| Mówi: | Filip Wojciechowski |
| Funkcja: | pianista, kompozytor |
Filip Wojciechowski: Mozart był wspaniałym jazzmanem. Jego duch unosił się nad moimi jazzowymi improwizacjami w Warszawskiej Operze Kameralnej
Filip Wojciechowski nie ukrywa, że z ogromną przyjemnością przyjął zaproszenie do kontynuacji cyklu Jazz z MACV i zmierzył się z dziełami Wolfganga Amadeusa Mozarta. Jego zdaniem twórczość tego wybitnego kompozytora jest tak wyjątkowa i ponadczasowa, że mimo upływu lat nadal zachwyca, inspiruje oraz otwiera przestrzeń dla kreatywności i indywidualnej ekspresji. Melomani, którzy w ostatni weekend listopada przybyli do Warszawskiej Opery Kameralnej, mieli niepowtarzalną okazję przenieść się do czasów klasycyzmu i posłuchać dwóch jego arcydzieł w nowym wydaniu. Z okazji premiery kolejnej odsłony tego projektu pianista zasiadł przy historycznym fortepianie z 1830 roku.
Koncert F-dur KV 413 i Koncert D-moll KV 466 w wykonaniu Filipa Wojciechowskiego i zespołu Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) był doskonałym połączeniem improwizacji jazzowej z muzyką dawną i rzucił nowe światło na klasyczne arcydzieła.
– Miałem wielką przyjemność wraz ze wspaniałą Orkiestrą Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej zagrać dwa koncerty Mozarta: koncert F-dur KV 413 i koncert D-moll KV 466. Jest to piękny projekt i tu chwała pani dyrektor Alicji Węgorzewskiej za tę inicjatywę połączenia jazzu i Mozarta. Mozart przecież też był wspaniałym jazzmanem, bo improwizował w swoich koncertach kadencje, i taka idea była też właśnie tutaj – mówi agencji Newseria Filip Wojciechowski.
Pianista wyjaśnia, że nie bez powodu określa Wolfganga Amadeusa Mozarta jazzmanem. Wszechstronność i zdolności tego kompozytora do dziś bowiem budzą podziw, a w jego twórczości muzycy za każdym razem odkrywają coś zupełnie nowego.
– Mozart improwizował swoje kadencje i potem zapisywał je dla potomnych w nutach, żeby to miało całą formę, cały kształt, tak jak on to widział w jego stylu. Natomiast koncert D-moll KV 466 był pisany pod koniec życia, w dużym pośpiechu i dopiero w dniu premiery tego utworu kopiści przepisywali nuty dla orkiestry. I właśnie Mozart nie zdążył już napisać dla następców kadencji, więc je improwizował. To był genialny artysta. Zresztą nie tylko Mozart, wszyscy ci wspaniali kompozytorzy byli improwizowani. Chopin, Beethoven, Liszt, oni szaleli na instrumencie i na każdy temat potrafili improwizować, dlatego tak przewrotnie nazwałem go też jazzmanem, bo wiadomo, jazzmani improwizują – tłumaczy.
Podczas koncertu w Warszawskiej Operze Kameralnej Filip Wojciechowski zasiadł przy wyjątkowym instrumencie – replice Pleyela z 1830 roku, która została zbudowana w 2009 roku dla Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina w Warszawie. Artysta nie ukrywa, że było to dla niego duże wyzwanie, bo jest ogromna różnica pomiędzy fortepianem współczesnym a historycznym.
– Ten instrument nie ma podwójnej repetycji, ma węższe, krótsze klawisze, inny wolumen brzmienia, więc musiałem się tutaj bardzo przestawić na inny tryb grania, bo na co dzień gram na dużych fortepianach. Natomiast była to niesamowita przygoda, która wiele mnie nauczyła w podejściu do dźwięku, bo tu trzeba używać delikatniejszego dotyku, bo z takimi mocnymi palcami, jakie ja mam, to czasami ten dźwięk mógł być za duży, niepasujący do konwencji mozartowskiej. Było to więc dla mnie ogromne doświadczenie, piękna przygoda i myślę, że też przygoda dla słuchaczy, bo mieli okazję posłuchać, jak to brzmiało wtedy – mówi pianista.
Cykl Jazz z MACV łączy w sobie jazz z muzyką dawną, dając zupełnie nowe spojrzenie na sztandarowe kompozycje muzyki klasycznej. Jest to materiał improwizowany, co nadaje całej serii niezwykłą wartość. Filip Wojciechowski z taką samą swobodą porusza się w świecie muzyki klasycznej, jak i jazzowej. W przypadku takich koncertów jak ten promujący nowa płytę cyklu Jazz z MACV pianista dostrzega jednak konieczność zachowania umiaru w improwizacji, by nie popaść w nadmierną jazzowość, ale zachować poświatę stylu tamtej epoki. Ma więc nadzieję, że udało mu się znaleźć balans pomiędzy wiernością tamtym czasom a własną, współczesną ekspresją.
– Starałem się nie przesadzić, żeby jednak duch Mozarta unosił się nad moimi jazzowymi improwizacjami, chociaż w jednym z koncertów zagrałem trochę klasycyzującą improwizację. To jest oczywiście moje odczucie, nie chciałem po prostu zbyt daleko odejść od Mozarta i pójść w rejony zupełnie odległe mu, bo byłoby to dla mnie pozbawione smaku. Chciałem, żeby to było w korelacji do twórczości Mozarta – mówi Filip Wojciechowski.
We wstępie do nowego wydawnictwa cyklu Jazz z MACV firmowanego nazwiskiem Filipa Wojciechowskiego Alicja Węgorzewska określiła tę płytę jako zaproszenie do przekraczania granic pomiędzy gatunkami i epokami. Pianista ze swojego doświadczenia wie, że połączenie klasyki z jazzem jest doskonałym kierunkiem w interpretacji muzyki.
– Ja też popełniłem taką płytę nagraną dla Polskiego Radia z Chopinem w trio na jazzowo. Ci wybitni kompozytorzy pozostawili uniwersalną, ponadczasową spuściznę, która nadal nas inspiruje. U Mozarta są pewne skale, dźwięki ze skal bebopowych, w jego muzyce możemy znaleźć niesamowite przebiegi jazzowe, harmonicznie to też jest coś niesamowitego, więc dla muzyków to jest kopalnia do inspiracji, do poszukiwań i właśnie do łączenia tych gatunków, ale oczywiście te granice trzeba przekraczać ze smakiem i nieskromnie powiem, że ta płyta właśnie jest tego dowodem – mówi kompozytor.
Pomysłodawczynią cyklu Jazz z MACV jest dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej Alicja Węgorzewska. Wcześniejsze płyty powstały z udziałem Krzysztofa Herdzina i Marcina Maseckiego.
Czytaj także
- 2025-12-29: Politycy spędzą sylwestra w gronie najbliższych. Zamiast balów i egzotycznych wyjazdów stawiają na kameralne spotkania
- 2025-12-18: Zaawansowane prace nad terapią komórkową raka płuca na Uniwersytecie Gdańskim. Odkrycia projektu SWIFT wesprą też diagnostykę tej choroby
- 2026-01-08: Alicja Węgorzewska: Zamierzamy nagrać wszystkie 27 koncertów Mozarta w odsłonie jazzowej. To przekraczanie granic
- 2025-12-04: Alicja Węgorzewska: Kocham jazz, wychowałam się na koncertach jazzowych. Kojarzy mi się z wolnością i interpretacją naszej duszy
- 2025-12-01: Rząd wraca do tematu zakazu aromatyzowanych saszetek nikotynowych. Projekt spotkał się z dużą falą sprzeciwu
- 2025-12-10: Naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego stworzyli nowy typ odbiornika kwantowego. Technologia ma duży potencjał zastosowania w przemyśle kosmicznym i obronności
- 2025-12-05: Sebastian Karpiel-Bułecka: W mojej rodzinie skupiamy się na istocie świąt Bożego Narodzenia. Prezenty nie są dla nas najważniejsze
- 2025-12-11: Miuosh: W święta najchętniej zaszywam się w domu. Otoczka jeżdżenia rodzinnego i napięcia nie wpływa dobrze na ludzi
- 2025-11-20: Dziś w Warszawskiej Operze Kameralnej premiera „Cyrulika sewilskiego”. Alicja Węgorzewska: Ta opera to synteza sztuk
- 2025-11-25: Alicja Węgorzewska: W tym roku mamy jeszcze dwie wielkie premiery. Zapraszamy miłośników jazzu i tradycji kolędowania
Kalendarium
Więcej ważnych informacji
Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Uroda

Monika Richardson: Kiedyś miałam mnóstwo kompleksów. Teraz samoakceptacja przychodzi mi w sposób naturalny
Choć mając 20–30 lat prezenterka nie wszystko lubiła w swoim wyglądzie, to gdy teraz patrzy na swoje zdjęcia z tamtych czasów, uważa, że była wtedy piękną kobietą. Jej zdaniem w miarę upływu czasu nie tylko powinniśmy uczyć się żyć ze swoimi niedoskonałościami, ale także potrafić zamieniać je w atuty. Monika Richardson zapewnia, że teraz lubi siebie i akceptuje taką, jaka jest. Nie ukrywa też, że raz w roku korzysta z dobrodziejstw medycyny estetycznej.
Edukacja
Polskie szkoły stają się coraz bardziej wielokulturowe. Brakuje jednak specjalistów i narzędzi do skutecznej integracji uczniów z innych krajów

W polskich szkołach w poprzednim roku szkolnym uczyło się 237 tys. uczniów cudzoziemskich, z czego zdecydowaną większość stanowią dzieci z Ukrainy – wynika z ubiegłorocznego raportu Centrum Edukacji Obywatelskiej i International Rescue Committee. Mimo wysiłków nauczycieli i samorządów system wciąż nie jest w pełni przygotowany do pracy w środowisku wielokulturowym. Największym wyzwaniem jest brak specjalistów, którzy potrafiliby rozpoznawać potrzeby emocjonalne, językowe i edukacyjne dzieci z doświadczeniem migracji.
Media
Dawid Kwiatkowski: Tę edycję „Must Be the Music” wygra całkiem inny gatunek muzyczny. Każdy z jurorów działa zgodnie ze swoim serduchem

Juror „Must Be the Music” przyznaje, że w nowej edycji tego popularnego muzycznego talent show nie zabraknie zaskoczeń i dużych emocji. Na castingi zgłosiło się bowiem wielu utalentowanych i intrygujących uczestników, którzy wprowadzili do programu jeszcze lepszą jakość. Zdaniem Dawida Kwiatkowskiego jurorzy również są niezwykle wyraziści. Prywatnie bardzo się lubią, ale na planie zdjęciowym zaciekle walczą o swoich faworytów i bywa, że trudno im osiągnąć kompromis.







|
|
|