkt&oacute;w i&nbsp;sięgają po mniej wartościowe przekąski.</p><p style="text-align:justify">Wybory żywieniowe dzieci są też powiązane z&nbsp;ich aktywnością fizyczną. Dzieci bardziej aktywne zwykle jedzą śniadanie w&nbsp;domu. Częściej też zabierają drugie śniadanie do szkoły i&nbsp;wybierają wodę zamiast słodzonych napoj&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Śniadanie jest bardzo ważne dla&nbsp;każdego sportowca, ale przede wszystkim dla&nbsp;każdego człowieka, bo daje energię do funkcjonowania. Dzieci najpierw idą do szkoły, a dopiero p&oacute;źniej na trening, więc muszą mieć siłę na cały dzień. Podczas porannych trening&oacute;w&nbsp;upewniam się, czy dzieci są po śniadaniu, bo tu&nbsp;od razu widać r&oacute;żnicę &ndash; te, kt&oacute;re go nie&nbsp;zjadły, są bardziej ospałe i&nbsp;mają mniej energii niż te regularnie jedzące śniadania&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Małgorzata Hołub-Kowalik, wiceprezeska Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dieta jest ważna w&nbsp;utrzymaniu r&oacute;wnowagi organizmu. Jeżeli odżywiamy się zgodnie z&nbsp;zasadami, ale r&oacute;wnież zachowujemy przy tym balans, bo najważniejsze jest, żeby nie&nbsp;iść w&nbsp;żadną skrajność, w&oacute;wczas czujemy się dobrze sami ze sobą i&nbsp;jesteśmy w&nbsp;stanie realizować nasze cele życiowe i&nbsp;sportowe &ndash;</em>&nbsp;wskazuje Klaudia Kazimierska, wielokrotna mistrzyni Polski w&nbsp;biegach średnio- i&nbsp;długodystansowych, ambasadorka programu &bdquo;Lekkoatletyka dla&nbsp;każdego!&rdquo;.&nbsp;<em>&ndash; Moim sprawdzonym zestawem na śniadanie jest owsianka i&nbsp;banan lub tost, czyli węglowodany. Po treningu uzupełniam wszystkie inne elementy </em>&ndash; dodaje<em>.</em></p><p style="text-align:justify">Eksperci zaangażowani w&nbsp;program &bdquo;Lekkoatletyka dla&nbsp;każdego!&rdquo; podkreślają, że inicjatywy łączące aktywność fizyczną z&nbsp;edukacją żywieniową częściej prowadzą do poprawy jakości diety, regularności posiłk&oacute;w i&nbsp;utrzymania zachowań wspierających zdrowie w&nbsp;dłuższej perspektywie niż działania skupione wyłącznie na jednym z&nbsp;tych element&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Przykładem działania zachęcającego dzieci do świadomych wybor&oacute;w żywieniowych jest konkurs &bdquo;Śniadanie na medal&rdquo;, koordynowany przez&nbsp;dietetyk&oacute;w z&nbsp;Nestl&eacute;.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Konkurs &bdquo;Śniadanie na medal&rdquo; uczy dzieci poprzez edukację i&nbsp;praktykę. Dzieci muszą samodzielnie przygotować śniadanie, w&nbsp;związku z&nbsp;czym nawyki żywieniowe i&nbsp;zasady prawidłowego odżywiania zostają z&nbsp;nimi na dłużej&nbsp;&ndash;</em> tłumaczy Joanna Łukasiak-Chełstowska.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Konkurs&nbsp;pokazuje młodym ludziom praktyczną stronę ich codziennych wybor&oacute;w. Budowanie w&nbsp;nich świadomości przyniesie nam długofalowe efekty i&nbsp;jestem przekonana, że </em><em>wpłynie&nbsp;</em><em>pozytywnie</em><em>&nbsp;na ich formę, ale przede wszystkim na ich zdrowie&nbsp;&ndash;</em> dodaje Małgorzata Hołub-Kowalik.</p><p style="text-align:justify">Finał konkursu &bdquo;Śniadanie na medal&rdquo; odbył się podczas Nestl&eacute; Cup 2026 we Włocławku, czyli og&oacute;lnopolskich zawod&oacute;w lekkoatletycznych dla&nbsp;dzieci i&nbsp;młodzieży, stanowiących zwieńczenie XII edycji programu &bdquo;Lekkoatletyka dla&nbsp;każdego!&rdquo;. Uczestnicy finału musieli się wykazać&nbsp;nie&nbsp;tylko pomysłem na zbilansowane śniadanie, lecz także wiedzą dotyczącą podstawowych składnik&oacute;w odżywczych, ich roli w&nbsp;diecie młodego sportowca oraz&nbsp;wpływu prawidłowego odżywiania na zdrowie i&nbsp;formę sportową.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1729574305_sniadanie_na_medal_4_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Dorota Michałowska: Trudno jest zrezygnować z włoskiej kuchni, mimo że ma sporo kalorii. Kocham pizzę i robię ją sama w domu]]></title>
     <link>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/dorota-michalowska,p1369852005</link>
     <guid>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/dorota-michalowska,p1369852005</guid>
     <pubDate>Wed, 17 Jun 2026 06:21:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1111980533/michalowska-wlochy-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Prezenterka zauważa, że kuchnia włoska cieszy się niesłabnącą popularnością. Kolejne pokolenia zajadają się pizzą, spaghetti czy delektują tiramisu. Dorota Michałowska podkreśla, że dla&nbsp;niej bardziej liczy się jakość, a nie&nbsp;ilość jedzenia. Z czasem zaczęła bardziej doceniać pochodzenie produkt&oacute;w, spos&oacute;b przygotowania potraw oraz&nbsp;atmosferę miejsca, w&nbsp;kt&oacute;rym spożywa posiłek. Restauracja nie&nbsp;jest dla&nbsp;niej jedynie punktem gastronomicznym, w&nbsp;kt&oacute;rym można zaspokoić gł&oacute;d, ale przestrzenią, w&nbsp;kt&oacute;rej będzie się dobrze czuła.</strong></p><p style="text-align:justify">Mimo zmieniających się trend&oacute;w kulinarnych i&nbsp;coraz większej popularności egzotycznych smak&oacute;w włoskie potrawy wciąż zajmują szczeg&oacute;lne miejsce w&nbsp;gustach konsument&oacute;w. Włoska kuchnia bazuje bowiem na prostych recepturach, kt&oacute;re pozwalają wydobyć naturalny smak produkt&oacute;w, a jednocześnie jest niezwykle r&oacute;żnorodna, dzięki czemu każdy może znaleźć w&nbsp;niej coś dla&nbsp;siebie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Kocham włoskie jedzenie, szczeg&oacute;lnie od kiedy jeżdżę do Włoch, bo zakochałam się w&nbsp;Apulii &ndash; po prostu jest tam przepięknie. Kocham pizzę, chociaż nie&nbsp;powinnam, kocham też wszystkie włoskie desery. Trudno jest zrezygnować z&nbsp;włoskiej kuchni, bo mimo że ma sporo kalorii, jest po prostu fantastyczna &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Dorota Michałowska.</p><p style="text-align:justify">Prezenterka była na otwarciu kolejnej restauracji pod szyldem marki L&rsquo;Osteria. Lokal mieści się w&nbsp;Elektrowni Powiśle i&nbsp;ten wyb&oacute;r nie&nbsp;jest przypadkowy. To przestrzeń, w&nbsp;kt&oacute;rej historia spotyka się z&nbsp;nowoczesnym stylem życia, a biznes, design i&nbsp;gastronomia naturalnie wpisują się w&nbsp;rytm miasta. Jest to więc idealne miejsce dla&nbsp;marki zbudowanej wok&oacute;ł atmosfery, otwartości i&nbsp;włoskiego sposobu celebrowania życia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Spr&oacute;bowałam i&nbsp;jedzenie jest tutaj wyśmienite, pizza jest pyszna. Widziałam, że używają włoskich produkt&oacute;w i&nbsp;to jest chyba sekret tego wszystkiego. Bo r&oacute;żnie to bywa, czasami jest to włosko-polskie jedzenie w&nbsp;Polsce, ale jest też coraz więcej fantastycznych włoskich restauracji &ndash; </em>m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Dorota Michałowska zaznacza, że w&nbsp;swojej domowej kuchni r&oacute;wnież inspiruje się włoskimi daniami. Jest otwarta na nowe smaki, a jednocześnie przywiązana do tradycji i&nbsp;na jej stole nie&nbsp;brakuje polskich potraw.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ponieważ m&oacute;j syn kocha pizzę, sami też ją robimy, więc jestem w&nbsp;tym już całkiem niezła, chociaż oczywiście nie&nbsp;startowałabym w&nbsp;konkursie z&nbsp;szefami tej restauracji. Kocham sałatki, lubię delikatne, lekkie i&nbsp;świeże jedzenie, jem dużo warzyw, ale mało mięsa. Jestem też świetna, jeśli chodzi o&nbsp;wszelkiego rodzaju kluski śląskie, kopytka i&nbsp;leniwe pierogi, bo m&oacute;j syn je uwielbia &ndash;</em> m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Prezenterka przyznaje też, że raz na jakiś czas lubi się wybrać&nbsp;do jakiejś dobrej restauracji, by poznać nowe smaki i&nbsp;kuchnie z&nbsp;r&oacute;żnych stron świata.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Lubię dobre jedzenie, ale wydaje mi się, że to się nabywa z&nbsp;wiekiem. Jak byłam młodsza, to lubiłam restauracje, ale chyba nie&nbsp;doceniałam bardzo kuchni, a z&nbsp;wiekiem doceniam smak, jakość i&nbsp;produkty, z&nbsp;jakich się gotuje. Nie muszę jeść dużo, ale najważniejsze, żeby było to dobrej jakości. No i&nbsp;oczywiście atmosfera i&nbsp;klimat restauracji też są dla&nbsp;mnie bardzo ważne &ndash;</em> m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Już niebawem Dorota Michałowska zn&oacute;w będzie mogła poczuć atmosferę włoskich restauracji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Lecę do Włoch w&nbsp;okolice Bari, do malutkiego, pięknego miasteczka Ostuni. Ono jest całe białe, domy są malowane wapnem, dlatego że kiedyś była tam epidemia jakiejś choroby i&nbsp;zrobiono to po to, żeby ją zlikwidować. I ta tradycja żyje do dziś. We Włoszech zawsze spędzamy fantastyczny czas w&nbsp;gronie fajnych ludzi &ndash; </em>dodaje.</p><p style="text-align:justify">&nbsp;</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1369852005_michalowska_wlochy1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Glejaki dotykają także młodych dorosłych. Nowe terapie pomagają im dłużej zachować aktywność]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/glejaki-dotykaja-takze,p2031519017</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/glejaki-dotykaja-takze,p2031519017</guid>
     <pubDate>Wed, 17 Jun 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/glejak-diagnoza-foto.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Glejak, choroba do niedawna kojarzona z&nbsp;osobami starszymi, coraz częściej dotyka młodych dorosłych, aktywnych zawodowo. W tej grupie częściej diagnozuje się guzy o&nbsp;niższym stopniu złośliwości i&nbsp;<em>&ndash;&nbsp;</em>jak podkreślają lekarze&nbsp;</strong><em><strong>&ndash;</strong>&nbsp;</em><strong>wsp&oacute;łczesna medycyna pozwala im&nbsp;</strong><strong>dłużej zachować aktywność zawodową. Brak świadomości społecznej może utrudniać chorym codzienne funkcjonowanie w&nbsp;pracy i&nbsp;życiu społecznym. W badaniu przeprowadzonym w&nbsp;ramach kampanii &bdquo;Widzimy się jutro&rdquo; większość Polak&oacute;w przyznaje, że niewiele wie na temat glejaka.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Diagnozę glejaka słyszy</em><em> co roku</em><em>&nbsp;1,5&ndash;1,8 tys. os&oacute;b. Przede wszystkim są to osoby w&nbsp;wieku starszym, czyli generalnie z&nbsp;wiekiem zwiększa się ryzyko zachorowania. Zaczynamy jednak obserwować coraz więcej zachorowań w&nbsp;przypadku młodszych,&nbsp;</em><em>aktywnych&nbsp;</em><em>dorosłych, kt&oacute;rzy pełnią role rodzinne, społeczne i&nbsp;zawodowe&nbsp;</em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria prof. dr hab. n. med. Rafał Stec, kierownik Kliniki Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.</p><p style="text-align:justify">Glejaki stanowią 70&ndash;80 proc. pierwotnych nowotwor&oacute;w złośliwych ośrodkowego układu nerwowego. Choroba może się rozwijać przez&nbsp;długi czas bez charakterystycznych objaw&oacute;w, dlatego jej rozpoznanie bywa op&oacute;źnione. Specjaliści wyr&oacute;żniają zar&oacute;wno nowotwory o&nbsp;niskim stopniu złośliwości, kt&oacute;re rosną wolniej, jak i&nbsp;agresywne postacie wymagające szybkiego leczenia.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;W&nbsp;przypadku guz&oacute;w wolno rosnących, kt&oacute;re częściej występują u młodych dorosłych, najczęstszym objawem jest pierwszy w&nbsp;życiu napad padaczkowy.&nbsp;To jest powodem wykonania dalszej diagnostyki obrazowej i&nbsp;postawienia rozpoznania&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi dr hab. n. med. Tomasz Dziedzic z&nbsp;Kliniki Neurochirurgii i&nbsp;Neurochirurgii Dziecięcej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. &ndash;&nbsp;<em>U os&oacute;b starszych, 60&ndash;70-letnich, u kt&oacute;rych mamy guzy szybciej rosnące, pacjenci zgłaszają się z&nbsp;powodu wystąpienia niedowładu kończyn, zaburzeń mowy i&nbsp;pamięci. Te objawy czasami mogą wystąpić w&nbsp;spos&oacute;b nagły, więc może się zdarzyć, że pacjenci trafiają na izbę przyjęć z&nbsp;podejrzeniem udaru.</em></p><p style="text-align:justify">Rodzaj zastosowanego leczenia zależy od wielu czynnik&oacute;w, m.in. typu nowotworu, jego lokalizacji oraz&nbsp;stanu pacjenta. Dlatego dokładne określenie charakteru guza ma kluczowe znaczenie dla&nbsp;dalszych decyzji terapeutycznych. Podstawowym badaniem wykorzystywanym w&nbsp;diagnostyce glejak&oacute;w jest rezonans magnetyczny. W bardziej skomplikowanych przypadkach lekarze korzystają także z&nbsp;dodatkowych metod obrazowania, kt&oacute;re pozwalają dokładniej określić charakter zmiany oraz&nbsp;zaplanować leczenie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W niekt&oacute;rych przypadkach ten obraz nie&nbsp;jest jednoznaczny i&nbsp;standardowe badanie rezonansu magnetycznego możemy poszerzyć o&nbsp;badanie perfuzji i&nbsp;spektroskopii, kt&oacute;re dają więcej informacji na temat rodzaju guza. W przypadku guz&oacute;w położonych w&nbsp;okolicach ważnych czynnościowo możemy zaplanować badania oceniające położenie ważnych ośrodk&oacute;w czynnościowych w&nbsp;m&oacute;zgu za pomocą rezonansu czynnościowego, traktografii dr&oacute;g istoty białej &ndash;</em> tłumaczy dr hab. n. med. Tomasz Dziedzic. &ndash;<em> Po operacji, poza&nbsp;oceną neuropatologiczną materiału, podstawą diagnostyki jest r&oacute;wnież badanie molekularne, badanie genetyczne, żeby ocenić odpowiednie mutacje w&nbsp;obrębie guza, kt&oacute;re nas ukierunkują na odpowiednie rozpoznania.</em></p><p style="text-align:justify">Wsp&oacute;łczesna diagnostyka glejak&oacute;w coraz silniej się opiera&nbsp;na badaniach molekularnych. Znaczenie mają m.in. mutacje IDH oraz&nbsp;inne biomarkery pozwalające lepiej dopasować terapię do konkretnego pacjenta.</p><p style="text-align:justify">Eksperci podkreślają, że leczenie wymaga wsp&oacute;łpracy wielodyscyplinarnego zespołu specjalist&oacute;w i&nbsp;indywidualnego podejścia do każdego chorego. Najczęściej obejmuje kilka metod stosowanych łącznie. W zależności od rodzaju nowotworu i&nbsp;stanu pacjenta wykorzystuje się leczenie operacyjne, radioterapię oraz&nbsp;terapię systemową. Coraz większą rolę odgrywa r&oacute;wnież indywidualne leczenie na podstawie cech biologicznych guza.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W zasadzie leczenie glejaka w&nbsp;Polsce bardzo się pokrywa z&nbsp;leczeniem glejaka w&nbsp;Stanach Zjednoczonych, jeśli chodzi o&nbsp;standardy postępowania, natomiast mamy niedob&oacute;r pewnego leku dostępnego dla&nbsp;naszych pacjent&oacute;w. Wierzę w&nbsp;to mocno, że ten lek będzie niedługo refundowany i&nbsp;wyr&oacute;wnamy możliwości leczenia&nbsp;&ndash;</em> wskazuje prof. Rafał Stec.&nbsp;<em>&ndash; Od</em><em>&nbsp;niedawna mamy lek zarejestrowany na glejaki o&nbsp;niskim stopniu złośliwości, kt&oacute;ry może znacznie wydłużyć życie pacjentom mającym specyficzną mutację. Tak jak klucz do zamka, ten lek blokuje aktywność mutacji i&nbsp;dzięki temu chorzy żyją dłużej, lepiej, bez dodatkowego leczenia agresywnego, jak radio- czy chemioterapia.</em></p><p style="text-align:justify">Leczenie glejaka może wpływać na codzienne funkcjonowanie pacjent&oacute;w także długo po zakończeniu hospitalizacji. Chorzy często mierzą się z&nbsp;konsekwencjami neurologicznymi, kt&oacute;re utrudniają pracę, samodzielność i&nbsp;życie społeczne. Jednocześnie wiele z&nbsp;tych problem&oacute;w nie&nbsp;jest widocznych na pierwszy rzut oka.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Diagnoza glejaka wywraca życie pacjenta do g&oacute;ry nogami, pojawiają się bardzo skomplikowane procedury medyczne, diagnostyka, a potem leczenie. Dostęp do nowoczesnych form terapeutycznych coraz bardziej pozwala tym pacjentom &ndash; do czego&nbsp;my jako lekarze czy psycholodzy r&oacute;wnież zachęcamy &ndash; jak najbardziej zachować swoją codzienność, pracować, jeśli tylko ich stan zdrowia na to pozwala, oraz&nbsp;pozostać aktywnymi społecznie&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi Adrianna Sobol, psychoonkolog z&nbsp;Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, prezeska Fundacji &bdquo;W trosce o&nbsp;pacjenta&rdquo;.</p><p style="text-align:justify">Jak wskazuje, pacjenci z&nbsp;glejakiem często m&oacute;wią właśnie o&nbsp;potrzebie normalności, zachowaniu relacji, pracy i&nbsp;nawyk&oacute;w codziennego życia sprzed choroby. Diagnoza wpływa jednak nie&nbsp;tylko na zdrowie i&nbsp;aktywności, ale także poczucie bezpieczeństwa i&nbsp;przynależności.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Tej chorobie często towarzyszą zaburzenia emocjonalne, lękowe czy depresyjne, w&nbsp;związku z&nbsp;tym profesjonalne wsparcie z&nbsp;zakresu psychoonkologii, pozwala pacjentowi nie&nbsp;tylko lepiej funkcjonować emocjonalnie, ale czasem też po prostu lepiej się leczyć&nbsp;&ndash;</em> przekonuje Adrianna Sobol. <em>&ndash; Psychoonkolog jest wsparciem nie&nbsp;tylko dla&nbsp;pacjenta, ale także dla&nbsp;rodziny, żeby poukładać to, nauczyć się żyć z&nbsp;diagnozą, nie&nbsp;pogubić się w&nbsp;tych emocjach.</em></p><p style="text-align:justify">Jak pokazują wyniki badania opinii publicznej, wiedza Polak&oacute;w na temat glejak&oacute;w pozostaje ograniczona. 77 proc. badanych ocenia, że za mało się m&oacute;wi o&nbsp;tej chorobie, a 44 proc. słyszało jej nazwę, ale nie&nbsp;wie dokładnie, czym jest. Wielu respondent&oacute;w nie&nbsp;potrafiło wskazać charakterystycznych objaw&oacute;w glejaka, a część błędnie zakłada, że nowotwory m&oacute;zgu dotyczą wyłącznie os&oacute;b starszych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Nasza wiedza jest dość powierzchowna, deklarujemy, że mamy bardzo dużą empatię i&nbsp;chcemy pomagać, ale jednocześnie nie&nbsp;wiemy, jak to robić, nie&nbsp;mamy praktycznych narzędzi do pomagania, nie&nbsp;wiemy, jak się komunikować, mamy bardzo dużo obaw dotyczących tego, w&nbsp;jaki spos&oacute;b możemy rozmawiać i&nbsp;wspierać na co dzień osoby chore</em> &ndash; m&oacute;wi Ewa Eron z&nbsp;K+Research.</p><p style="text-align:justify">Badanie wskazuje, że ograniczona wiedza na temat glejaka może się przekładać&nbsp;na trudności w&nbsp;rozumieniu problem&oacute;w, z&nbsp;jakimi chorzy mierzą się na co dzień.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Pacjenci, kt&oacute;rzy na co dzień borykają się z&nbsp;takimi objawami jak zaburzenia mowy i&nbsp;koncentracji, mogą mieć trudności w&nbsp;pracy. Badania pokazały, że praca jest miejscem, w&nbsp;kt&oacute;rym osoba z&nbsp;diagnozą glejaka może być niezrozumiana i&nbsp;w&nbsp;jakiś spos&oacute;b źle oceniana&nbsp;</em>&ndash; wskazuje Ewa Eron.</p><p style="text-align:justify">Dlatego tegoroczna odsłona kampanii &bdquo;Servier &ndash; Wyłącz Raka&rdquo;, kt&oacute;ra odbywa się pod hasłem &bdquo;Widzimy się jutro. Glejak. Choruję. Jestem&hellip;&rdquo;, pokazuje życie z&nbsp;glejakiem z&nbsp;perspektywy pacjent&oacute;w, kt&oacute;rzy mimo diagnozy chcą pozostać obecni w&nbsp;życiu swoich rodzin, pracy i&nbsp;relacjach społecznych. Organizatorzy podkreślają, że celem akcji jest zwiększanie świadomości, empatii i&nbsp;praktycznej wiedzy o&nbsp;codziennym funkcjonowaniu os&oacute;b chorych.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/2031519017_glejak_diagnoza_3_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Kibice coraz mocniej przeżywają decyzje VAR. Oczekiwanie na werdykt bywa równie emocjonujące jak sam mecz [DEPESZA]]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/kibice-coraz-mocniej,p876647379</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/kibice-coraz-mocniej,p876647379</guid>
     <pubDate>Wed, 17 Jun 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/snickers-var-2.png" alt="" /> <p><strong>Piłkarskie emocje kibic&oacute;w są rozgrzewane nie&nbsp;tylko przez&nbsp;wydarzenia na boisku, ale r&oacute;wnież przez&nbsp;</strong><strong>decyzje podejmowane po analizie VAR. Choć wielu fan&oacute;w uważa wideoweryfikację za korzystną zmianę w&nbsp;futbolu, to 51 proc. odczuwa napięcie już w&nbsp;momencie rozpoczęcia analizy &ndash; wynika z&nbsp;badania przeprowadzonego na zlecenie marki Snickers. Dla wielu kibic&oacute;w oczekiwanie na werdykt staje się r&oacute;wnie emocjonujące jak sama gra.</strong></p><p><em>&ndash;&nbsp;Choć celem VAR jest zwiększenie sprawiedliwości rozgrywek, sam proces weryfikacji oznacza chwilowe zawieszenie akcji i&nbsp;niepewność co do wyniku sytuacji boiskowej. Dla kibic&oacute;w jest to moment szczeg&oacute;lnego napięcia, ponieważ jedna decyzja może całkowicie zmienić przebieg meczu. To właśnie ta niepewność sprawia, że emocje podczas analizy VAR często są nawet silniejsze niż w&nbsp;trakcie samej gry&nbsp;</em>&ndash; podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Magdalena Florczak, portfolio and activation manager w&nbsp;Snickers.</p><p>VAR po raz pierwszy wykorzystano w&nbsp;2018 roku. Do tej pory system był wielokrotnie stosowany przy ocenie bramek, rzut&oacute;w karnych, bezpośrednich czerwonych kartek oraz&nbsp;przypadk&oacute;w błędnej identyfikacji zawodnika. W tym roku po raz pierwszy zastosowano&nbsp;rozszerzone&nbsp;zasady wideoweryfikacji, obejmujące&nbsp;m.in. możliwość sprawdzenia błędnie pokazanej drugiej ż&oacute;łtej kartki.&nbsp;</p><p>Z badania przeprowadzonego na zlecenie marki Snickers wynika, że 52 proc. kibic&oacute;w uważa, iż VAR poprawił piłkę nożną i&nbsp;zwiększył sprawiedliwość rozgrywek. Jednocześnie 51 proc. odczuwa stres już w&nbsp;momencie rozpoczęcia analizy, a 57 proc. deklaruje pobudzenie lub rozdrażnienie podczas oczekiwania na decyzję.</p><p><em>&ndash;&nbsp;System VAR zwiększył dokładność decyzji sędziowskich, ale jednocześnie zmienił rytm oglądania piłki nożnej. Kibice przyzwyczajeni do dynamicznej, nieprzerwanej akcji muszą zaakceptować kr&oacute;tkie przerwy związane z&nbsp;analizą sytuacji boiskowych. Wielu fan&oacute;w wskazuje, że oczekiwanie na decyzję zakł&oacute;ca płynność meczu i&nbsp;odbiera spontaniczność przeżywania niekt&oacute;rych moment&oacute;w, zwłaszcza zdobywanych bramek</em>&nbsp;&ndash; wskazuje Magdalena Florczak.</p><p>Oczekiwanie na werdykt wpływa także na spos&oacute;b przeżywania meczu. Z badania wynika, że 42 proc. respondent&oacute;w po zdobyciu bramki wstrzymuje spontaniczną reakcję do czasu zakończenia wideoweryfikacji. Analiza VAR jest też postrzegana jako stosunkowo długa przerwa w&nbsp;grze &ndash; badani szacują, że trwa od 4 minut 10 sekund do niemal 5 minut. W efekcie dla&nbsp;wielu kibic&oacute;w nie&nbsp;jest to szybka korekta decyzji, ale wyraźne zatrzymanie akcji.</p><p><em>&ndash;&nbsp;W sporcie emocje są natychmiastowe &ndash; kibice chcą od razu wiedzieć, czy mogą świętować sukces swojej drużyny. VAR wprowadza element niepewności, kt&oacute;ry wydłuża moment oczekiwania i&nbsp;sprawia, że nawet pozytywne wydarzenia, takie jak zdobyta bramka, przez&nbsp;chwilę pozostają &bdquo;zawieszone&rdquo;. To właśnie ten stan napięcia i&nbsp;nieprzewidywalności jest jednym z&nbsp;gł&oacute;wnych źr&oacute;deł frustracji&nbsp;&ndash;</em> tłumaczy portfolio and activation manager w&nbsp;Snickers.</p><p>34 proc. kibic&oacute;w wolałoby zaakceptować nawet błędny werdykt sędziego, niż przechodzić przez&nbsp;długotrwałą analizę VAR. Dla 33 proc. respondent&oacute;w gł&oacute;wnym problemem są zbyt długie przerwy i&nbsp;utrata płynności gry, a 27 proc. wskazuje na niesp&oacute;jność decyzji. Niemal co czwarty badany (24 proc.) uznaje sam moment rozpoczęcia analizy za jeden z&nbsp;najbardziej frustrujących element&oacute;w wsp&oacute;łczesnej piłki nożnej.</p><p>W czasie oczekiwania kibicom towarzyszą często skrajne emocje. Nadzieję deklaruje 76 proc. respondent&oacute;w, zniecierpliwienie &ndash; 74 proc., niepok&oacute;j &ndash; 68 proc., a ekscytację &ndash; 61 proc. Czas oczekiwania na decyzję sędziego fani wykorzystują na rozmowy z&nbsp;innymi kibicami, śledzenie komentarzy w&nbsp;mediach społecznościowych czy oglądanie powt&oacute;rek. 63 proc. respondent&oacute;w uważa, że przekąska uprzyjemnia oczekiwanie na decyzję VAR, a 59 proc. twierdzi, że dzięki niej czas mija szybciej.</p><p><em>&ndash;&nbsp;To proste aktywności, kt&oacute;re pomagają utrzymać zaangażowanie i&nbsp;zagospodarować kilka minut oczekiwania na decyzję. Badania pokazują, że wielu kibic&oacute;w ma poczucie, że dzięki takim drobnym rytuałom czas oczekiwania mija szybciej, a emocje stają się nieco łatwiejsze do opanowania.&nbsp;Z takimi momentami kojarzony jest r&oacute;wnież Snickers z&nbsp;portfolio firmy Mars, będący smacznym punktem zaczepienia, gdy emocje biorą g&oacute;rę&nbsp;</em>&ndash; ocenia Magdalena Florczak.</p>]]></description>
     
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Martyna Wojciechowska: Mount Everest to już nie jest miejsce dla mnie. Tłumy ludzi, kolejki, helikoptery latające nad głową i zasięg telefonii komórkowej pozbawiły go surowości]]></title>
     <link>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/martyna-wojciechowska,p258144221</link>
     <guid>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/martyna-wojciechowska,p258144221</guid>
     <pubDate>Tue, 16 Jun 2026 06:16:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1111980533/258144221_wojciechowska_wyzwania.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Dziennikarka zauważa, że Mount Everest, kt&oacute;ry kiedyś był symbolem ekstremalnej przygody i&nbsp;konfrontacji z&nbsp;własnymi ograniczeniami, dziś stał się miejscem dużo bardziej dostępnym dla&nbsp;ludzi, a przez&nbsp;to w&nbsp;pewnym sensie pozbawionym części swojej wyjątkowości i&nbsp;surowości. Dlatego też Martyna Wojciechowska nie&nbsp;zamierza ponownie wchodzić na najwyższy szczyt świata. Ten rozdział uważa za zamknięty i&nbsp;koncentruje się na poszukiwaniu nowych cel&oacute;w. Pomył na kolejną ekscytującą wyprawę jest już coraz bliżej realizacji.</strong></p><p style="text-align:justify">Z obserwacji podr&oacute;żniczki wynika, że rozw&oacute;j technologii, infrastruktury i&nbsp;turystyki sprawiają, że coraz mniej jest przestrzeni wręcz niedostępnych, prawdziwie dzikich i&nbsp;odizolowanych od reszty świata.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Mount Everest był wspaniałym wyzwaniem i&nbsp;gdybym mogła zdobyć go jeszcze raz na tych samych warunkach, kt&oacute;re miałam 20 lat temu, to bym to zrobiła, ale dzisiaj to już nie&nbsp;jest to samo miejsce. Tłumy ludzi, kolejki, helikoptery latające nad głową i&nbsp;wszędzie zasięg telefonii kom&oacute;rkowej sprawiają, że to już nie&nbsp;jest miejsce dla&nbsp;mnie &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Martyna Wojciechowska.</p><p style="text-align:justify">Nie oznacza to jednak, że dziennikarka nie&nbsp;rozgląda się za kolejnymi intrygującymi miejsc&oacute;wkami. Wciąż poszukuje nowych inspiracji i&nbsp;jest gotowa do zmiany kierunku działania. Nie ukrywa też, że dla&nbsp;niej wyzwaniem jest docieranie do takich zakątk&oacute;w świata, w&nbsp;kt&oacute;rych przed nią było niewiele os&oacute;b.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Są bardziej intymne miejsca niż Mount Everest, gdzie można się&nbsp;</em><em>spotkać </em><em>nie&nbsp;tylko z&nbsp;g&oacute;rą, ale też z&nbsp;samą sobą. Ponieważ nie&nbsp;da się już powt&oacute;rzyć tamtego doświadczenia, to mam inne wyzwania &ndash;</em> m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Zdaniem Martyny Wojciechowskiej każdy człowiek ma przed sobą własne &bdquo;Everesty&rdquo; &ndash; cele, kt&oacute;re inspirują, mobilizują do działania, pozwalają odkrywać nowe możliwości i&nbsp;dają przestrzeń do pokonywania własnych lęk&oacute;w oraz&nbsp;ograniczeń.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jeszcze wiele, wiele Everest&oacute;w przede mną i&nbsp;pewnie jeszcze nie&nbsp;raz będę miała szansę wszystkich zaskoczyć. Ale najlepsze w&nbsp;tym wszystkim jest to, że ja sama siebie zaskakuję, że pewnego dnia wstaję i&nbsp;myślę sobie: wow, to jest to. Jak poczuję te motyle w&nbsp;brzuchu, jak poczuję intuicyjnie, że to jest coś, czemu warto teraz poświęcić czas, energię, to będę to robić &ndash; </em>m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">W jej opinii tak samo wartościowe jak kolejne spektakularne wyprawy czy rekordy mogą być projekty społeczne, działalność charytatywna czy rozw&oacute;j zawodowy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Na razie dzieje się u mnie bardzo dużo: 17. sezon programu &bdquo;Kobieta na krańcu świata&rdquo;, fundacja UNAWEZA, projekt &bdquo;Młode Głowy&rdquo; &ndash;</em> dodaje.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/258144221_wojciechowska_wyzwania_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Nadciśnienie tętnicze dotyczy prawie 11 mln Polaków. Zbilansowana dieta i właściwe dobranie terapii wśród najpoważniejszych wyzwań w leczeniu]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/nadcisnienie-tetnicze,p1591068362</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/nadcisnienie-tetnicze,p1591068362</guid>
     <pubDate>Tue, 16 Jun 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/nadcisnienie-inercja-foto_4.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Na nadciśnienie tętnicze choruje niemal 11 mln dorosłych Polak&oacute;w. Zdrowy i&nbsp;aktywny styl życia wraz ze zbilansowaną dietą ma duże znaczenie w&nbsp;przeciwdziałaniu i&nbsp;leczeniu nadciśnienia. Niemniej jednak w&nbsp;wielu przypadkach konieczne jest leczenie farmakologiczne. Choć dostępne są skuteczne metody leczenia, niekt&oacute;rzy pacjenci nie&nbsp;osiągają &nbsp;zalecanych wartości ciśnienia. Jedną z&nbsp;przyczyn jest zbyt rzadkie stosowanie terapii zgodnych z&nbsp;aktualnymi wytycznymi, kt&oacute;re zalecają stosowanie leczenia skojarzonego już na początkowym etapie choroby. Te wyzwania były jednym z&nbsp;temat&oacute;w poruszanych przez&nbsp;lekarzy podczas 35. Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego.</strong></p><p style="text-align:justify">Z danych WHO wynika, że liczba os&oacute;b z&nbsp;nadciśnieniem tętniczym na świecie wzrosła w&nbsp;ciągu ostatnich 30 lat niemal dwukrotnie &ndash; z&nbsp;648 mln do 1,28 mld. Nadciśnienie tętnicze jest najważniejszym modyfikowalnym czynnikiem ryzyka chor&oacute;b układu krążenia. Według Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego nadciśnienie dotyczy blisko 37 proc. dorosłych mieszkańc&oacute;w Europy, podobnie jak w&nbsp;Polsce (35 proc.), i&nbsp;odpowiada za około jedną czwartą wszystkich zgon&oacute;w w&nbsp;regionie. Tematy związane ze skutecznością leczenia nadciśnienia tętniczego, wpływem choroby otyłościowej na ryzyko sercowo-naczyniowe oraz&nbsp;nowymi możliwościami terapeutycznymi były jednymi z&nbsp;gł&oacute;wnych zagadnień omawianych podczas tegorocznego Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego, kt&oacute;ry po raz pierwszy odbył się w&nbsp;Polsce, w&nbsp;Gdańsku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;W Polsce, pomimo rekomendacji, żeby łączyć leki, połowa chorych rozpoczyna leczenie od jednego leku. To jest przykład inercji terapeutycznej&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi agencji Newseria prof. dr hab. n. med. Krzysztof Narkiewicz, kierownik Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i&nbsp;Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.&nbsp;<em>&ndash;&nbsp;Dobra wiadomość jest taka, że polscy lekarze w&nbsp;ciągu pierwszego roku intensyfikują leczenie i&nbsp;już po sześciu miesiącach&ndash;roku większość chorych jest leczona terapią złożoną. Warto by było, żeby etap złożonej terapii był inicjowany wcześniej i&nbsp;żeby jednak częściej sięgać po większe dawki.</em></p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, inercja terapeutyczna jest jednym z&nbsp;najważniejszych wyzwań w&nbsp;terapii sercowo-naczyniowej, obok nieprzestrzegania zaleceń.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Ciągle pamiętamy, że powinniśmy, jak w&nbsp;podręcznikach farmakologii sprzed wielu lat, zaczynać od jednego leku. To już zupełnie nieaktualne, musimy&nbsp;</em><em>się </em><em>pozbyć starych nawyk&oacute;w. Druga niezwykle ważna rzecz to trzymanie się zaleceń, kt&oacute;re jednoznacznie m&oacute;wią, co możemy zrobić. Warto też przestrzegać zalecenia dotyczącego monitorowania ciśnienia tętniczego w&nbsp;domu. To niezwykle przydatne narzędzie, żeby przełamywać naszą inercję&nbsp;&ndash; </em>przekonuje prof. Krzysztof Narkiewicz, wsp&oacute;łtw&oacute;rca 35. Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego (ESH Gdańsk 2026).</p><p style="text-align:justify">Według danych Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego skuteczną kontrolę ciśnienia osiąga obecnie jedynie około 22 proc. chorych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Aby osiągnąć sukces terapeutyczny, musimy mieć proaktywnego lekarza, wsp&oacute;łpracującego chorego i&nbsp;dobrze dobrane leczenie. Zalecenia m&oacute;wią nam bardzo jednoznacznie: wyjątkowo, u niewielu chorych stosujemy jeden lek, myślmy o&nbsp;łączeniu preparat&oacute;w od samego początku i&nbsp;tym, żeby to była terapia także w&nbsp;połączeniu z&nbsp;modyfikacją stylu życia &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi ekspert.</p><p style="text-align:justify">Samo pojawianie się nowych terapii nie&nbsp;wystarczy do poprawy wynik&oacute;w leczenia. Kluczowe znaczenie mają wdrażanie aktualnych wytycznych w&nbsp;codziennej praktyce oraz&nbsp;regularna edukacja zar&oacute;wno lekarzy, jak i&nbsp;pacjent&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Bausch Health bardzo mocno stawia na edukację lekarzy, zwłaszcza środowiska lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, hipertensjolog&oacute;w i&nbsp;kardiolog&oacute;w. Jednym z&nbsp;temat&oacute;w jest przełamywanie inercji terapeutycznej, kt&oacute;ra jest jedną z&nbsp;przyczyn niepowodzeń w&nbsp;terapii&nbsp;&ndash;</em> dodaje Agata Subocz, group brand manager cardiology w&nbsp;Bausch Health, kt&oacute;ry był partnerem ESH Gdańsk 2026.</p><p style="text-align:justify">Podczas wydarzenia eksperci wskazywali, że coraz częściej wyzwaniem nie&nbsp;jest wyłącznie samo obniżenie ciśnienia tętniczego, ale też poradzenie sobie z&nbsp;wt&oacute;rną przyczyną choroby, jakimi są otyłość i&nbsp;inne zaburzenia metaboliczne.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Za kilka lat będziemy modyfikować książki do kardiologii i&nbsp;hipertensjologii, umieszczając chorobę otyłościową we wt&oacute;rnych przyczynach nadciśnienia tętniczego. Doskonale wiemy, że każdy kilogram masy ciała po prostu podwyższa ciśnienie tętnicze&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;ocenia prof. dr hab. n. med. Aleksander Prejbisz, kierownik Centrum Prewencji i&nbsp;Epidemiologii Chor&oacute;b Układu Krążenia w&nbsp;Narodowym Instytucie Kardiologii.</p><p style="text-align:justify">&bdquo;American Heart Association Journals&rdquo; przytacza badania, kt&oacute;re wskazują, że nadmierna masa ciała odpowiadała za 78 proc. nowych przypadk&oacute;w nadciśnienia u mężczyzn i&nbsp;65 proc. u kobiet. Naukowcy zaobserwowali r&oacute;wnież, że wzrost masy ciała o&nbsp;5 proc. wiązał się z&nbsp;20&ndash;30-proc. wzrostem ryzyka rozwoju nadciśnienia tętniczego. Zależność działa także w&nbsp;drugą stronę &ndash; nawet niewielka redukcja masy ciała może pom&oacute;c obniżyć ciśnienie tętnicze i&nbsp;poprawić kontrolę choroby, a tym samym zmniejszyć ryzyko zawału serca, udaru m&oacute;zgu i&nbsp;zgonu z&nbsp;przyczyn sercowo-naczyniowych. Z tego powodu tak ważne są odpowiedni styl życia i&nbsp;zbilansowana dieta.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Powinniśmy wr&oacute;cić do tak zwanej interny, czyli do tego, żeby patrzeć na pacjenta całościowo. Musimy ocenić chorobę otyłościową i&nbsp;jej przyczyny, ustalić spos&oacute;b leczenia, ale też zaadresować trzy pozostałe gł&oacute;wne czynniki ryzyka: stężenie glukozy, cholesterolu LDL i&nbsp;wysokość ciśnienia tętniczego. Nie da się skutecznie&nbsp;</em><em>leczyć </em><em>pacjenta ani zmniejszać&nbsp;ryzyka&nbsp;sercowo-naczyniowego bez uwzględnienia wszystkich czterech gł&oacute;wnych filar&oacute;w tego ryzyka&nbsp;&ndash;</em> przekonuje prof. Aleksander Prejbisz.</p><p style="text-align:justify">Według danych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) nadwagę ma już 57,4 proc. mieszkańc&oacute;w kraj&oacute;w należących do ESC, a otyłość &ndash; 23,2 proc. Choroba otyłościowa zwiększa ryzyko zgonu z&nbsp;dowolnej przyczyny nawet o&nbsp;50&ndash;100 proc., gł&oacute;wnie z&nbsp;powodu chor&oacute;b układu krążenia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Pacjent z&nbsp;chorobą otyłościową często&nbsp;wymaga większej liczby lek&oacute;w, żeby uzyskać skuteczną kontrolę ciśnienia tętniczego. Pamiętajmy, że bardzo ważne jest hamowanie układu renina&ndash;angiotensyna&ndash;aldosteron, bo w&nbsp;chorobie otyłościowej dochodzi do aktywacji tego systemu, ale r&oacute;wnież często&nbsp;jest konieczne hamowanie nadmiernej stymulacji układu wsp&oacute;łczulnego. Stąd często u pacjenta z&nbsp;chorobą otyłościową w&nbsp;leczeniu nadciśnienia tętniczego znajdują zastosowanie beta-adrenolityki &ndash;</em>&nbsp;wskazuje kierownik Centrum Prewencji i&nbsp;Epidemiologii Chor&oacute;b Układu Krążenia w&nbsp;Narodowym Instytucie Kardiologii.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wiedza, kt&oacute;rą posiadamy, zmienia się praktycznie z&nbsp;dnia na dzień, pojawiają się nowe doniesienia, wyniki nowych badań klinicznych.&nbsp;To sprawia, że lekarze, nie&nbsp;tylko polscy, potrzebują ciągłej edukacji w&nbsp;obszarze hipertensjologii i&nbsp;kardiologii. Dane, kt&oacute;re dostarczają r&oacute;żnego rodzaju badania kliniczne, otwierają nowe drzwi w&nbsp;leczeniu chor&oacute;b sercowo-naczyniowych&nbsp;&ndash;</em> podkreśla Agata Subocz.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;To w&nbsp;pewnym sensie jest uznanie przez&nbsp;naszych europejskich partner&oacute;w zasług silnych ośrodk&oacute;w badających nadciśnienie tętnicze. To niebywale ważne wydarzenie też dla&nbsp;polskich lekarzy. Dzięki temu, że odbywa się w&nbsp;Gdańsku, możemy gościć więcej lekarzy z&nbsp;Polski, specjalist&oacute;w, lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, kt&oacute;rzy najwięcej skorzystają na swojej obecności tutaj&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;ocenia dr hab. n. med. Jacek Wolf z&nbsp;Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i&nbsp;Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.</p><p style="text-align:justify">&nbsp;</p><hr /><p style="text-align:justify"><em>Informacje zawarte w&nbsp;materiale mają charakter edukacyjny i&nbsp;służą wyłącznie zwiększaniu świadomości zdrowotnej. Jeśli masz wątpliwości dotyczące swojego zdrowia, skontaktuj się z&nbsp;lekarzem. Lekarz, po ocenie Twojego stanu zdrowia, będzie m&oacute;gł doradzić odpowiednie postępowanie dostosowane do Twojej indywidualnej sytuacji.</em></p><p>&nbsp;</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1591068362_nadcisnienie_inercja_6_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Pacjenci z SMA czekają na możliwość leczenia wyższymi dawkami leku. Nie uwzględnia tego projekt nowej listy refundacyjnej]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/pacjenci-z-sma-czekaja-na,p220778321</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/pacjenci-z-sma-czekaja-na,p220778321</guid>
     <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/sma-lista-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Środowisko pacjent&oacute;w z&nbsp;SMA liczy na rozszerzenie dostępnych opcji terapeutycznych. Chodzi o&nbsp;możliwość podawania wyższych dawek nusinersenu, terapii modyfikującej przebieg choroby. Lek nie&nbsp;został uwzględniony w&nbsp;projekcie listy refundacyjnej na lipiec proponowanej przez&nbsp;Ministerstwo Zdrowia. Eksperci podkreślają, że choć obecnie stosowana dawka zatrzymuje postęp choroby, jej zwiększenie może&nbsp;</strong><strong>się </strong><strong>znacząco przełożyć na poprawę kolejnych funkcji ruchowych.&nbsp;Fundacja SMA apeluje więc do resortu zdrowia o&nbsp;zmianę stanowiska.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wyższa dawka nusinersenu w&nbsp;Europie została zarejestrowana w&nbsp;styczniu tego roku i&nbsp;bardzo liczyliśmy, że ta opcja będzie refundowana u nas w&nbsp;kraju. Niestety na kwietniowej liście nie&nbsp;udało się jej umieścić i&nbsp;na lipcowej r&oacute;wnież jej nie&nbsp;ma. To dla&nbsp;nas duże rozczarowanie, ponieważ myśleliśmy, że przyspieszona ścieżka spowoduje, że ministerstwo i&nbsp;producent leku dojdą do porozumienia&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Dorota Raczek, prezeska Fundacji SMA.</p><p style="text-align:justify">Rdzeniowy zanik mięśni to rzadka choroba genetyczna, kt&oacute;ra prowadzi do stopniowego osłabienia i&nbsp;zaniku mięśni. W naturalnym przebiegu choroby pacjenci stopniowo tracą kolejne funkcje ruchowe, a w&nbsp;najcięższych postaciach SMA może prowadzić do niewydolności oddechowej. Populację chorych w&nbsp;Polsce szacuje się na ok. 1600 os&oacute;b.</p><p style="text-align:justify">Obecnie w&nbsp;programie lekowym B.102 są dostępne trzy terapie, z&nbsp;kt&oacute;rych korzysta około 1200 os&oacute;b, z&nbsp;tego ponad połowa chorych jest leczona nusinersenem. Dotychczasowe dane z&nbsp;praktyki klinicznej dla&nbsp;tej terapii wskazują, że u wszystkich leczonych pacjent&oacute;w udało się zatrzymać postęp choroby, a u 72 proc. uzyskano klinicznie istotną poprawę funkcji ruchowych.&nbsp;Nowe dane dla&nbsp;wyższych dawek terapii stosowanej od ponad siedmiu lat w&nbsp;Polsce są bardzo obiecujące.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Prowadzone badanie kliniczne pokazało, że istnieje szansa na to, że wraz z&nbsp;wyższą dawką można osiągnąć jeszcze większe korzyści dla&nbsp;pacjent&oacute;w. W związku z&nbsp;tym oczekujemy, że mielibyśmy do dyspozycji dodatkową możliwość&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;wskazuje prof. dr hab. n. med. Katarzyna Kotulska-J&oacute;źwiak, przewodnicząca Rady ds. Chor&oacute;b Rzadkich, kierownik Kliniki Neurologii i&nbsp;Epileptologii IPCZD. &ndash;<em>&nbsp;Liczymy na to, że w&nbsp;przypadku pacjent&oacute;w z&nbsp;objawami rdzeniowego zaniku mięśni zastosowanie wyższej dawki mogłoby przynieść dodatkową poprawę.</em></p><p style="text-align:justify">Podstawą rejestracji nowego schematu dawkowania były wyniki długoterminowego badania DEVOTE. Dane wykazały, że u wcześniej nieleczonych niemowląt z&nbsp;objawami SMA, otrzymujących wyższe dawki nusinersenu, uzyskano statystycznie istotną poprawę funkcji ruchowych w&nbsp;skali CHOP-INTEND o&nbsp;ponad 15 pkt.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Pacjenci, kt&oacute;rzy otrzymywali wyższą dawkę, mieli szybszy i&nbsp;większy spadek poziomu neurofilament&oacute;w. To biomarker m&oacute;wiący o&nbsp;neurodegeneracji, czyli uszkodzeniu kom&oacute;rek ruchowych, kt&oacute;re w&nbsp;rdzeniowym zaniku mięśni stopniowo ulegają uszkodzeniu i&nbsp;zanikowi&nbsp;&ndash;</em> wyjaśnia dr n. med. Anna Łusakowska z&nbsp;Katedry i&nbsp;Kliniki Neurologii WUM oraz&nbsp;Centralnego Szpitala Klinicznego UCK WUM. &ndash;&nbsp;<em>Fakt, że ten spadek nastąpił szybciej, może oznaczać, że większa pula motoneuron&oacute;w została uratowana. W&nbsp;tej chorobie nawet tydzień czy miesiąc to czasem bardzo istotna r&oacute;żnica.</em></p><p style="text-align:justify">Poprawę obserwowano także w&nbsp;grupie pacjent&oacute;w w&nbsp;r&oacute;żnym wieku i&nbsp;z r&oacute;żnymi typami SMA, kt&oacute;rzy po ponad czterech latach przeszli ze standardowej dawki 12 mg na wyższy schemat dawkowania: 50 mg dawki nasycającej i&nbsp;28 mg dawki podtrzymującej. W tej grupie średni wynik w&nbsp;skali Hammersmith wzr&oacute;sł o&nbsp;1,8 pkt od punktu wyjściowego.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla ekspertka, dla&nbsp;pacjent&oacute;w z&nbsp;SMA poprawa w&nbsp;skalach funkcjonalnych nie&nbsp;jest abstrakcyjnym wynikiem badania. Przekłada się na codzienne czynności chorego: samodzielne jedzenie, podniesienie ręki, dłuższe utrzymanie pozycji, większą wytrzymałość czy łatwiejsze oddychanie, ale też na życie jego opiekun&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Każda nawet mała poprawa jest dla&nbsp;pacjent&oacute;w bardzo istotna. Szczeg&oacute;lnie że jest to choroba w&nbsp;swoim naturalnym przebiegu postępująca, czyli z&nbsp;każdym rokiem pacjent traciłby pewne funkcje. Jeżeli ich nie&nbsp;traci, a nawet je odzyskuje, jest to ogromny pozytywny efekt leczenia&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;przekonuje dr Anna Łusakowska. &ndash;<em>&nbsp;To są czasem drobne rzeczy, ale bardzo istotne w&nbsp;codziennym życiu, poprawiające jakość i&nbsp;komfort życia, dające nowe możliwości.</em></p><p style="text-align:justify">Jak przypomina Fundacja SMA, w&nbsp;tej chorobie &bdquo;czas to motoneuron&rdquo; &ndash; każdy miesiąc zwłoki oznacza bezpowrotną utratę części neuron&oacute;w ruchowych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Im szybciej pacjenci będą mieli możliwość leczenia wyższą dawką, tym lepiej. Spodziewamy się wtedy lepszych efekt&oacute;w</em>&nbsp;&ndash; m&oacute;wi ekspertka Katedry i&nbsp;Kliniki Neurologii WUM oraz&nbsp;Centralnego Szpitala Klinicznego UCK WUM..</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Przyzwyczailiśmy się już trochę do tego, że w&nbsp;Polsce w&nbsp;ostatnich latach procesy refundacyjne, zwłaszcza w&nbsp;chorobach rzadkich, trwają kr&oacute;tko i&nbsp;szybko mamy dostęp do nowych lek&oacute;w, więc liczyliśmy, że będzie to szybciej&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;podkreśla prof. dr hab. n. med. Katarzyna Kotulska-J&oacute;źwiak.</p><p style="text-align:justify">Fundacja SMA zaapelowała do Ministerstwa Zdrowia o&nbsp;uwzględnienie nowego schematu dawkowania na ostatecznej liście refundacyjnej, kt&oacute;ra zacznie obowiązywać 1 lipca. Jak podkreśla, wyższe dawki leku są już dostępne m.in. w&nbsp;Anglii, Niemczech, Danii, Austrii, Szwecji, Szwajcarii i&nbsp;Luksemburgu.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Fundacja SMA apeluje do ministerstwa, żeby udało się jeszcze dojść do porozumienia. Końcowy projekt listy nie&nbsp;został opublikowany, w&nbsp;związku z&nbsp;czym mam nadzieję, że nasze uwagi będą wzięte pod uwagę i&nbsp;głos pacjent&oacute;w chorych na rdzeniowy zanik mięśni w&nbsp;Polsce zostanie wysłuchany</em> &ndash; podsumowuje Dorota Raczek.&nbsp;</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/220778321_sma_lista_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Szpitale coraz szerzej otwierają się na obecność psów przy pacjentach. Dogoterapia pomaga w procesie leczenia]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/szpitale-coraz-szerzej,p526823326</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/szpitale-coraz-szerzej,p526823326</guid>
     <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/dogoterapia-szpitale-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Obecność zwierzęcia, zwłaszcza psa, przy chorych może poprawić ich samopoczucie, redukować stres i&nbsp;wspierać proces leczenia &ndash; przypominają eksperci z&nbsp;okazji przypadającego 15 czerwca Dnia Dogoterapii. Dziś jest ona wykorzystywana m.in. w&nbsp;pracy z&nbsp;dziećmi w&nbsp;spektrum autyzmu, pacjentami psychiatrycznymi i&nbsp;seniorami w&nbsp;domach opieki. Coraz więcej plac&oacute;wek medycznych dopuszcza już odwiedziny zwierząt domowych u hospitalizowanych pacjent&oacute;w. W&nbsp;maju do&nbsp;Sejmu trafił projekt ustawy, kt&oacute;ry ma umocować taką możliwość w&nbsp;polskim prawie.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Kontakt ze zwierzętami, zwłaszcza psami, ma bardzo pozytywny wpływ na zdrowie człowieka, jego funkcjonowanie i&nbsp;samopoczucie, zar&oacute;wno w&nbsp;codziennym życiu, jak i&nbsp;w wyjątkowych sytuacjach takich jak dogoterapia &ndash;&nbsp;</em>m&oacute;wi w&nbsp;wywiadzie dla&nbsp;agencji Newseria Małgorzata Głowacka, lekarka weterynarii, ekspertka naukowa ds. żywienia zwierząt w&nbsp;Mars Polska.</p><p style="text-align:justify">Z uwagi na to obecność zwierząt jest coraz częściej wykorzystywana w&nbsp;procesie wspomagania terapii. Historia zooterapii sięga IX wieku, ale jej najdynamiczniejszy rozw&oacute;j przypadł na drugą połowę XX wieku. Jednym z&nbsp;rodzaj&oacute;w zooterapii jest dogoterapia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To terapia z&nbsp;udziałem wyszkolonego psa i&nbsp;dogoterapeuty, czyli przewodnika czworonoga. Ten team zawsze pracuje razem. Dogoterapia bazuje na wszystkich benefitach, z&nbsp;kt&oacute;rych możemy korzystać dzięki obecności zwierząt, czyli na ich wpływie na nasze zdrowie fizyczne i&nbsp;psychiczne. Jak każdy rodzaj terapii, jest to usystematyzowany, regularny i&nbsp;powtarzalny proces, kt&oacute;ry oczywiście ma wyznaczone cele. Są one zależne od tego, z&nbsp;jaką grupą lub osobą pracujemy&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;wyjaśnia&nbsp;Małgorzata Głowacka.</p><p style="text-align:justify">Dogoterapia stosowana jest m.in. w&nbsp;terapii os&oacute;b z&nbsp;zaburzeniami neurorozwojowymi, takimi jak spektrum autyzmu. W latach 60. na pomysł takiego wykorzystywania ps&oacute;w wpadł amerykański psychiatra dziecięcy Boris Levinson, kt&oacute;ry odkrył, że dzieci w&nbsp;spektrum, kt&oacute;re nie&nbsp;nawiązywały relacji z&nbsp;człowiekiem, tworzyły więź z&nbsp;psem lekarza. W latach 80. dostrzeżono, że dogoterapia jest skuteczna nie&nbsp;tylko w&nbsp;odniesieniu do terapii os&oacute;b z&nbsp;zaburzeniami psychicznymi i&nbsp;dzieci, ale także u os&oacute;b starszych. Australijscy naukowcy przeprowadzili badanie, kt&oacute;re wykazało, że osoby cierpiące na choroby charakterystyczne dla&nbsp;wieku starczego, m.in. chorobę Parkinsona, otępienie starcze czy niewydolność krążenia, po p&oacute;łrocznym przebywaniu z&nbsp;psem stawały się radośniejsze, wykazywały większą wolę i&nbsp;energię do życia oraz&nbsp;chętniej i&nbsp;łatwiej nawiązywały kontakty społeczne.</p><p style="text-align:justify">W Polsce projekt polegający na wspieraniu obecnością ps&oacute;w procesu terapeutycznego, początkowo u dzieci w&nbsp;szpitalach, a p&oacute;źniej r&oacute;wnież u senior&oacute;w w&nbsp;domach pomocy społecznej, od 2017 roku rozwija Fundacja Dr Clown, we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;Mars Polska w&nbsp;ramach og&oacute;lnopolskiego programu dogoterapii.&nbsp;&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Kiedy dziewięć lat temu tworzyliśmy założenia naszego projektu, wiedzieliśmy, że chcemy nawiązać do profit&oacute;w, kt&oacute;re przynosi terapia śmiechem. Okazuje się, że bardzo podobne, pozytywne aspekty obecności psa możemy obserwować na szpitalnych oddziałach, stąd nasz pomysł, żeby te idee połączyć i&nbsp;żeby one się wzajemnie uzupełniały. Nie&nbsp;mamy żadnych wątpliwości, że ten projekt jest jednym z&nbsp;wartościowszych działań, jakie można kontynuować&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Katarzyna Czereszewska z&nbsp;Fundacji Dr Clown.</p><p style="text-align:justify">Tw&oacute;rcy projektu przekonują, że obecność psa jest wyjątkowo pomocna, zwłaszcza podczas pobytu w&nbsp;szpitalu, kiedy wielu pacjent&oacute;w czuje się przygnębionych i&nbsp;osamotnionych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dzięki psu w&nbsp;rzeczywistości szpitala pojawia się uśmiech, radość, możliwość oderwania się od szpitalnej rutyny, od tego, co jest trudne i&nbsp;smutne. Podobnie jest w&nbsp;domach pomocy społecznej, gdzie mieszkańcy przede wszystkim chorują na samotność i&nbsp;potrzebują bliskości. Oni łakną kontaktu ze zwierzęciem, nawet sam kontakt wzrokowy z&nbsp;psem sprawia, że się relaksują i&nbsp;uspokajają. Zdecydowanie jest to wartość dodana, kt&oacute;ra &ndash; jak pokazują badania naukowe &ndash; sprzyja procesowi zdrowienia&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Katarzyna Czereszewska.</p><p style="text-align:justify">Jednym z&nbsp;podstawowych mechanizm&oacute;w wykorzystywanych w&nbsp;zooterapii jest motywująca rola zwierzęcia do podejmowania wysiłku. To istotne zwłaszcza na oddziałach rehabilitacji, gdzie z&nbsp;uwagi na obecność zwierzęcia pacjenci chętniej wykonują bolesne czy niewygodne ćwiczenia fizyczne. Szczeg&oacute;lnie trudni do zmotywowania bywają pacjenci najmłodsi.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Widzimy dzieci, kt&oacute;re po operacji dostały na przykład wskazanie, żeby się ruszać, a psy je do tego motywują. Pamiętam chłopca po usunięciu wyrostka robaczkowego, kt&oacute;ry nie&nbsp;miał za bardzo ochoty na spacerowanie po korytarzu, ale mobilizował się, gdy robił to z&nbsp;psem. Piękne efekty tego projektu widzimy na oddziałach psychiatrii, gdzie dzieci przebywają bardzo długo, czasami są wycofane, niechętne do pokazywania emocji. Kiedy wychodzimy z&nbsp;sali, to słyszymy pytanie: kiedy wr&oacute;cicie?&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;podkreśla ekspertka&nbsp;z Fundacji Dr Clown.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Na oddziałach psychiatrycznych na pierwsze miejsce będzie się wysuwała reakcja na stres, ale r&oacute;wnież to, że jesteśmy atawistycznie skupieni na zwierzętach, dzięki czemu możemy wywrzeć dużo lepszy efekt terapeutyczny. W domach opieki społecznej z&nbsp;kolei zwierzęta będą wyzwalać w&nbsp;osobach starszych, kt&oacute;re nierzadko doświadczyły wielu cierpień w&nbsp;swoim życiu, najpiękniejsze emocje i&nbsp;uczucia. Dzięki temu jakość życia os&oacute;b starszych będzie dużo lepsza &ndash;</em>&nbsp;przekonuje Małgorzata Głowacka.</p><p style="text-align:justify">Eksperci przypominają, że nie&nbsp;każdy pies może być terapeutą. Kandydat powinien być odpowiednio dobrany i&nbsp;wyszkolony, a następnie prowadzony przez&nbsp;wykwalifikowanego opiekuna. W artykule opublikowanym w&nbsp;czasopiśmie &bdquo;Medycyna Paliatywna w&nbsp;Praktyce&rdquo; czytamy, że pewne rasy ps&oacute;w są łatwiejsze w&nbsp;szkoleniu i&nbsp;wymagają mniejszych umiejętności od przewodnika, stąd być może częściej wykorzystuje się je w&nbsp;dogoterapii. Spotyka się w&nbsp;niej rasy takie jak: golden retriever, labrador, nowofundland, a także psy ras małych, na przykład cavalier, beagle, grzywacz chiński czy chihuahua. Rzadziej w&nbsp;dogoterapii wykorzystywane są psy nierasowe, unika się też ps&oacute;w ras uznawanych za agresywne, choć zdarzają się odstępstwa od tej reguły.</p><p style="text-align:justify">Małgorzata Głowacka zwraca uwagę, że w&nbsp;dogoterapii liczy się dobrostan pacjenta, ale ważny jest r&oacute;wnież komfort psa. O to powinien zadbać jego przewodnik. Jego zadaniem jest wychwytywanie objaw&oacute;w stresu i&nbsp;zmęczenia czworonoga, kt&oacute;re powinny być sygnałem do przerwy w&nbsp;zajęciach. Rolą dogoterapeuty jest r&oacute;wnież poinstruowanie uczestnik&oacute;w zajęć o&nbsp;tym, jak należy się zachowywać względem psa. Zabronione jest m.in. klepanie po głowie, ciągnięcie za ogon czy dotykanie łap.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Dogoterapia jest prowadzona w&nbsp;ekstremalnie trudnych warunkach dla&nbsp;zwierzęcia. W szpitalu są bardzo intensywne zapachy i&nbsp;dźwięki. Zwierzę spotyka się z&nbsp;osobami, kt&oacute;re r&oacute;żnie wyglądają i&nbsp;się zachowują. Nie może przy tym wykazać żadnych reakcji agresywnych, nie&nbsp;może się denerwować, musi być spokojne &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi lekarka weterynarii.</p><p style="text-align:justify">Fundacja Dr Clown wraz z&nbsp;Mars Polska, w&nbsp;ramach og&oacute;lnopolskiego programu dogoterapii, wsp&oacute;łpracuje z&nbsp;28 szpitalami oraz&nbsp;14 domami pomocy społecznej. W ciągu dziewięciu lat realizacji projektu wsparciem objęto ponad 44 tys. os&oacute;b, w&nbsp;tym 4 tys. senior&oacute;w. Siła wyjątkowej więzi między człowiekiem a psem przełożyła się na realną pomoc, dzięki czemu program stał się jednym z&nbsp;najbardziej rozpoznawalnych i&nbsp;skutecznych przedsięwzięć dogoterapeutycznych w&nbsp;Polsce, realizowanych&nbsp;we wsp&oacute;łpracy organizacji pozarządowej i&nbsp;biznesu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Jeszcze do niedawna obecność zwierzęcia na szpitalnym oddziale bywała r&oacute;żnie odbierana przez&nbsp;personel. Teraz coraz częściej dyrektorzy plac&oacute;wek i&nbsp;ordynatorzy oddział&oacute;w pozwalają nie&nbsp;tylko na obecność ps&oacute;w-terapeut&oacute;w, ale i&nbsp;odwiedziny zwierząt pacjent&oacute;w. Taką zgodę wyraziło m.in. hospicjum w&nbsp;Bydgoszczy, pionierem na tym polu była natomiast Klinika Medycyny Paliatywnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.</p><p style="text-align:justify">Pod koniec maja w&nbsp;Sejmie został złożony poselski projekt nowelizacji ustawy o&nbsp;prawach pacjenta umożliwiającej wizyty zwierząt domowych na niekt&oacute;rych oddziałach szpitalnych. Ma to dotyczyć hospicj&oacute;w stacjonarnych i&nbsp;oddział&oacute;w medycyny paliatywnej. Do 18 czerwca trwają konsultacje społeczne przepis&oacute;w.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/526823326_dogoterapia_szpitale_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Tamara Gonzalez Perea: Nie warto przykładać cegiełki do tego przemiału, który jest teraz w modzie. Ja staram się wykorzystywać rzeczy, które mam już w garderobie]]></title>
     <link>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/tamara-gonzalez-perea-nie,p2124112494</link>
     <guid>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/tamara-gonzalez-perea-nie,p2124112494</guid>
     <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 06:00:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1111980533/gonzalez-perea-moda-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Blogerka podkreśla, że od pewnego czasu znacząco zmieniła swoje podejście do mody. Zamiast ślepo podążać za trendami, teraz woli kreatywnie wykorzystywać to, co przez&nbsp;lata zgromadziła w&nbsp;swojej szafie. Tamara Gonzalez Perea nadaje ubraniom nowe życie dzięki innym zestawieniom, dodatkom czy zmianie sposobu ich noszenia. Jak zapewnia, gdy już wybiera się na zakupy, to nie&nbsp;omija second hand&oacute;w i&nbsp;butik&oacute;w vintage.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nie mam skłonności do dużych zakup&oacute;w. Przez 10 lat mojej pracy w&nbsp;modzie moja garderoba wypełniła się po brzegi i&nbsp;teraz gł&oacute;wnie recyklinguję większość swoich kreacji &ndash; </em>m&oacute;wi agencji Newseria Tamara Gonzalez Perea.</p><p style="text-align:justify">Autorka bloga Macademian Girl zaznacza, że ma w&nbsp;szafie dużo modowych perełek, kt&oacute;re zestawia ze sobą w&nbsp;r&oacute;żnych konfiguracjach. W ten spos&oacute;b może tworzyć oryginalne stylizacje bez konieczności kupowania kolejnych rzeczy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dla mnie moda nigdy nie&nbsp;była o&nbsp;fast fashion, o&nbsp;tym, żeby było szybko i&nbsp;dużo, tylko żeby coś wyrażała. Zawsze byłam fanką vintage i&nbsp;mam bardzo dużo rzeczy w&nbsp;tym stylu. Na świecie jest już wystarczająco dużo ubrań, że mamy się w&nbsp;co ubierać i&nbsp;nie musimy kupować nic nowego </em>&ndash; m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Tamara Gonzalez Perea nie&nbsp;tylko lubi kreatywnie wykorzystywać to, co już ma w&nbsp;swojej garderobie, ale też dba o&nbsp;ubrania, bo chce, by służyły jej jak najdłużej i&nbsp;wciąż wyglądały jak nowe.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ja się przywiązuję do rzeczy, najgorsze, co dla&nbsp;mnie może być, to kreacja, kt&oacute;rą założę jeden raz i&nbsp;ona się niszczy, pruje albo jest wykonana tak, że moje ciało nie&nbsp;czuje się w&nbsp;niej dobrze, a to jest dla&nbsp;mnie bardzo ważne. Im więcej szanujemy rzeczy, tym lepiej &ndash; </em>m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Blogerka dostrzega, że branża odzieżowa produkuje dużo więcej ubrań, niż faktycznie potrzeba i&nbsp;nie pozostaje to bez wpływu na środowisko.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Rzadko chodzę teraz na zakupy. W tej chwili mam tak, że jak czegoś potrzebuję, to wtedy szukam jednej konkretnej rzeczy, ale rzadko wybieram się po prostu na zakupy ubraniowe &ndash; </em>m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Zdarza jej się r&oacute;wnież wybierać odzież z&nbsp;drugiej ręki, ale jak zaznacza &ndash; nie&nbsp;wynika to wyłącznie z&nbsp;chęci oszczędzania, tylko z&nbsp;rosnącej świadomości ekologicznej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Kiedy kupiłam dom na wsi, to okazało się, że mam mn&oacute;stwo pięknych sukienek i&nbsp;r&oacute;żnych garsonek, ale totalnie nie&nbsp;mam ubrań, kt&oacute;re są do chodzenia na wsi, do pracy w&nbsp;ogrodzie. I &aacute; propos recyklingu oraz&nbsp;ekologii, to napadłam wtedy na lokalne wyszkowskie i&nbsp;ostrowskie second handy i&nbsp;tam uzupełniłam swoją garderobę. Skorzystałam więc z&nbsp;tego, co już jest, bo uważam, że tam, gdzie nie&nbsp;musimy, to nie&nbsp;warto przykładać cegiełki do przemiału, kt&oacute;ry jest w&nbsp;modzie &ndash; </em>dodaje.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/2124112494_gonzalez_perea_dom_ubrania_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Tomasz Iwan: Trudno jest znaleźć restaurację z dobrym menu opartym na produktach ściąganych specjalnie z Włoch. Chętnie testuję więc nowe lokale]]></title>
     <link>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/tomasz-iwan-trudno-jest,p1222206528</link>
     <guid>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/tomasz-iwan-trudno-jest,p1222206528</guid>
     <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 06:21:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1111980533/iwan-wloskie-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Były reprezentant Polski zwraca uwagę na to, że w&nbsp;czasach, gdy restauracje oferujące kuchnię włoską można znaleźć niemal wszędzie, kluczowe staje się nie&nbsp;samo nawiązanie do włoskich smak&oacute;w, lecz jakość składnik&oacute;w i&nbsp;wierność oryginalnym recepturom. Tomasz Iwan nie&nbsp;ukrywa, że od czasu do czasu lubi zjeść dobrą pizzę lub odpowiednio przyrządzony makaron. Bliskie są mu włoskie klimaty, z&nbsp;przyjemnością odpoczywa na południu Europy i&nbsp;delektuje się miejscowymi przysmakami, jednak w&nbsp;te wakacje wybiera się na Wsch&oacute;d.</strong></p><p style="text-align:justify">Popularność lokali stawiających na produkty sprowadzane bezpośrednio z&nbsp;Włoch pokazuje, że konsumenci coraz częściej poszukują prawdziwych doświadczeń kulinarnych, a nie&nbsp;jedynie ich uproszczonych wersji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Lubię włoską kuchnię, Włosi znani są z&nbsp;wielu dobrych rzeczy, między innymi z&nbsp;jedzenia. Włoskich restauracji jest chyba najwięcej na świecie, natomiast uważam, że znaleźć lokal z&nbsp;naprawdę dobrym menu opartym na produktach ściąganych specjalnie z&nbsp;Włoch jest niezwykle trudno &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Tomasz Iwan.</p><p style="text-align:justify">Były piłkarz uczestniczył w&nbsp;otwarciu kolejnej restauracji pod szyldem marki L&rsquo;Osteria. Lokal mieści się w&nbsp;Elektrowni Powiśle i&nbsp;ten wyb&oacute;r nie&nbsp;jest przypadkowy. To przestrzeń, w&nbsp;kt&oacute;rej historia spotyka się z&nbsp;nowoczesnym stylem życia, a biznes, design i&nbsp;gastronomia naturalnie wpisują się w&nbsp;rytm miasta. Jest to więc idealne miejsce dla&nbsp;marki zbudowanej wok&oacute;ł atmosfery, otwartości i&nbsp;włoskiego sposobu celebrowania życia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Myślę, że będę&nbsp;</em><em>tutaj </em><em>często zaglądał. Chociaż nie&nbsp;ma co ukrywać, że najlepsze włoskie jedzenie jest we Włoszech, tam pizza smakuje zupełnie inaczej, a inaczej tutaj, aczkolwiek wiele sobie obiecuję po tym miejscu &ndash; </em>m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Co prawda zdaje on sobie sprawę z&nbsp;tego, że włoska kuchnia ma dużo kalorii, ale jak podkreśla &ndash; raz na jakiś czas można zapomnieć o&nbsp;ich liczeniu, a skupić się na smaku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Na pewno włoska kuchnia kojarzy się z&nbsp;kaloriami, ale też w&nbsp;życiu sportowca są takie momenty, kiedy na te kalorie można sobie pozwolić. Większość sportowc&oacute;w, kt&oacute;rych znam, lubi od czasu do czasu zrobić przerwę od sportowego jedzenia i&nbsp;pozwolić sobie na odrobinę rozpusty. Ale też z&nbsp;drugiej strony makarony są bardzo wskazane przed meczem, kiedy czeka nas duży wysiłek, więc w&nbsp;jadłospisie piłkarza one występują, więc paradoksalnie jest tu wiele wsp&oacute;lnego &ndash; </em>m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Tomasz Iwan wspomina, że kiedy jeszcze był czynnym sportowcem, nie&nbsp;unikał r&oacute;wnież innego włoskiego przysmaku &ndash; pizzy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Pizza w&nbsp;szatni piłkarskiej pojawiała się często, ale po meczu, kiedy można było sobie pozwolić na troszkę zapomnienia o&nbsp;diecie. Bywały nieraz takie momenty, pamiętam z&nbsp;kariery, że po meczu do szatni wjeżdżało 20&ndash;50 pizz i&nbsp;była prawdziwa uczta. Natomiast makarony, węglowodany w&nbsp;dniu meczowym są praktycznie obowiązkowo, żeby przed rozgrywką mieć dużo energii &ndash; </em>m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Były sportowiec przyznaje, że ma duży sentyment do Włoch. Są one postrzegane przez&nbsp;niego nie&nbsp;tylko jako atrakcyjny kierunek turystyczny czy kulinarna inspiracja, ale także jako symbol stylu życia opartego na celebracji codzienności, bliskości ludzi i&nbsp;czerpaniu przyjemności z&nbsp;prostych rzeczy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Z racji tego, że jestem już emerytowanym sportowcem i&nbsp;mam trochę więcej</em><em> czasu</em><em>, to bardzo lubię się urlopować. Teraz obieram kierunki azjatyckie, ale we Włoszech byłem już w&nbsp;wielu miejscach i&nbsp;na wielu wyspach. Włoskie winko inaczej smakuje, gdy siedzimy sobie tam, w&nbsp;tamtym klimacie, aniżeli u nas w&nbsp;kraju &ndash; </em>dodaje.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1222206528_iwan_wloskie_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polacy chcą inwestować, ale boją się zrobić pierwszy krok. Wielu nadal uważa, że potrzeba do tego dużych pieniędzy [DEPESZA]]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polacy-chca-inwestowac,p592589393</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polacy-chca-inwestowac,p592589393</guid>
     <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/banknoty1.jpg" alt="" /> <p><strong>Polacy chcą być zamożni, ale wielu z&nbsp;nich wciąż nie&nbsp;inwestuje swoich oszczędności. Z raportu Erste TFI &bdquo;Pokolenia na rynku inwestycji&rdquo; wynika, że blisko co czwarty nieinwestujący deklaruje, że chciałby wejść na rynek inwestycyjny. 35 proc. nie&nbsp;wie jednak, od czego zacząć. Gł&oacute;wnymi barierami są także obawy przed utratą pieniędzy i&nbsp;oszustwem oraz&nbsp;przekonanie, że do inwestowania potrzebny jest duży kapitał.</strong></p><p>&ndash;<em>&nbsp;Brak znacznego kapitału jako bariery w&nbsp;inwestowaniu to mit, kt&oacute;ry chcemy obalić. 49 proc. nieinwestujących Zetek i&nbsp;64 proc. spośr&oacute;d pokolenia baby boomers wierzy, że bez dużych pieniędzy nie&nbsp;da się inwestować. Tymczasem po wejściu na rynek myślenie się zmienia &ndash;</em> podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Marcin Groniewski, prezes Erste TFI.</p><p>Po rozpoczęciu inwestowania taką opinię podtrzymuje tylko 36 proc. spośr&oacute;d Zetek i&nbsp;39 proc. z&nbsp;pokolenia baby boomers.</p><p><em>&ndash;&nbsp;Problem w&nbsp;tym, że ludzie mają oszczędności, ale nie&nbsp;traktują ich jako kapitału inwestycyjnego. Bariera jest mentalna, nie&nbsp;finansowa</em> &ndash; podkreśla ekspert.</p><p>Badanie wskazuje, że największe bariery wejścia na rynek inwestycyjny mają charakter emocjonalny. Dwie trzecie os&oacute;b, kt&oacute;re nie&nbsp;inwestują, obawia się utraty pieniędzy. Podobny odsetek wskazuje na ryzyko oszustwa. Autorzy badania podkreślają, że obawy często pojawiają się jeszcze przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej.</p><p>Blisko co czwarta osoba, kt&oacute;ra do tej pory nie&nbsp;inwestowała, zamierza to zmienić w&nbsp;najbliższym czasie. Największą gotowość deklarują przedstawiciele pokolenia Z. Dla nich gł&oacute;wną barierą jest niewiedza na temat pierwszych krok&oacute;w. Dla młodszych uczestnik&oacute;w rynku źr&oacute;dłem wiedzy i&nbsp;impulsem do rozpoczęcia inwestowania stają się media społecznościowe, kt&oacute;re wskazało 23 proc. nowych inwestor&oacute;w. Wbrew stereotypom młodzi nie&nbsp;są też grupą szczeg&oacute;lnie skłonną do ryzyka. Połowa inwestujących Zetek wybiera rozwiązania uznawane za bezpieczne, a 28 proc. &ndash; za te bardziej ryzykowne. Wśr&oacute;d młodych inwestor&oacute;w większą popularnością cieszą się więc obligacje, kt&oacute;re wskazuje 24 proc. badanych, niż kryptowaluty, kt&oacute;re wybiera 14 proc.</p><p>Milenialsi to najbardziej świadoma i&nbsp;aktywna grupa inwestor&oacute;w, kt&oacute;rzy traktują tę aktywność jako standard higieny finansowej, myśląc o&nbsp;zabezpieczeniu dzieci, stabilizacji i&nbsp;odkładaniu na emeryturę. Z kolei przedstawiciele pokolenia X częściej dysponują środkami pozwalającymi inwestować, jednak odkładają decyzję o&nbsp;wejściu na rynek ze względu na trudny i&nbsp;hermetyczny język finansowy. Dla baby boomers inwestowanie nadal wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem. Są skupieni na zabezpieczeniu na czarną godzinę i&nbsp;na najbardziej tradycyjnych instrumentach oszczędzania.</p><p>&ndash;<em>&nbsp;Jednym z&nbsp;najbardziej interesujących wniosk&oacute;w z&nbsp;naszego badania jest to, że kluczowa linia podziału na polskim rynku nie&nbsp;przebiega między pokoleniami, lecz między tymi, kt&oacute;rzy inwestują, a tymi, kt&oacute;rzy tego nie&nbsp;robią. Potwierdzają to także obserwacje z&nbsp;naszej codziennej pracy </em>&ndash; wskazuje prezes Erste TFI. &ndash; <em>Dla inwestor&oacute;w inwestowanie kojarzy się z&nbsp;satysfakcją, ciekawością i&nbsp;nadzieją. Dla nieinwestujących &ndash; ze stresem, niepewnością i&nbsp;lękiem.&nbsp;</em></p><p>Obie te grupy, niezależnie od wieku, r&oacute;żnią się także perspektywą i&nbsp;postawą wobec finans&oacute;w. Przykładowo regularne oszczędzanie deklaruje 83 proc. nowych inwestor&oacute;w i&nbsp;39 proc. nieinwestujących. Średnia deklarowana miesięczna kwota oszczędności wynosi odpowiednio 2108 zł i&nbsp;745 zł. Co trzeci nieinwestujący przyznaje, że w&nbsp;ciągu ostatniego roku nie&nbsp;odłożył żadnych dodatkowych pieniędzy.</p><p>&ndash;<em>&nbsp;Gdy pytaliśmy, co poszczeg&oacute;lne osoby zrobiłyby z&nbsp;dodatkowymi 5 tys. zł, inwestujący znacznie częściej wskazywali na aktywne zarządzanie kapitałem</em> &ndash; m&oacute;wi Marcin Groniewski.</p><p>R&oacute;żnice widać r&oacute;wnież w&nbsp;poziomie zgromadzonych oszczędności. Wśr&oacute;d nowych inwestor&oacute;w 62 proc. deklaruje oszczędności przekraczające 10 tys. zł, podczas gdy w&nbsp;grupie nieinwestujących taki poziom zgromadzonych środk&oacute;w posiada 21 proc. badanych. Jak wynika z&nbsp;raportu (dostępnego na stronie www.erste.pl/tfi), inwestujący częściej odkładają pieniądze na konkretne cele, takie jak zabezpieczenie emerytalne, zakup nieruchomości czy edukacja dzieci. Wśr&oacute;d os&oacute;b nieinwestujących dominują natomiast oszczędności gromadzone &bdquo;na czarną godzinę&rdquo;.</p><p><em>&ndash;&nbsp;Polacy potrzebują prostszych proces&oacute;w i&nbsp;przekonania, że warto zainwestować nawet 10 zł. Jako branża mamy obowiązek upraszczać język, skracać drogę do pierwszej inwestycji i&nbsp;budować zaufanie&nbsp;&ndash;</em> podkreśla prezes Erste TFI.</p><p>&nbsp;</p>]]></description>
     
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Roślinna żywność zyskuje nowych konsumentów. Jedna trzecia Polaków chce ograniczyć spożycie mięsa]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/roslinna-zywnosc,p264388902</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/roslinna-zywnosc,p264388902</guid>
     <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/nielsen-zywnosc-roslinna-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Rynek roślinnych alternatyw żywności jest dziś wart ok. 1 mld zł. Największą kategorię stanowią napoje roślinne, kt&oacute;rych sprzedaż rośnie zar&oacute;wno wartościowo, jak i&nbsp;ilościowo. Konsumenci mają do wyboru coraz więcej produkt&oacute;w z&nbsp;roślinnych kategorii nie&nbsp;tylko w&nbsp;sklepach, ale też w&nbsp;restauracjach.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Rynek produkt&oacute;w FMCG w&nbsp;Polsce obecnie wynosi ponad 320 mld zł, z&nbsp;czego wartość sprzedaży rynku produkt&oacute;w roślinnych to 968 mln zł, co odpowiada udziałom na poziomie 0,4 proc.</em> &ndash; m&oacute;wi agencji Newseria Bożena Rudaś, senior consultant w&nbsp;NielsenIQ, podczas New Food Forum 2026.</p><p style="text-align:justify">Wyliczenia te dotyczą czterech monitorowanych przez&nbsp;NielsenIQ kategorii: roślinnych napoj&oacute;w, ser&oacute;w, jogurt&oacute;w i&nbsp;deser&oacute;w oraz&nbsp;alternatyw mięsa.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Bardzo prężnie się&nbsp;</em><em>rozwijają </em><em>i&nbsp;rosną napoje roślinne i&nbsp;zamienniki nabiału. Kategoria napoj&oacute;w roślinnych odnotowała od kwietnia 2025 roku do marca 2026 roku&nbsp;</em><em>ponad 10-proc. wzrost sprzedaży wartościowej w&nbsp;stosunku do roku ubiegłego. Napoje roślinne rosną też wolumenowo </em>&ndash; m&oacute;wi Bożena Rudaś. &ndash; <em>Te produkty są często wybierane przez&nbsp;konsument&oacute;w nie&nbsp;tylko jako stricte zamienniki nabiału, ale też z&nbsp;powodu r&oacute;żnych walor&oacute;w smakowych czy z&nbsp;powodu alergii. To jest największa kategoria wśr&oacute;d zamiennik&oacute;w.</em></p><p style="text-align:justify">Wartość sprzedaży tej kategorii wynosi ok. 585 mln zł. Dla por&oacute;wnania w&nbsp;przypadku zamiennik&oacute;w mięsa jest to 171 mln zł, a odnotowany wzrost w&nbsp;badanym okresie (kwiecień 2025 &ndash; marzec 2026)&nbsp;wynosi 0,5 proc. Eksperci Polskiego Związku Producent&oacute;w Żywności Roślinnej wskazują w&nbsp;swoim raporcie z&nbsp;2024 roku (&bdquo;Branża żywności roślinnej w&nbsp;Polsce 2024 &ndash; dane, szanse i&nbsp;wyzwania&rdquo;), że napoje roślinne to kategoria dobrze osadzona w&nbsp;świadomości konsument&oacute;w, szeroko reprezentowana zar&oacute;wno w&nbsp;sklepach r&oacute;żnych sieci, jak i&nbsp;w kawiarniach czy restauracjach. Wybierają je osoby, kt&oacute;re nie&nbsp;tylko ograniczają lub eliminują spożywanie produkt&oacute;w odzwierzęcych, lecz r&oacute;wnież dorośli z&nbsp;nietolerancją laktozy.</p><p style="text-align:justify">Pierwszy roślinny boom branża odnotowała w&nbsp;latach 2017&ndash;2019, kiedy do niewielkiej grupy wegan i&nbsp;wegetarian dołączyli nowi odbiorcy, na co dzień jedzący mięso i&nbsp;inne produkty odzwierzęce. Wtedy także na rynek weszli duzi producenci roślinnych alternatyw nabiału i&nbsp;mięsa, a kategoria ta zaczęła się&nbsp;pojawiać na dużą skalę w&nbsp;sieciach handlowych i&nbsp;gastronomii. Ich sprzedaż rosła nawet pomimo wyższych cen w&nbsp;stosunku do zwierzęcych odpowiednik&oacute;w. Okresem dynamicznego rozwoju kategorii produkt&oacute;w roślinnych były także dwa lata pandemii, kiedy liczba klient&oacute;w kategorii wzrosła o&nbsp;20 proc. Po kilku latach przyspieszenia od 2022 roku branża weszła w&nbsp;okres stabilizacji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jeszcze pięć lat temu wzrosty notowane w&nbsp;kategoriach roślinnych były dwucyfrowe. Było dużo optymizmu, radości i&nbsp;zastanawialiśmy się, czy one całkowicie zmiotą z&nbsp;p&oacute;łek produkty odzwierzęce. Dzisiaj widzimy już na pewno, że te wzrosty wyhamowały i&nbsp;to, co przed nami, to wsp&oacute;łistnienie obu kategorii na p&oacute;łce </em>&ndash; m&oacute;wi ekspertka NielsenIQ.</p><p style="text-align:justify">Coraz częściej to rzeczywiście jest wsp&oacute;lna p&oacute;łka, co oznacza, że żywność roślinna dzieli przestrzeń z&nbsp;odzwierzęcymi odpowiednikami. Konsumentom daje to większą łatwość por&oacute;wnywania produkt&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Cena kiedyś była dużo większą barierą w&nbsp;kupowaniu produkt&oacute;w roślinnych, bo one były znacznie droższe od tych tradycyjnych. Natomiast teraz skłaniałabym się ku temu, że p&oacute;łka po prostu się bardzo rozrosła. Polacy są konsumentami świadomymi, kt&oacute;rzy dbają o&nbsp;swoje zdrowie, dobrostan i&nbsp;wybierają produkty roślinne jako alternatywę korzystną dla&nbsp;ich zdrowia, ale także coraz częściej wybierają produkty, kt&oacute;re mają dużą zawartość białka, błonnika, także te bez alkoholu czy kofeiny. Teraz jest dużo większa p&oacute;łka i&nbsp;dużo więcej możliwości, żeby kupić żywność dobrą dla&nbsp;zdrowia </em>&ndash; wyjaśnia Bożena Rudaś.</p><p style="text-align:justify">Dane z&nbsp;niemieckich sieci handlowych przytaczane przez&nbsp;ProVeg wskazują, że za Odrą żywność roślinna zdobywa przewagę cenową nad tradycyjną. W ubiegłym roku średnia wartość koszyka produkt&oacute;w roślinnych była o&nbsp;5 proc. niższa niż koszyka produkt&oacute;w odzwierzęcych, podczas gdy cztery lata temu była warta o&nbsp;52 proc. więcej. W Polsce w&nbsp;2023 roku cena była wskazywana jako najpoważniejsza bariera przez&nbsp;39 proc. respondent&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W badaniach prowadzonych na przestrzeni lat zawsze około 30 proc. deklaruje chęć ograniczenia spożycia mięsa. Ostatnio zbadaliśmy w&nbsp;Nielsenie chęć zamiany mleka tradycyjnego, zwierzęcego na mleko roślinne &ndash; zadeklarowało ją 25 proc. konsument&oacute;w, przy czym 16 proc. wśr&oacute;d pokolenia boomers&oacute;w i&nbsp;ponad 30 proc. milenials&oacute;w &ndash;</em> m&oacute;wi ekspertka NielsenIQ.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/264388902_nielsen_zywnosc_roslinna_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Patricia Kazadi: Teraz następuje era muzyczna w mojej karierze. Będę wydawać single]]></title>
     <link>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/patricia-kazadi-teraz,p1667112382</link>
     <guid>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/patricia-kazadi-teraz,p1667112382</guid>
     <pubDate>Thu, 11 Jun 2026 06:16:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1111980533/kazadi-muzyka-mbtm-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Wokalistka intensywnie pracuje nad nowym materiałem i&nbsp;zapowiada kolejne premiery. Najnowszy singiel, do kt&oacute;rego właśnie kręcony jest teledysk, ujrzy światło dzienne jeszcze w&nbsp;tym miesiącu. Patricia Kazadi zaznacza, że teraz chce&nbsp;</strong><strong>się </strong><strong>skupić przede wszystkim na swojej karierze muzycznej. Jesienią z&nbsp;kolei stawi się na planie kolejnej edycji formatu &bdquo;Must Be the Music&rdquo;.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Najnowszy singiel jest już naprawdę za rogiem, więc jestem bardzo podekscytowana. Premiera jeszcze w&nbsp;czerwcu, właśnie kręcę teledysk. Praktycznie codziennie jestem w&nbsp;studiu albo na planie i&nbsp;tworzymy nowy materiał &ndash; </em>m&oacute;wi agencji Newseria Patricia Kazadi.</p><p style="text-align:justify">Wokalistka sygnalizuje, że w&nbsp;jej karierze rozpoczyna się wyjątkowo ważny rozdział. Muzyka zawsze zajmowała szczeg&oacute;lne miejsce w&nbsp;jej życiu i&nbsp;jak podkreśla, jest to przestrzeń, w&nbsp;kt&oacute;rej może najpełniej wyrażać siebie. Właśnie dlatego nadchodzące premiery mają dla&nbsp;niej tak duże znaczenie.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wszystko, co kocham najbardziej, jest w&nbsp;muzyce i&nbsp;jest ona moim oczkiem w&nbsp;głowie. Zawsze tak było, więc cieszę się, że teraz następuje era muzyczna w&nbsp;mojej karierze. Na razie będę wydawać single &ndash; </em>m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Patricia Kazadi chce opowiadać o&nbsp;takich emocjach i&nbsp;doświadczeniach, kt&oacute;re są bliskie wielu odbiorcom. W jej utworach nie&nbsp;zabraknie także osobistych historii, bo liczy na to, że słuchacze odnajdą w&nbsp;nich własne przeżycia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Emocje będą r&oacute;żne, bo piszę o&nbsp;wszystkim, co przeżywam w&nbsp;danej chwili, bez większej cenzury, od serca, szczerze, organicznie i&nbsp;prawdziwie. Czuję, że każdy znajdzie cząstkę siebie, jak nie&nbsp;w&nbsp;tym utworze, to w&nbsp;kolejnym i&nbsp;mam nadzieję, że się połączymy muzycznie i&nbsp;spotkamy na koncertach &ndash;</em> m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Patricia Kazadi cieszy się też z&nbsp;tego, że producenci zapowiedzieli kolejną odsłonę &bdquo;Must Be the Music&rdquo;. Sukces tego formatu traktuje jako dow&oacute;d na ogromny potencjał tw&oacute;rc&oacute;w, kt&oacute;rzy dopiero debiutują na scenie muzycznej. Jak zauważa, ten program nie&nbsp;jest jedynie telewizyjnym widowiskiem, ale realną przestrzenią do odkrywania talent&oacute;w i&nbsp;wspierania ich dalszego rozwoju.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jesteśmy bardzo wdzięczni za tak ogromny sukces oglądalnościowy ostatnich edycji. W listopadzie będą kręcone kolejne odcinki, a już teraz rozpoczynają się poszukiwania uczestnik&oacute;w. Zapraszamy na mbtm.polsat.pl, tam znajdziecie informacje, gdzie odbywają się castingi. Jestem bardzo szczęśliwa i&nbsp;dumna, że ten program tak pięknie się rozwija, że mamy tak utalentowanych ludzi, kt&oacute;rzy pokazują się na naszej antenie i&nbsp;osiągają ogromne sukcesy &ndash;</em> m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Gospodyni &bdquo;MBtM&rdquo; zaznacza, że ma stały kontakt z&nbsp;wieloma uczestnikami poprzednich edycji i&nbsp;mocno im kibicuje.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Obserwujemy się, komentujemy, wspieramy, teraz też będę nagrywać z&nbsp;jednym z&nbsp;finalist&oacute;w, więc fajnie. Kuba i&nbsp;Kuba, Alien i&nbsp;Majtis, Ania Szlagowska, Bonaventura &ndash; wszyscy osiągają ogromne sukcesy. Teraz też występ Marcychy powalił cały Sopot na kolana, co jest super. Obserwuję to z&nbsp;wielką dumą i&nbsp;wzruszeniem &ndash; </em>dodaje.</p><p style="text-align:justify">Patricia Kazadi wystąpiła z&nbsp;recitalem podczas finału drugiej edycji akcji &bdquo;Sport kocha recykling&rdquo; zorganizowanej z&nbsp;okazji Światowego Dnia Roweru. Organizator akcji &ndash; Europejska Platforma Recyklingu znana z&nbsp;kreatywnych kampanii edukacji ekologicznej&nbsp;&ndash; wychodzi z&nbsp;założenia, że takie święta mogą być pretekstem do zwr&oacute;cenia uwagi chociażby na problem prawidłowego postępowania z&nbsp;elektroodpadami, kt&oacute;re są jednymi z&nbsp;najbardziej niebezpiecznych dla&nbsp;środowiska.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1667112382_kazadi_muzyka_mbtm_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Kryzys zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży narasta. Czują się coraz bardziej samotne, bezradne i bezwartościowe]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/kryzys-zdrowia,p169159517</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/kryzys-zdrowia,p169159517</guid>
     <pubDate>Thu, 11 Jun 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/mlodzi-z-moca-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Problemy ze zdrowiem psychicznym dzieci i&nbsp;młodzieży stają się coraz większym wyzwaniem społecznym. Eksperci zwracają uwagę, że istotną rolę odgrywają w&nbsp;tym media społecznościowe, kt&oacute;re narażają młodych na nieodpowiednie treści, a także sprzyjają ciągłemu por&oacute;wnywaniu się z&nbsp;innymi. Przedstawiciele PZU podkreślają, że inwestycja w&nbsp;dobrostan dzieci dziś zdecyduje o&nbsp;tym, jak będzie wyglądało społeczeństwo za kilka lat.&nbsp;Dlatego firma rozwija program &bdquo;Młodzi z&nbsp;Mocą&rdquo;, kt&oacute;rego celem jest wsparcie zdrowia psychicznego dzieci i&nbsp;młodzieży.</strong></p><p style="text-align:justify">Z raportu&nbsp;&bdquo;Dobre i&nbsp;złe wiadomości &ndash; życie online i&nbsp;offline a zdrowie psychiczne polskich nastolatk&oacute;w&rdquo; przygotowanego w&nbsp;ramach projektu &bdquo;Zdrowie psychiczne młodych cyfrowych&rdquo; wynika, że 88 proc. uczni&oacute;w klas si&oacute;dmych szk&oacute;ł podstawowych i&nbsp;96 proc. uczni&oacute;w klas trzecich szk&oacute;ł ponadpodstawowych ma konto w&nbsp;portalu społecznościowym. Zdecydowana większość korzysta z&nbsp;takich portali codziennie lub prawie codziennie. Co trzeci spośr&oacute;d młodszych uczni&oacute;w i&nbsp;połowa starszych przyznaje, że spędza w&nbsp;internecie co najmniej cztery godziny dziennie. Jednocześnie 20 proc. uczni&oacute;w klas si&oacute;dmych szk&oacute;ł podstawowych i&nbsp;33 proc. uczni&oacute;w klas trzecich szk&oacute;ł ponadpodstawowych odczuwa smutek lub pustkę. Wielu przyznaje, że czują się bezwartościowi, a także że doświadczają poczucia odrzucenia.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Musimy zwr&oacute;cić uwagę na bardzo obniżone poczucie własnej wartości. Młodzi ludzie często por&oacute;wnują się do wyobrażonych ideał&oacute;w, ale też cały czas prowadzą takie por&oacute;wnywania między sobą. Mają poczucie, że ktoś jest podobny do mnie, ale to on ma 500 lajk&oacute;w pod swoim postem, a ja tylko 20. Budzi się poczucie, że coś ze mną jest nie&nbsp;tak </em>&ndash; m&oacute;wi agencji Newseria dr Halszka Witkowska, wiceprezeska Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;badania &bdquo;Zdrowie psychiczne dzieci i&nbsp;młodzieży w&nbsp;Polsce &ndash; perspektywa rodzica&rdquo; zrealizowanego przez&nbsp;SW Research na zlecenie Galileo Medical w&nbsp;marcu 2026 roku, opiekunowie jako gł&oacute;wną przyczynę problem&oacute;w zdrowia psychicznego swoich dzieci wskazywali nadmierne korzystanie z&nbsp;medi&oacute;w społecznościowych (41,2 proc.).&nbsp;Zdaniem ekspert&oacute;w social media to mechanizmy, kt&oacute;re bezpośrednio wpływają na układ nagrody w&nbsp;m&oacute;zgu dziecka. Uzależniają go od szybkich dopaminowych &bdquo;strzał&oacute;w&rdquo; w&nbsp;postaci polubień czy komentarzy. Gdy ich brakuje, pojawiają się lęk, frustracja i&nbsp;poczucie bycia gorszym.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Do tego&nbsp;</em><em>często </em><em>dochodzi poczucie samotności, brak możliwości porozmawiania z&nbsp;kimś na poważne problemy, kt&oacute;re dzieją się w&nbsp;domu. Z badań wiemy, że to właśnie problemy w&nbsp;domu, przemoc psychiczna dokonywana przez&nbsp;rodzica lub opiekuna pchają dzieci do podjęcia pr&oacute;by samob&oacute;jczej</em> &ndash; podkreśla dr Halszka Witkowska.</p><p style="text-align:justify">Poczucie samotności, nadmiar treści cyfrowych i&nbsp;zaniżone poczucie własnej wartości &ndash; te czynniki tworzą dziś triadę kryzysu psychicznego młodych, prowadząc do chronicznego stresu, poczucia braku sensu i&nbsp;problem&oacute;w z&nbsp;budowaniem relacji. Jak wskazują eksperci PZU, młodzi ludzie są dziś mniej zadowoleni z&nbsp;życia niż starsze pokolenia, co odwraca dotychczasowy model rozwoju dobrostanu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Program &bdquo;PZU Młodzi z&nbsp;Mocą&rdquo; to efekt naszego wieloletniego doświadczenia oraz&nbsp;wsp&oacute;łpracy z&nbsp;organizacjami pozarządowymi i&nbsp;instytucjami. Jako duża firma mamy na co dzień kontakt z&nbsp;r&oacute;żnymi środowiskami i&nbsp;obserwujemy wyzwania społeczne, z&nbsp;kt&oacute;rymi się mierzą. Widzimy je r&oacute;wnież w&nbsp;naszej codziennej pracy. Dlatego uznaliśmy, że obszar zdrowia psychicznego dzieci i&nbsp;młodzieży wymaga dziś szczeg&oacute;lnej uwagi&nbsp;</em>&ndash; podkreśla Agnieszka Żebrowska, dyrektor Biura Sponsoringu i&nbsp;Prewencji w&nbsp;PZU.</p><p style="text-align:justify">Program &bdquo;Młodzi z&nbsp;Mocą&rdquo; integruje dotychczas realizowane projekty oraz&nbsp;nowe inicjatywy. Ma stworzyć holistyczne podejście do wsparcia dobrostanu psychicznego młodego pokolenia. Jego założenia zostały przygotowane w&nbsp;trakcie kilkumiesięcznych warsztat&oacute;w z&nbsp;psychologami, psychiatrami i&nbsp;socjologami.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Poprosiliśmy ich o&nbsp;ekspertyzę dotyczącą najskuteczniejszych form wsparcia. Po wielu rozmowach i&nbsp;analizach wsp&oacute;lnie wypracowaliśmy wniosek, że najlepszym rozwiązaniem będzie stworzenie swoistego inkubatora. Oznacza to zaproszenie do wsp&oacute;łpracy specjalist&oacute;w,&nbsp;w szczeg&oacute;lności organizacji pozarządowych, kt&oacute;re mają doświadczenie w&nbsp;realnej pomocy​</em>&nbsp;&ndash; tłumaczy przedstawicielka PZU. &ndash;<em> Dobieramy partner&oacute;w tak, żeby zagospodarować wszystkie zdefiniowane przez&nbsp;nas problemy, czyli samotność, nieumiejętność radzenia sobie z&nbsp;emocjami i&nbsp;budowania relacji. Jednocześnie włączamy w&nbsp;to misję fundacji, czyli krytyczne myślenie, umiejętność radzenia sobie ze światem online i&nbsp;dezinformacją.</em></p><p style="text-align:justify">Celem programu jest budowanie odporności psychicznej młodego pokolenia poprzez działania wyprzedzające kryzys, a gł&oacute;wnym założeniem &ndash; stworzenie systemu wsparcia, kt&oacute;ry łączy działania edukacyjne, społeczne i&nbsp;eksperckie. Inicjatywa opiera się na trzech filarach. Pierwszym z&nbsp;nich jest potencjał, czyli wzmacnianie kompetencji emocjonalnych i&nbsp;poczucia własnej wartości. Drugim jest zdrowie &ndash; dbanie o&nbsp;r&oacute;wnowagę psychiczną jako fundament życia, a trzecim uważność rozumiana jako rozwijanie relacji i&nbsp;świadomości siebie oraz&nbsp;innych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Jeśli dziś nie&nbsp;zainwestujemy w&nbsp;odporność psychiczną młodych, zapłacimy za to wszyscy &ndash; zdrowotnie, społecznie i&nbsp;ekonomicznie. Dlatego traktujemy ten program nie&nbsp;jako pojedynczy projekt społeczny, ale jako element długofalowej strategii budowania odporności społecznej&nbsp;składającej się z&nbsp;r&oacute;żnych inicjatyw i&nbsp;działającej na wielu kierunkach &ndash;</em> powiedziała podczas inauguracji programu &bdquo;Młodzi z&nbsp;Mocą&rdquo;&nbsp;Iwona Wr&oacute;bel, prezes PZU Życie.&nbsp;&ndash;<em> Program wychodzi z&nbsp;prostego założenia: to, w&nbsp;jakiej kondycji psychicznej młodzi ludzie wejdą w&nbsp;dorosłość, zdecyduje o&nbsp;tym, jak będzie wyglądało społeczeństwo za kilka&ndash;kilkanaście lat &ndash; </em>dodała.</p><p style="text-align:justify">Elementem programu PZU jest kampania &bdquo;OdFiltruj Rzeczywistość&rdquo; realizowana we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;Universal Music Polska. W projekt zaangażowali się artyści, kt&oacute;rzy w&nbsp;swojej tw&oacute;rczości otwarcie m&oacute;wią o&nbsp;presji i&nbsp;wyzwaniach, z&nbsp;jakimi mierzy się ich pokolenie. W ramach inicjatywy powstają utwory i&nbsp;teledyski inspirowane ich osobistymi doświadczeniami.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Obraz świata młodych ludzi najbardziej zniekształca to, co pokazujemy w&nbsp;internecie. Większość influencer&oacute;w czy celebryt&oacute;w pokazuje same idealne rzeczy i&nbsp;idealnego siebie. Ludzie wyglądają zbyt idealnie, a w&nbsp;rzeczywistości tak nie&nbsp;jest. Nie m&oacute;wią też o&nbsp;superważnych rzeczach czy problemach. To wszystko jest ukrywane, a młodzi ludzie niestety patrzą na to jak na piękny obrazek i&nbsp;p&oacute;źniej por&oacute;wnują to do swojego życia </em>&ndash; m&oacute;wi Zuza Jabłońska, wokalistka.</p><p style="text-align:justify">Na potrzeby kampanii stworzyła utw&oacute;r i&nbsp;teledysk &bdquo;OdFiltruj Rzeczywistość&rdquo;, kt&oacute;rego premiera miała miejsce 5 czerwca.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; M&oacute;wię w&nbsp;nim o&nbsp;tym, żebyśmy odeszli od tej idealnej strony świata w&nbsp;internecie i&nbsp;pokazywali prawdę o&nbsp;sobie i&nbsp;się akceptowali. Mam nadzieję, że dzięki kampanii dużo młodych os&oacute;b zrozumie, że trzeba być szczerym, kochać siebie i&nbsp;m&oacute;wić głośno o&nbsp;swoich problemach </em>&ndash; m&oacute;wi piosenkarka.</p><p style="text-align:justify">Do projektu zaproszono także Bryską i&nbsp;Daniela Godsona &ndash; artyst&oacute;w, kt&oacute;rzy w&nbsp;swojej tw&oacute;rczości otwarcie m&oacute;wią o&nbsp;presji i&nbsp;wyzwaniach, z&nbsp;jakimi mierzy się ich pokolenie.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/169159517_mlodzi_z_moca_2_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Beata Tadla: Nigdy wcześniej nie czułam się ze sobą tak dobrze jak teraz. Zawsze było rozedrganie, chaos i lęki, a dziś w połączeniu głowa–ciało jest harmonia]]></title>
     <link>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/beata-tadla-nigdy,p650769672</link>
     <guid>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/beata-tadla-nigdy,p650769672</guid>
     <pubDate>Wed, 10 Jun 2026 06:16:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1111980533/tadla-urodziny-foto.jpg" alt="" /> <p><strong>Prezenterka zapewnia, że nie&nbsp;patrzy z&nbsp;niepokojem w&nbsp;kalendarz i&nbsp;nie smuci się z&nbsp;powodu kolejnych urodzin. Zamiast tego stara się dostrzegać w&nbsp;sobie to, co w&nbsp;tym czasie najlepsze. Beata Tadla niekoniecznie podpisuje się też pod hasłem, że &bdquo;dzisiejsza pięćdziesiątka to dawna trzydziestka&rdquo;. Jej zdaniem takie uproszczenia nie&nbsp;oddają w&nbsp;pełni rzeczywistości, bo każdy wiek niesie inne spojrzenie na życie, r&oacute;żne potrzeby, emocje i&nbsp;możliwości.</strong></p><p><em>&ndash; Mam 51. urodziny, jestem dumna i&nbsp;powtarzając za Kasią Nosowską, gdyby nie&nbsp;lustro, to bym się nawet nie&nbsp;zorientowała, kiedy ten czas minął. Dla mnie urodziny nie&nbsp;są żadnym wyznacznikiem, nie&nbsp;jest to dzień, kt&oacute;ry jakoś szczeg&oacute;lnie świętuję. Zdarza mi się nawet zapomnieć, że one danego dnia są, więc jeśli ktoś nie&nbsp;złoży&nbsp;</em><em>mi </em><em>życzeń, to ja się kompletnie nie&nbsp;obrażam. Zresztą sama też nie&nbsp;pamiętam o&nbsp;cudzych urodzinach &ndash;</em>&nbsp;powiedziała agencji Newseria Beata Tadla podczas otwarcia restauracji L&rsquo;Osteria w&nbsp;Elektrowni Powiśle.&nbsp;</p><p>Prezenterka często słyszy takie opinie, że &bdquo;dzisiejsza pięćdziesiątka to dawna trzydziestka&rdquo;. Zwolennicy tej tezy wskazują przede wszystkim na wygląd. Wystarczy bowiem spojrzeć na zdjęcia sprzed kilku dekad, by zauważyć, że kobiety mające w&oacute;wczas 30 czy 40 lat często sprawiały wrażenie znacznie starszych. Wynikało to chociażby z&nbsp;tego, że w&oacute;wczas były inne fryzury, trendy w&nbsp;makijażu i&nbsp;modzie.</p><p><em>&ndash; Niedawno zamieściłam post, w&nbsp;kt&oacute;rym zapytałam odbiorc&oacute;w, czy naprawdę myślą, że pięćdziesiątka to dawna trzydziestka, i&nbsp;zamieściłam swoje zdjęcia z&nbsp;czas&oacute;w, kiedy miałam 30 lat. Gdy</em><em> na nie</em><em>&nbsp;patrzę, mnie się wydaje, że zgodnie z&nbsp;tym trendem stara już byłam &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi.</p><p>Jak przyznaje, w&nbsp;młodości często towarzyszyły jej niepewność, potrzeba udowadniania swojej wartości, lęk przed oceną i&nbsp;przekonanie, że musi mieć rację. Dopiero z&nbsp;czasem pojawił się większy dystans do siebie i&nbsp;do świata. Wraz z&nbsp;doświadczeniem nauczyła się wybierać to, co naprawdę ważne, a spok&oacute;j stał się dla&nbsp;niej cenniejszy od ciągłej walki o&nbsp;uznanie innych.</p><p><em>&ndash; &nbsp;Tak na serio, pięćdziesiątka nie&nbsp;jest dla&nbsp;mnie żadną dawną trzydziestką. Ja 30 lat już miałam i&nbsp;40 miałam, było inaczej, a teraz jest inaczej. &bdquo;Trzydziestka&rdquo; i&nbsp;&bdquo;czterdziestka&rdquo; są teraz moim punktem odniesienia i&nbsp;z ręką na sercu muszę powiedzieć, że nigdy wcześniej tak dobrze&nbsp;</em><em>się </em><em>nie&nbsp;czułam ze sobą i&nbsp;w połączeniu głowa&ndash;ciało nigdy nie&nbsp;było takiej harmonii, poukładania i&nbsp;spokoju, jakie mam dzisiaj. Zawsze było rozedrganie, chaos, lęki, a dzisiaj mam więcej spokoju, też dlatego, że nie&nbsp;muszę mieć racji, wolę święty spok&oacute;j &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi.</p><p>Beata Tadla uważa, że wiek nie&nbsp;jest ani wyznacznikiem wartości człowieka, ani granicą jego możliwości. Dużo ważniejsze jest to, jak człowiek czuje się sam ze sobą i&nbsp;jak potrafi wykorzystać zdobyte doświadczenia.</p><p><em>&ndash; Każdy wiek ma swoje plusy i&nbsp;minusy, żyjemy etapami i&nbsp;każdy z&nbsp;nich jest nam w&nbsp;życiu potrzebny. Ja dzisiaj mam taki etap, kt&oacute;rego nie&nbsp;zamieniłabym na żaden inny. Mając 50 lat, wiemy, że wszystkie rzeczy, kt&oacute;re nam się w&nbsp;życiu przydarzyły, są po prostu naszymi doświadczeniami, z&nbsp;kt&oacute;rych teraz w&nbsp;pełni możemy korzystać, wierząc jeszcze głęboko, że całe życie przed nami. Bo naprawdę jeszcze wiele się może zdarzyć, przecież ja mając&nbsp;</em><em>50 </em><em>lat, weszłam do biznesu, a nigdy w&nbsp;życiu się o&nbsp;to nie&nbsp;podejrzewałam. Jestem więc bardzo ciekawa mojego życia &ndash;</em>&nbsp;dodaje.</p><p>Prezenterka uważa natomiast, że hasło &bdquo;dzisiejsza pięćdziesiątka to dawna trzydziestka&rdquo; dość dobrze oddaje zmiany, jakie zaszły w&nbsp;sposobie postrzegania wieku i&nbsp;mentalności kolejnych pokoleń. Kolejne dekady życia przestały być traktowane jako czas wycofywania się z&nbsp;aktywności zawodowej, a coraz częściej stają się okresem nowych możliwości i&nbsp;wyzwań. Wiek nie&nbsp;definiuje już w&nbsp;takim stopniu stylu życia, plan&oacute;w czy ambicji, jak to było jeszcze kilkadziesiąt lat temu.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/650769672_tadla_urodziny_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[W Polsce marnują się miliony ton żywności rocznie. Największym problemem nie są sklepy, lecz domowe zakupy]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/w-polsce-marnuja-sie,p1447198393</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/w-polsce-marnuja-sie,p1447198393</guid>
     <pubDate>Wed, 10 Jun 2026 06:15:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/zywnosc-marnowanie-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Gospodarstwa domowe odpowiadają za 60 proc. marnowanej żywności. Prawie dwie trzecie Polak&oacute;w przyznaje, że zdarza im się wyrzucać jedzenie. Najczęściej do kosza trafiają pieczywo, warzywa i&nbsp;wędliny. Banki Żywności alarmują, że problem wynika gł&oacute;wnie ze złego planowania zakup&oacute;w i&nbsp;braku pomysłu na wykorzystanie produkt&oacute;w. Pom&oacute;c ma m.in. specjalny kalkulator pokazujący, ile jedzenia marnujemy w&nbsp;ciągu roku.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Polacy marnują zdecydowanie za dużo żywności. Nasz bank przygotował kalkulator, kt&oacute;ry jest dostępny na naszej stronie, kt&oacute;rym można sprawdzić, policzyć, ile każdy z&nbsp;nas marnuje żywności w&nbsp;skali roku. Myślę, że jest to co najmniej kilkadziesiąt kilogram&oacute;w &ndash; takie wyniki średnio wychodzą osobom, kt&oacute;re to liczą u nas </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi w&nbsp;wywiadzie dla&nbsp;agencji Newseria Marzenna Gawriłow z&nbsp;Bank&oacute;w Żywności SOS w&nbsp;Warszawie.</p><p style="text-align:justify">Z danych opracowanych przez&nbsp;Banki Żywności wynika, że marnowanie żywności jest powszechnym problemem. W 2025 roku 63 proc. respondent&oacute;w przyznało się do wyrzucania jedzenia przynajmniej od czasu do czasu. To wynik znacznie wyższy niż w&nbsp;2024 roku (45 proc.). Młodsze grupy marnują jedzenie częściej niż starsze. Najczęstszą przyczyną jest przegapienie terminu przydatności do spożycia &ndash; tak odpowiada 56 proc. respondent&oacute;w. Kolejnymi problemami są: robienie zbyt dużych zakup&oacute;w (29 proc.), zakup produktu złej jakości (26 proc.) oraz&nbsp;niewłaściwe przechowywanie żywności (24 proc.).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Staramy się edukować, pokazywać, jak przechowywać żywność w&nbsp;lod&oacute;wce, jak jej nie&nbsp;marnować, jak wykorzystywać resztki, kt&oacute;re nam zostają. Dzięki temu jesteśmy coraz bardziej świadomi, jak optymalnie wykorzystywać produkty, ale też tego, że są w&nbsp;Polsce osoby, kt&oacute;re tej żywności potrzebują.&nbsp;To też mobilizuje, żeby jej po prostu nie&nbsp;wyrzucać </em>&ndash;&nbsp;dodaje Marzenna Gawriłow.</p><p style="text-align:justify">Gł&oacute;wny Urząd Statystyczny podaje, że w&nbsp;2024 roku w&nbsp;Polsce około 5,2 proc. os&oacute;b było zagrożonych skrajnym ub&oacute;stwem. Jednocześnie w&nbsp;skali całego kraju rocznie marnuje się 4,8 mln t żywności.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Brakuje nam przede wszystkim pomysłu na wykorzystanie tego, co kupujemy.&nbsp;Wciąż robimy za duże zakupy </em>&ndash;&nbsp;uważa Sylwia Majcher, edukatorka ekologiczna, autorka książek o&nbsp;niemarnowaniu żywności. &ndash;<em> Najważniejsze są: edukacja gospodarstw domowych, docieranie od podstaw, szacunek do produkt&oacute;w i&nbsp;umiejętne robienie zakup&oacute;w. Dzisiaj może się&nbsp;</em><em>to </em><em>wydawać abstrakcją, ale dobrze skonstruowana lista zakup&oacute;w jest kluczem do sukcesu. Także eksperymentowanie w&nbsp;kuchni, czyli sięganie po r&oacute;żne produkty, kt&oacute;re nie&nbsp;do końca mogą się ze sobą połączyć. Na przykład da się świetnie zgrać pomidory z&nbsp;truskawkami, maliny z&nbsp;botwinką czy szparagi z&nbsp;agrestem. Nie b&oacute;jmy się kreatywności w&nbsp;kuchni, bo to jeden z&nbsp;krok&oacute;w do zmniejszenia strat.</em></p><p style="text-align:justify">Najczęściej marnowane jest pieczywo (55 proc.). Na kolejnych miejscach znalazły się owoce, warzywa i&nbsp;wędliny (odpowiednio 46, 44 i&nbsp;41 proc.). Istotny problem stanowi też marnowanie produkt&oacute;w takich jak jogurty czy mięso.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Co sekundę do kosza trafia 150 kg jedzenia. Nie możemy zrzucać winy tylko na sklepy, restauracje, transport albo produkcję, ale zrobić rachunek sumienia, sprawdzić, co u nas najczęściej się marnuje i&nbsp;zacząć zmiany. Polacy mają coraz większą świadomość, ale też nie&nbsp;chcą wierzyć do końca, że to właśnie u nich jest największy problem &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Sylwia Majcher.</p><p style="text-align:justify">Gastronomia i&nbsp;handel odpowiadają za odpowiednio 1,17 oraz&nbsp;6,96 proc. marnowanej żywności, a produkcja rolnicza i&nbsp;przetw&oacute;rstwo&nbsp;<em>&ndash;&nbsp;</em>po 15 proc. W tych obszarach ze zjawiskiem marnowania żywności pomaga walczyć ustawa przyjęta w&nbsp;2019 roku, zgodnie z&nbsp;kt&oacute;rą określone grupy przedsiębiorc&oacute;w muszą zawrzeć umowę z&nbsp;organizacją pozarządową dotyczącą przekazywania niesprzedanej żywności. Są r&oacute;wnież zobowiązani do prowadzenia co najmniej raz w&nbsp;roku przez&nbsp;dwa kolejne tygodnie kampanii informacyjno-edukacyjnych, składania rocznych sprawozdań o&nbsp;ilości marnowanej żywności oraz&nbsp;zamieszczania informacji o&nbsp;wysokości należnej opłaty za marnowanie żywności lub&nbsp;wartości żywności przekazanej organizacjom pozarządowym. Zasady te obowiązują jednostki handlu (sklepy lub hurtownie) o&nbsp;powierzchni sprzedaży powyżej 250 mkw., w&nbsp;kt&oacute;rych przychody ze sprzedaży żywności stanowią co najmniej 50 proc. przychod&oacute;w ze sprzedaży og&oacute;łem.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ustawa będzie nowelizowana, bo już wiadomo, że nie&nbsp;zadziałała do końca tak, jak powinna. Nie można natomiast zrobić wielkiego programu prawnego, kt&oacute;ry będzie zaglądał do naszych koszy i&nbsp;nas rozliczał. Tutaj bardziej chodzi o&nbsp;edukację. Takie programy też się pojawiają, Ministerstwo Rolnictwa prowadzi takie kampanie, Parlament Europejski w&nbsp;ramach warsztat&oacute;w dla&nbsp;uczni&oacute;w &bdquo;Smaki Europy&rdquo; porusza temat szacunku dla&nbsp;jedzenia. Komisja Europejska pracuje nad r&oacute;żnymi zmianami, bo zgodnie z&nbsp;jej wytycznymi musimy zmniejszyć marnowanie jedzenia. Te działania się więc odbywają, potrzeba ich na pewno więcej, żeby każdy dostrzegł punkty do naprawy u siebie </em>&ndash;&nbsp;uważa edukatorka.</p><p style="text-align:justify">Zgodnie z&nbsp;nowymi celami Komisji Europejskiej państwa członkowskie są zobowiązane do podjęcia działań, kt&oacute;re doprowadzą do ograniczenia marnowania żywności o&nbsp;10 proc. w&nbsp;przetw&oacute;rstwie i&nbsp;produkcji oraz&nbsp;o&nbsp;30 proc. na mieszkańca łącznie w&nbsp;handlu detalicznym i&nbsp;konsumpcji (restauracje, punkty gastronomiczne i&nbsp;gospodarstwa domowe) w&nbsp;por&oacute;wnaniu ze średnią z&nbsp;lat 2021&ndash;2023.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1447198393_zywnosc_marnowanie_1_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Joanna Scheuring-Wielgus: Polska kultura jest inspirująca i widoczna poza granicami naszego kraju. Naprawdę nie mamy się czego wstydzić]]></title>
     <link>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/joanna-scheuringwielgus,p175971810</link>
     <guid>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/joanna-scheuringwielgus,p175971810</guid>
     <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 06:26:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1111980533/wielgus-film-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>W opinii europosłanki polska kultura ze względu na swoją oryginalność i&nbsp;atrakcyjność stała się jednym z&nbsp;najważniejszych narzędzi promocji naszego kraju za granicą. Kreatywni tw&oacute;rcy i&nbsp;interesujące projekty są zauważane i&nbsp;doceniane, a takie wydarzenia jak Festiwal Filmowy w&nbsp;Cannes pokazują, ile znaczą nazwiska polskich reżyser&oacute;w na arenie międzynarodowej. Joanna Scheuring-Wielgus przyznaje, że obecność film&oacute;w z&nbsp;Polski na najważniejszych festiwalach świata, chociażby w&nbsp;Cannes, wzmacnia prestiż krajowej kinematografii i&nbsp;otwiera nowe możliwości wsp&oacute;łpracy oraz&nbsp;dystrybucji.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Polska kultura to jest nasze soft power. Naprawdę nie&nbsp;mamy się czego wstydzić, bo polska kultura jest widoczna, jest zauważana, a przede wszystkim jest doceniana. To jest wzruszające, kiedy rozmawia się z&nbsp;r&oacute;żnymi ludźmi na całym świecie i&nbsp;wszyscy wiedzą, kto to jest Krzysztof Kieślowski, Paweł Pawlikowski czy Olga Tokarczuk. Mamy się czym chwalić i&nbsp;kultura nie&nbsp;jest zakorzeniona tylko w&nbsp;granicach Polski, ale gdziekolwiek spojrzeć, to Polacy odnoszą bardzo duże sukcesy i&nbsp;są doceniani &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi agencji Newseria Joanna Scheuring-Wielgus.</p><p style="text-align:justify">Europosłanka zauważa r&oacute;wnież, że polska kultura jest inspiracją i&nbsp;punktem odniesienia dla&nbsp;zagranicznych artyst&oacute;w. Przykładem może być chociażby międzynarodowy projekt filmowy &bdquo;Historie r&oacute;wnoległe&rdquo; zainicjowany przez&nbsp;polskiego producenta Macieja Musiała. Cykl ten polega na wsp&oacute;łczesnej reinterpretacji legendarnego &bdquo;Dekalogu&rdquo; Krzysztofa Kieślowskiego. Poszczeg&oacute;lne części reżyserują uznani tw&oacute;rcy światowego kina.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Dużo czerpie się z&nbsp;polskiej kultury, na przykład &bdquo;Historie r&oacute;wnoległe&rdquo; to jest koprodukcja wielu artyst&oacute;w, kt&oacute;rzy inspirowali się &bdquo;Dekalogiem&rdquo; Kieślowskiego, na kt&oacute;rym ja się wychowałam. Zresztą moje zainteresowanie kinem wzięło się właśnie od Kieślowskiego. I to jest cudowne, kiedy ludzie z&nbsp;r&oacute;żnych kraj&oacute;w świata doceniają to, co my tutaj mamy. Czasami nawet my nie&nbsp;doceniamy naszych tw&oacute;rc&oacute;w, a doceniają nas na zewnątrz. Polska kultura naprawdę jest wielka &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Joanna Scheuring-Wielgus miała okazję być na ostatnim festiwalu w&nbsp;Cannes. Odbyła wiele znaczących spotkań z&nbsp;przedstawicielami branży filmowej, a także obejrzała najnowszy film Pawła Pawlikowskiego &bdquo;Fatherland&rdquo; (&bdquo;Ojczyzna&rdquo;). Film nie&nbsp;zdobył Złotej Palmy, ale uhonorowano reżysera tego obrazu. Eurodeputowana mocno kibicowała polskim tw&oacute;rcom i&nbsp;nie ukrywa, że czas spędzony na Lazurowym Wybrzeżu był dla&nbsp;niej niezwykle inspirujący.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Festiwal w&nbsp;Cannes jest w&nbsp;og&oacute;le specyficzny, bo to jest nie&nbsp;tylko najważniejszy festiwal na świecie, nawet m&oacute;wią o&nbsp;tym ci, kt&oacute;rzy organizują Oscara, ale&nbsp;</em><em>jest </em><em>to też festiwal, w&nbsp;kt&oacute;rym trwa rynek filmowy, kupuje się i&nbsp;sprzedaje filmy, odbywa się dystrybucja. To jest jedyny taki festiwal, bo opr&oacute;cz gali i&nbsp;oglądania film&oacute;w jest jeszcze coś, co dzieje się w&nbsp;podziemiach tego wielkiego budynku, teatru, w&nbsp;kt&oacute;rym są projekcje &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Co roku Lazurowe Wybrzeże staje się centrum międzynarodowej kinematografii. To prestiżowe wydarzenie przyciąga największe światowe gwiazdy srebrnego ekranu, tw&oacute;rc&oacute;w, krytyk&oacute;w i&nbsp;ikony mody.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Jest mn&oacute;stwo film&oacute;w, ciekawe rozmowy. Tw&oacute;rc&oacute;w można spotkać czasami w&nbsp;kawiarniach, w&nbsp;restauracjach albo po prostu na ulicy. Jest tam niezwykła atmosfera. Zresztą samo Cannes jest ciekawe pod tym względem, że na ulicach jedni ludzie są ubrani w&nbsp;dresy, inni w&nbsp;zwyczajne stroje, inni mają muszki albo są pod krawatem, panie mają błyszczące suknie albo z&nbsp;trenami, więc to jest miszmasz. Atmosfera jest po prostu wspaniała &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi.</p><p style="text-align:justify">Joanna Scheuring-Wielgus zauważa, że nie&nbsp;brakuje r&oacute;wnież celebryt&oacute;w i&nbsp;influencer&oacute;w, dla&nbsp;kt&oacute;rych priorytetem nie&nbsp;jest kino, ale promocja własnej osoby w&nbsp;blasku tego wydarzenia. Filmy za bardzo ich nie&nbsp;interesują, ale przyjeżdżają do Cannes, by się wypromować w&nbsp;świetle jupiter&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Do Cannes przyjeżdżają ludzie z&nbsp;całego świata, każdy marzy o&nbsp;tym, aby choć na sekundę znaleźć się na czerwonym dywanie. Powiem szczerze, że trochę irytują mnie tak zwane gwiazdki i&nbsp;influencerzy, kt&oacute;rzy przyjeżdżają do Cannes tylko po to, żeby być na czerwonym dywanie, ale nie&nbsp;interesuje ich magia kina. To mnie drażni i&nbsp;denerwuje, ale tego chyba było trochę mniej w&nbsp;tym roku &ndash;</em>&nbsp;dodaje europosłanka.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/175971810_wielgus_film_sz.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>  </channel>
</rss>
