Newsy

Piotr Zelt: Prezenty powinny być konsultowane. Ja najczęściej wybieram bieliznę i kosmetyki

2021-12-17  |  06:11

Aktor uważa, że w grudniu nie warto wpadać w szał przedświątecznych zakupów i kupować zbyt wielu prezentów, ozdób czy też nadmiernej ilości żywności. Po świętach sklepowe półki również będą pełne i wtedy też można kupić to, na co ma się ochotę. Nie ma więc najmniejszego sensu robić chociażby olbrzymich zapasów jedzenia, które kilka dni później trafi na śmietnik. Piotr Zelt uważa też, że zanim kupimy prezenty, warto zrobić dyskretny wywiad i dowiedzieć się, co tej drugiej osobie sprawiłoby prawdziwą przyjemność i było przez nią wykorzystane. Trzeba też pamiętać, że kupując mnóstwo bezużytecznych rzeczy – ozdób, błyskotek czy też świątecznych gadżetów, przyczyniamy się do zanieczyszczenia naszej planety.

Zdaniem aktora święta Bożego Narodzenia nie muszą oznaczać nadmiernego konsumpcjonizmu i by godnie je przeżyć, wcale nie trzeba wydawać majątku. On sam zapewnia, że wybierając się na przedświąteczne zakupy, robi precyzyjną listę tego, co jest niezbędne.

– Staram się kupować jak najmniej i celowo, tzn. żeby to były w miarę przemyślane zakupy, żeby niepotrzebnie nie gromadzić rzeczy. Oczywiście różnie to wychodzi, bo to nie jest wcale takie proste. Ale wydaje mi się, że przynajmniej w mojej rodzinie i w moim otoczeniu tendencja jest taka, że już się tak nie objadamy na święta, że to nie jest „zastaw się, a postaw się”, ale jest to wszystko troszeczkę bardziej przemyślane – mówi agencji Newseria Lifestyle Piotr Zelt.

Aktor podkreśla, że wszystkie produkty, które kiedyś były rarytasem na święta, teraz są dostępne w sklepach praktycznie przez cały rok. O każdej porze można więc kupić ulubione słodycze, owoce, ciasta, ryby czy też swojskie wędliny. Nie trzeba więc czekać do Bożego Narodzenia i robić dużych zakupów tak, by zalegały w lodówce, bo chwilę później znów będą nowe dostawy świeżych towarów.

– Jakość naszego życia na przykład w porównaniu do lat 90. bardzo wzrosła. Nie rzucamy się też specjalnie na jedzenie, na różne smakołyki w taki sposób, jak to kiedyś było, kiedy pewne produkty były niedostępne i święta się kojarzyły z czasem, kiedy można było zjeść pomarańcze czy banany. W tej chwili praktycznie mamy je na co dzień, więc troszeczkę to już inaczej można traktować – mówi Piotr Zelt.

W jego ocenie trzeba zrobić wszystko, żeby choć trochę ograniczyć to przedświąteczne zakupowe szaleństwo. Po pierwsze, ze względu na oszczędności, a po drugie – warto pomyśleć o ochronie środowiska i górze śmieci, która pozostanie po tych produktach.

– Każdy człowiek powinien po prostu na każdym kroku myśleć o tym, że to nie jest obojętne dla środowiska, dla przyrody. To, co kupujemy, co zużywamy, jak się tego pozbywamy, czy nam to potrzebne, czy nie, czy musimy otaczać się bardzo dużą ilością produktów, towarów, które często są później trudne do utylizacji, czy też możemy się bez nich obyć. To jest mrówcza praca nad sobą i nad tym, żeby to analizować: potrzebuję, nie potrzebuję, mogę się bez tego obyć czy nie. Myślę, że to jest klucz do tego, żeby wyrobić w sobie pewien nawyk nieotaczania się zbędnymi przedmiotami i niekupowania na wyrost – mówi aktor.

Piotr Zelt uważa, że dla podtrzymania tradycji trzeba obdarowywać się prezentami, ale żeby nie było w tym zbyt dużej przesady. Wystarczy symboliczny upominek, najlepiej taki, który rzeczywiście tę drugą osobę ucieszy i jej się przyda, a nie zostanie rzucony w kąt.

– Ja zanim coś kupię, staram się zrobić wywiad, co jest komuś potrzebne, i staram się celowo kupować to, troszeczkę na zamówienie. Mikołaj więc idzie i kupuje to, co jest niezbędne i potrzebne. Czasem jest to bielizna, czasem kosmetyki, ale wtedy trzeba już bardzo uważać, zwłaszcza dla kobiet, wiedzieć dokładnie, co to ma być, i precyzyjnie się trzymać tego, co tam wywiadowca doniósł, co zostało ustalone – mówi.

Aktor zdradza, że w drugą stronę nie zawsze działa to tak samo precyzyjnie i czasami zdarzyło mu się dostać kompletnie nietrafione prezenty.

– Parę razy dostałem w prezencie coś nietrafionego i to szkoda zawsze, bo po co? Tak jest z zapachami, z perfumami, to są bardzo indywidualne sprawy i myślę, że ryzykowne, chyba że się dokładnie wie, co ktoś lubi, i wtedy jest okej – powiedział Piotr Zelt podczas mikołajkowych warsztatów „Moda na recykling Anny Kubisz i Europejskiej Platformy Recyklingu.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Gwiazdy

Robert Kochanek: Aby się rozwijać, trzeba sobie podnosić poprzeczkę. W tym roku chcę mieć więcej czasu dla siebie, żeby się rozwijać

Tancerz zaznacza, że na szczycie listy jego postanowień noworocznych jest nieustanny rozwój, doskonalenie swoich umiejętności i podejmowanie nowych projektów związanych z tańcem w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu. Ale żeby podołać wszystkim wyzwaniom, trzeba też znaleźć czas na odpoczynek i zebranie sił, a tego ostatnio brakowało, bo Robert Kochanek był bardzo zapracowany. Jego zdaniem kluczem do sukcesu jest dobra organizacja i stawianie sobie poprzeczki coraz wyżej. On sam, mimo różnych przeciwności losu i negatywnych skutków pandemii, nie poddaje się i szuka dla siebie najbardziej optymalnych rozwiązań.

Sport

Klub piłkarski Piast Gliwice rusza z pilotażem mobilnych badań USG podczas meczów i treningów. Z wypracowanych standardów medycznych mają docelowo skorzystać również inne kluby Ekstraklasy

Medyk wbiegający na murawę boiska, żeby pomóc zawodnikowi, który uległ kontuzji, to częsty widok podczas transmisji meczy piłkarskich. Jako pierwszy w Polsce – i jeden z niewielu w Europie – śląski Piast Gliwice rozpoczął właśnie pilotażowy projekt z firmą Philips, w ramach którego diagnostyka sportowców podczas meczów oraz treningów prowadzona będzie z wykorzystaniem innowacyjnych technologii medycznych. Pozwoli to na lepszą ocenę stanu zdrowia sportowców w trakcie rozgrywek. Docelowo pilotaż ten może zostać rozszerzony na wszystkie kluby Ekstraklasy.

Finanse

Na rynku brakuje co najmniej 0,5 mln przystępnych cenowo mieszkań. Prawie połowa młodych Polaków mieszka z rodzicami

Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc wśród krajów Unii Europejskiej pod względem zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych swoich obywateli. Wciąż wiele rodzin mieszka w przeludnionych nieruchomościach, bo brakuje lokali dostępnych cenowo. – Przybywa mieszkań inwestycyjnych, natomiast większość polskich gospodarstw domowych nie stać na zakup mieszkania na własność, dlatego że zdolność kredytową posiada mniej więcej 30–40 proc. z nich – zauważa Magdalena Ruszkowska-Cieślak, prezeska zarządu Fundacji Habitat for Humanity Poland. Wielu z nich nie stać nawet na najem na warunkach rynkowych, dlatego potrzebne są rozwiązania systemowe wspierające mieszkalnictwo.