Newsy

Ilona Felicjańska: Sama prowokuję, że o mnie piszą. Robię to, bo moje życie jest inspiracją dla innych ludzi

2018-05-21  |  06:04

Modelka przyznaje, że zdążyła się już przyzwyczaić do tego, że media interesują się nie tylko jej posunięciami zawodowymi, lecz przede wszystkim życiem prywatnym. Zdaje sobie też sprawę z tego, że sama prowokuje portale plotkarskie do takiej aktywności, upubliczniając czasem więcej niż powinna. Jednak żadne negatywne komentarze czy sugestie zawistnych osób nie mają dla niej znaczenia, a co więcej – dzięki nim staje się coraz bardziej odporna na ludzką zawiść.

Do tej pory Ilona Felicjańska nie miała szczęścia w miłości. Przez 12 lat była żoną biznesmena Andrzeja Rybkowskiego, z którym ma dwóch synów. Burzliwe małżeństwo finalnie zakończyło się rozwodem, a dzieci zostały z ojcem. Kolejny związek – z Yossarianem Malewskim – także nie przetrwał próby czasu. Kiedy więc modelka poznała Paula Montanę, uwierzyła, że znalazła mężczyznę na całe życie i zła karta nareszcie się odwróci. Niedawno jednak ten spokój mogły zakłócić zdjęcia, na których widać, jak narzeczony modelki rzekomo bawi się w jednym z warszawskich klubów z inną kobietą. Wiele osób natychmiast wróżyło rozpad związku.

– Najbardziej zaskakujące i trudne jest dostawanie nagle porad od ludzi, którzy nie znają ani mnie, ani Paula, tylko zobaczyli jakieś zdjęcia i oni już wiedzą, co powinnam zrobić z życiem. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że po pierwsze nikt z tych osób, które mi radzą, nie był na miejscu – były to zdjęcia zrobione w ciemnym lokalu telefonem komórkowym. Zaskakujące jest, że komuś się chce takie zdjęcia robić i wysyłać. Tylko po co? Żeby nas zniszczyć? Dla nas to była wielka próba tej miłości – mówi agencji Newseria Ilona Felicjańska, modelka.

Felicjańska podkreśla, że dzięki wzajemnemu zaufaniu i łączącemu ich uczuciu udało im się przejść przez ten zakręt. Choć jak w każdym innym związku tak też i u nich zdarzają się nieporozumienia, ale zdaniem modelki – nic nie jest w stanie ich rozdzielić, a szczególnie zawistne komentarze i sugestie obcych osób.

– Jednego, czego jesteśmy pewni, to tego, że naprawdę się kochamy. Wiem, że Paul mnie nie zdradził, te zdjęcia tylko sugerują, że tak było i były specjalnie tak zrobione, a ja mu wierzę, bo właśnie na tym polega miłość, żeby mówić sobie wszystko i żeby sobie wybaczać. Zanim zdjęcia się ukazały, znałam całą historię – mówi Ilona Felicjańska.

Modelka zdradza, że zdjęcia te przyczyniły się do kryzysu w jej związku.

– To był czas, kiedy najbardziej się rozstaliśmy, ale mam nadzieję, że było to już ostatnie rozstanie i że przerobiliśmy ten temat ucieczki. Bo to jest taki mechanizm uciekania – nie jesteś taka, jak mi się wydaje, że powinnaś być, mimo że bym nie chciał, żebyś była uległa, ale nie jesteś uległa, to ja cię nie chcę. Jest to dość skomplikowane, ale przejdziemy to – mówi Ilona Felicjańska.

Felicjańska twierdzi, że ostatnia sytuacja niczego nie zmienia, a wręcz przeciwnie – umocniła ich relację i ślub na pewno się odbędzie.

– Wierzę, że ślub będzie, tylko stwierdziliśmy, że po pierwsze chcę, żeby na tym ślubie były moje dzieci, bo to są najważniejsze osoby w moim życiu oprócz Paula, i chciałabym, żeby to były wakacje. Z drugiej strony, czy ten ślub będzie czy nie, to nie ma znaczenia, bo ten ślub ma być dlatego, że się naprawdę kochamy i chcemy być razem, a nie po to, żeby portale pisały: będą ze sobą czy nie będą. Chociaż w sumie bawimy się tym, bo jak to się mówi: nieważne jak, ważne, żeby pisali, byleby tylko nazwiska nie pomylili. Muszę być ciekawą osobowością, skoro nadal chce im się o mnie pisać – mówi Ilona Felicjańska.

Felicjańska zdaje sobie sprawę z tego, że im więcej mówi publicznie o swoich relacjach z partnerem, tym większa lawina komentarzy i opinii.

– Nie mogę mieć pretensji o to, że piszą, bo w jakiś sposób sama to prowokuję. Dlaczego to robię? Bo moje życie jest inspiracją dla innych ludzi, bo tak wyszło, tego nie zaplanowałam, tak się stało. Nie mam pretensji o żadne wpisy – im są gorsze, tym bardziej mnie hartują. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Teraz ukazały się zdjęcia, gdzie się opalaliśmy, robione z bardzo daleka, gdzie wyglądam na jeden wielki cellulit. Jeśli ktoś się ucieszy, że Felicjańska źle wygląda – niech mu dobrze będzie. Wiem, jak wyglądam i nie będę się tym przejmować – mówi Ilona Felicjańska.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Kalendarium

Festiwal Biegowy Tauron 2020

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Patronat Newserii

Media

Katarzyna Cichopek: Program „Pytanie na śniadanie” szalenie mnie otwiera. Zdobywam nową wiedzę i rozwijam się

Aktorka zadebiutowała w roli prowadzącej program śniadaniowy „Pytanie na śniadanie” pod koniec sierpnia. Przyznaje, że jest to dla niej spore wyzwanie. Tłumaczy też, że format programu pozwala jej się rozwinąć. Ma nadzieję, że trud włożony w projekt zaowocuje sympatią widzów. Katarzyna Cichopek zaznacza, że cała produkcja mocno ją wspiera i trzyma za nią kciuki. Największą podporą jest dla niej współprowadzący Maciej Kurzajewski.

Jak korzystać z materiałów Newserii?

Ważne informacje dla dziennikarzy i mediów

Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

Gwiazdy

Aleksandra Kisio: Staram się robić dla naszego klimatu i naszej Ziemi jak najwięcej. Kiedyś byłam w tym temacie egoistką

Aktorka przekonuje, że można być eko nawet wtedy, gdy nie ma się zbyt dużo czasu i samozaparcia. Dawniej nie troszczyła się zbytnio  o środowisko, ale szybko zrozumiała, że wiele naszych działań może przyczynić się do jego ochrony i utrzymania naturalnych zasobów. Dlatego też poleca w tej kwestii metodę małych kroków i zachęca do ograniczania zużycia prądu i wody, segregacji śmieci, a także rezygnacji z foliówek i plastikowych butelek. Warto bowiem zacząć od rzeczy łatwych, których wprowadzenie nie będzie ani kosztowne, ani nie wywróci naszego życia do góry nogami.

Handel

Polacy najchętniej jedzą lody rzemieślnicze i z automatu. Od lat wybierają tradycyjne smaki

W Polsce przybywa lodziarni. – Chociaż rynek wydaje się już nasycony, to co roku otwierają się nowe punkty z lodami. I wszystkie bardzo dobrze sobie radzą – mówi Radosław Charubin, właściciel  marek Lody Bonano i U Lodziarzy. Największym powodzeniem cieszą się lody rzemieślnicze, naturalne oraz z automatu i choć Polacy są przywiązani do tradycyjnych smaków, to chętnie sięgają po nowości.