Newsy

Natalia Sadowska: Tam gdzie ja się pojawiam, zawsze będą dramy. Nie każdy musi się lubić

2026-03-12  |  06:16

Raperka nie ukrywa, że między nią a większością uczestniczek programu „Królowa przetrwania” relacje były chłodne, a nawet przepełnione niechęcią. Dlatego też na planie panowała dość napięta atmosfera, pojawiały się konflikty i nieporozumienia. Natalia Sadowska uważa jednak, że mimo trudnych warunków dość dobrze poradziła sobie na planie w Sri Lance i wierzy, że ten format otworzy jej drzwi do kariery muzycznej.

– Program „Królowa przetrwania” to było dla mnie bardzo duże wyzwanie. Zostałam wypuszczona sama do jakiegoś buszu, nie wiedziałam, z kim tam będę, wszędzie kamery, ja pierwszy raz w takiej sytuacji, mówię: Boże, co ja tutaj robię, jeszcze jakieś zadanie mi każą robić. Oczywiście wiedziałam, że sobie poradzę, ale było to trudne – mówi agencji Newseria Natalia Sadowska.

Natalisa podkreśla, że niełatwo jej było funkcjonować chociażby bez normalnej łazienki i dostępu do telefonu.

– Brak prysznica to była dla mnie tragedia, pełne słońce, robale przed oczami cały czas. Oczywiście najgorszy był brak kontaktu z bliskimi i to, że cały czas musiałam siedzieć z 12 babami, których nie znam i z których nie wszystkie lubię. Szczerze mówiąc, te zadania to był pikuś – mówi.

Ekstremalne warunki, zmęczenie i różnica charakterów rodziły różne konflikty. Raperka przyznaje, że sama też nie należy do osób, które podczas kłótni ustąpią i przyznają rację drugiej osobie.

– Oczywiście, że były dramy, bo dramy zawsze będą tam, gdzie ja się pojawiam. Ale tutaj jest wiele dziewczyn, które gdziekolwiek się pojawiają, tam są dramy. Chociaż można by pomyśleć, że tam gdzie „Mała” Ania, to są dramy, a ja nie uważam, że ona je powodowała – mówi Natalia Sadowska.

Nie ukrywa jednak, że na planie reality show niełatwo jej było zaakceptować trudne charaktery pozostałych uczestniczek. Z niektórymi zupełnie nie potrafiła się dogadać. Często wynikało to z różnego postrzegania tej samej sytuacji i interpretowania jej przez pryzmat własnych doświadczeń, emocji i oczekiwań.

– Generalnie jesteśmy silnymi kobietami z silnymi charakterami, które musiały ze sobą spędzać cały czas, nie można się było odbodźcować, do tego miałyśmy zadania do wykonania i z tego później wynikały pewne frustracje. Zmęczenie i brak kontaktu ze światem rzeczywistym miały bardzo duży wpływ na te dramy, ale też na pewno to, że nie każdy musi się lubić, tak jak w życiu codziennym – wyjaśnia.

Mimo wszystko raperka się cieszy, że wzięła udział w tym programie. Wierzy, że dzięki niemu zyska większą popularność i będzie mogła rozwijać swoją karierę muzyczną. Influencerka zadebiutowała w 2024 roku singlem „Bla Bla Bla”, nagranym we współpracy z Fagatą. Później raperki nagrały wspólnie utwory „Cała ja” oraz „Trójkąt”. 

– Myślę, że ten program otworzy mi bardzo dużo drzwi, nie wiem, czy będę chciała iść stricte w telewizję, moim marzeniem było to, żeby po prostu robić muzykę, w sumie już ją robię, jestem na początku swojej kariery. Ten program bardzo mi pomoże w tym, żeby zdobyć jeszcze większą liczbę odbiorców, ludzi, którzy będą mnie uwielbiać. Teraz właśnie z moją przyjaciółką Fagatą wypuściłyśmy nasz nowy numer, a ja wkrótce planuję wydać swój solowy numer. W ogóle będę robić dużo ciekawych rzeczy – dodaje Natalia Sadowska.

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Gwiazdy

Konsument

Polacy częściej niż inni opiekunowie wątpią w uczucia swoich kotów. Eksperci: to błędny odczyt sygnałów [DEPESZA]

68 proc. opiekunów kotów w Polsce przyznaje, że ich pupil bywa wobec nich obojętny, a tyle samo choć raz się zastanawiało, czy w ogóle ich kocha. To jeden z najwyższych wyników spośród czterech badanych krajów – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie marki SHEBA. Eksperci podkreślają jednak, że problemem nie jest większy dystans samych zwierząt, lecz sposób, w jaki ludzie interpretują ich zachowanie.

Gwiazdy

Krzysztof Skórzyński: Dzisiaj na świecie walczą ze sobą demon konsumpcjonizmu i anioł recyklingu. Wierzę, że z czasem przyzwyczaimy się do butelkomatów

Dziennikarz zaznacza, że w jego domu ubrania i zepsute sprzęty zawsze dostają drugie życie. Do kosza trafiają tylko takie rzeczy, których nie da się naprawić czy ponownie wykorzystać. Krzysztof Skórzyński jest przeciwnikiem kultury „kup-wyrzuć”, dlatego zachęca do rozsądnych zakupów i zużywania do końca tego, co już mamy. I choć, jak podkreśla, od najmłodszych lat nie był uczony zachowań proekologicznych, to chętnie otwiera się na nowe rozwiązania i docenia trendy, które pozwalają zadbać o środowisko, zminimalizować ślad węglowy, ograniczyć produkcję odpadów, zużycie wody i energii elektrycznej.