Newsy

Edyta Herbuś: Czasami widzę paparazzi łypiących na mnie zza drzewa. To część mojej rzeczywistości zawodowej, akceptuję to

2019-06-21  |  05:00

Tancerka wychodzi z założenia, że walka z paparazzi nie ma najmniejszego sensu. Dlatego nie ucieka przed fotoreporterami, tylko zachowuje się tak, jakby ich nie było – załatwia swoje sprawy, spotyka się ze znajomymi i korzysta z życia. Przyznaje, że popularność ma swoją cenę i jeżeli jest już zmęczona show-biznesem, to wyjeżdża na kilka dni, żeby złapać oddech. Teraz marzy o podróży do Indii.

Edyta Herbuś podkreśla, że nigdy nie zmienia swoich planów tylko dlatego, że w pobliżu czyhają na nią paparazzi. Wie, że na tym polega ich praca, dlatego też podchodzi do nich z dużym dystansem.

– Od czasu do czasu zdarza się, że widzę kogoś łypiącego zza drzewa albo zza rogu. Po prostu macham im wtedy, uśmiecham się i tyle. Skupiam uwagę na tym, z kim jestem, w jakim celu przyszłam i w ogóle na sprawie, która jest dla mnie istotniejsza w tym momencie niż to, że ktoś robi zdjęcia. Tak szczerze mówiąc, to chyba bym oszalała, jakbym musiała się ciągle rozglądać, czy czasem przypadkiem ktoś gdzieś mnie nie podgląda. Jestem, jaka jestem, nie mam powodu, żeby się tego wstydzić, żeby przed kimś uciekać jak jakiś uciekinier – mówi agencji Newseria Edyta Herbuś.

Aktorka znana z serialu „Pierwsza miłość” przyzwyczaiła się już do tego, że portale plotkarskie interesują się jej życiem. Nie walczy jednak ani z fake newsami, ani też nie przegania fotoreporterów, którzy czyhają na to, żeby zrobić jej zdjęcie w jakiejś nietypowej sytuacji.

– To jest część mojej rzeczywistości zawodowej, ma ona swoje wady i zalety, akceptuję to, jak to wygląda. A jak jest taki moment, że jestem tym zmęczona i potrzebuję troszkę się odciąć, to po prostu wyjeżdżam i nie boksuję się z rzeczywistością, bo to nie ma sensu – mówi Edyta Herbuś.

Niedawno tancerka wróciła z Tunezji, gdzie na zaproszenie ambasadora promowała region. Nie ukrywa też, że marzy jej się wyprawa do Indii. Na razie jednak czeka ją sporo obowiązków zawodowych.

– Jest kilka takich punktów, które rzeczywiście mogą być zaskakujące. Myślę, że jeszcze miesiąc i będę mogła się trochę więcej podzielić, na razie jestem w fazie przygotowań. Dużo takiej wizerunkowej pracy, ale też aktorsko. Za chwilę wznowienie opery „Traviata” w Operze Narodowej i też taki powrót sentymentalny, bo to była pierwsza opera, do której casting wygrałam, i to był pierwszy spektakl, w którym zagrałam w Teatrze Wielkim, więc taki czas cieszenia się z obfitości życia – mówi Edyta Herbuś.

W połowie czerwca aktorka wróciła też na plan serialu „Pierwsza miłość”, gdzie wciela się w rolę dziennikarki Sylwii Koneckiej.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Żywienie

Media

Gabi Drzewiecka: Należę do grona szczęśliwców, którzy w trakcie pandemii mieli pracę. Nie dotknęło mnie to aż tak bardzo pod względem finansowym

Prezenterka zapewnia, że pandemia nie odbiła się negatywnie na jej sprawach zawodowych. Co prawda w połowie ubiegłego roku po sześciu latach zakończyła współpracę z radiem Chillizet, ale nie wyklucza, że niedługo pojawi się w innej stacji radiowej. Na razie swoją autorską audycję „Gabinet dźwięku” kontynuuje online i jak podkreśla, nadal spotyka się ona z dużym zainteresowaniem odbiorców. Dziennikarkę można też oglądać na antenach telewizji TVN i Canal+, a jednym z największych wyzwań w najbliższych tygodniach będzie udział w programie Music MasterClass Fundacji Fabryki Norblina.

Finanse

Branża muzyczna dotkliwie odczuwa przedłużające się zamknięcie. Odbicie może potrwać co najmniej trzy lata

Polska branża muzyczno-festiwalowa przeżywa trudny okres w związku z pandemią COVID-19. Koncerty na żywo nie odbywają się już od wielu miesięcy, a artyści stracili dochody ze sprzedaży biletów, które są dla nich jednym z głównych źródeł przychodów. W jeszcze trudniejszej sytuacji ekonomicznej znalazły się też tysiące pracowników backstage’owych, takich jak dźwiękowcy, oświetleniowcy, choreografowie czy ekipy scenograficzne. Dziennikarz muzyczny Piotr Metz podkreśla jednak, że publiczność jest spragniona możliwości pójścia na tradycyjny koncert i obcowania z muzyką, dzięki czemu – po zakończeniu przymusowego przestoju – branża muzyczna może przeżyć prawdziwy boom.