Newsy

Marcel Opaliński: W dzieciństwie chciałem być skoczkiem narciarskim. Niestety nie mieszkałem w górach i nie miałem gdzie trenować

2026-03-06  |  05:21

Aktor wspomina, że marzenie o byciu skoczkiem zrodziło się na fali popularności Adama Małysza. Kiedy Polacy z zapartym tchem śledzili sukcesy polskiego skoczka na największych skoczniach narciarskich na świecie, on podobnie jak wielu innych chłopców marzył o tym, by założyć narty i spróbować swoich sił. Pojawił się jednak wówczas pewien problem, którego nie dało się „przeskoczyć”.

Zanim Marcel Opaliński trafił na plany filmowe, wcale nie marzył o tym, by być aktorem, ale by zrobić karierę sportową. Szczególnie upodobał sobie jedną dyscyplinę.

– W dzieciństwie chciałem być skoczkiem narciarskim. To był dokładnie ten czas, kiedy Adam Małysz wygrywał – mówi agencji Newseria Marcel Opaliński.

Aktor miał nadzieję, że może kiedyś i on powtórzy sukces „Orła z Wisły”. Był więc zdeterminowany, by zacząć treningi, ale niestety nie miał gdzie.

– Okazało się, że żeby zostać skoczkiem narciarskim, trzeba mieć w pobliżu miejsca zamieszkania jakieś skocznie narciarskie. To mnie zgubiło. Rodzice uznali, że nie będziemy się z tego powodu przeprowadzać do Wisły albo do Zakopanego. No niestety. A mogło być tak pięknie – dodaje.

Marcela Opalińskiego można teraz oglądać w serialu „Młode gliny”, gdzie wciela się w podkomisarza Olka Dąbrowskiego, na zewnątrz twardziela z determinacją ścigającego przestępców, a w głębi niezwykle wrażliwego człowieka. Emisja na antenie TVN od poniedziałku do czwartku o godz. 21:35.

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Gwiazdy

Konsument

Polacy częściej niż inni opiekunowie wątpią w uczucia swoich kotów. Eksperci: to błędny odczyt sygnałów [DEPESZA]

68 proc. opiekunów kotów w Polsce przyznaje, że ich pupil bywa wobec nich obojętny, a tyle samo choć raz się zastanawiało, czy w ogóle ich kocha. To jeden z najwyższych wyników spośród czterech badanych krajów – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie marki SHEBA. Eksperci podkreślają jednak, że problemem nie jest większy dystans samych zwierząt, lecz sposób, w jaki ludzie interpretują ich zachowanie.

Gwiazdy

Krzysztof Skórzyński: Dzisiaj na świecie walczą ze sobą demon konsumpcjonizmu i anioł recyklingu. Wierzę, że z czasem przyzwyczaimy się do butelkomatów

Dziennikarz zaznacza, że w jego domu ubrania i zepsute sprzęty zawsze dostają drugie życie. Do kosza trafiają tylko takie rzeczy, których nie da się naprawić czy ponownie wykorzystać. Krzysztof Skórzyński jest przeciwnikiem kultury „kup-wyrzuć”, dlatego zachęca do rozsądnych zakupów i zużywania do końca tego, co już mamy. I choć, jak podkreśla, od najmłodszych lat nie był uczony zachowań proekologicznych, to chętnie otwiera się na nowe rozwiązania i docenia trendy, które pozwalają zadbać o środowisko, zminimalizować ślad węglowy, ograniczyć produkcję odpadów, zużycie wody i energii elektrycznej.