Newsy

Wojciech Mecwaldowski: Ciężko się przygotowywać do zagrania człowieka cierpiącego na depresję. Ja znam te emocje i te stany

2020-09-04  |  06:22

Aktor przyznaje, że ucieszył go powrót na plan serialu „Usta usta”, ale rola okazała się bardziej wymagająca, niż się tego spodziewał. W nowej serii bowiem los ciężko doświadczy jego bohatera, Piotra Nowaka. Mężczyzna znajdzie się na życiowym zakręcie i trudno będzie mu wziąć się w garść. Największym problemem, z jakim przyjdzie mu się zmierzyć, będzie depresja. Wojciech Mecwaldowski uważa, że to bardzo ważny temat, o którym trzeba jak najwięcej mówić, by ludzie nie bagatelizowali sprawy, tylko wykazali chęć zrozumienia.

– Dziesięć lat temu grałem Piotrka Nowaka przez parę lat, więc ten Piotrek gdzieś był, trzeba było tylko tę szufladkę odkurzyć i go wyciągnąć. Uwielbiam jego żenujące poczucie humoru, tę jego rodzinność, nadpobudliwość – wieczne dziecko, które cały czas jest pod spódnicą Izy – mówi agencji Newseria Wojciech Mecwaldowski, aktor.

Małżeństwo Piotra Nowaka z Izą (w tej roli Sonia Bohosiewicz) co prawda przetrwało próbę czasu, ale nie jest to perfekcyjna relacja. Jednak pomimo że mają za sobą wiele wzlotów i upadków, wciąż są razem.

– Znowu pokazujemy bohaterów serialu „Usta usta”, ale ich losy poszły w różnych kierunkach i są w różnych miejscach. Niektórzy trochę bardziej dorośli, niektórzy mniej. Bardzo cieszyłem się na to, że wracam do serialu „Usta Usta”, ale jak zmierzyłem się z materiałem, który mam zagrać, to przyznam szczerze, było bardzo źle i ciężko. Jeśli chodzi o mojego bohatera, to niestety jest to głównie depresja i stany depresyjne. Dla mnie był to więc piękny powrót, choć trudny, ale warto było, ponieważ to było świetnie napisane i zrealizowane – mówi aktor.

Tłumaczy, że grany przez niego bohater jest teraz w zupełnie innym miejscu i ma zupełnie odmienne spojrzenie na świat.

– Na pewno doszedł do ściany, której nie umie przejść. I nawet przyjaciele, którzy zawsze są koło niego, nie są w stanie mu pomóc, ponieważ to są rzeczy, które człowiek musi sam ze sobą po prostu załatwić. Wpadł w depresję i w myśli bardzo, bardzo czarne, więc nie widzi dla siebie pomocy i sensu, żeby żyć. To było bardzo trudne i do zagrania, i do zmierzenia się z tą postacią – mówi.

Wojciech Mecwaldowski podkreśla, że starał się jak najlepiej sprostać zadaniu. Bazował trochę na swoich doświadczeniach, ale nie chciał ich kopiować, tylko przełożyć na sytuację bohatera, którego gra.

– Ciężko się przygotowywać do zagrania człowieka, który jest w depresji, albo to przeszłaś, albo nie przeszłaś. Znam te tematy, więc starałem się nie brać z siebie, ale stworzyć to na potrzeby Piotrka. Ale znam te emocje i te stany, więc łatwo było w to wchodzić, ale nie chciało się – mówi.

Aktor ma świadomość, że depresja może dotknąć każdego, niezależnie od wieku, pozycji społecznej i statusu materialnego.

– Mając rodzinę, dzieci, ludzie mają takie myśli i czasami odchodzą z tego świata, więc to są bardzo poważne tematy. Wiadomo, że tak jak w „Usta usta” czasami jest to przedstawione lekko i że możemy się z tego zaśmiać, ale to jest tylko po to tak pokazane, żeby ktoś, kto ogląda, się zaśmiał, ale za chwilę, żeby przyszła refleksja, że tak po prostu jest. Tak to życie wygląda i czasami trzeba uważać – mówi.

Serialowy Piotrek musi się mierzyć z wieloma problemami. Dopada go wypalenie zawodowe, popada w kłopoty finansowe, w końcu przychodzi depresja. Zdaniem aktora to nie powinny być tematy tabu. Niezależnie od tego, czy dotyczą mężczyzn, czy kobiet, trzeba je pokazywać, głośno o nich mówić i szukać najlepszych dróg wyjścia.

– Depresja była, jest i będzie, w różnym stopniu dotyka ludzi. Dlatego nie trzeba tego ukrywać, tylko warto o tym rozmawiać. Bo nie jest tak, że to można łatwo zdiagnozować i powiedzieć, że żeby wyjść z tego, musisz robić to i to. Największym problemem jest to, że ludzie słuchają, ale nie starają się zrozumieć. Bo jeżeli ktoś z czymś się mierzy, jest mu ciężko, to niefajnie go dotykać palcem i powiedzieć: o, z nim coś jest nie tak, tylko zrozumieć. Jak tak będzie, to wszystko będzie okej – dodaje Wojciech Mecwaldowski.

Serial opowiada o długoletniej przyjaźni, której nie są w stanie zniszczyć żadne przeciwności losu. Aktor przyznaje, że dobrze mieć przy sobie takich ludzi, którzy nie zawiodą i zawsze wyciągną pomocną dłoń.

– Ja wierzę w przyjaźnie, które trwają i trwają, bo mam przyjaźnie, które wciąż trwają, a są praktycznie od dziecka, więc nie ma reguły. Człowiek musi trafić na swoich ludzi i wtedy jest wszystko pięknie. Mogę więc tylko życzyć ludziom, żeby mieli takich przyjaciół, jakich ma Piotrek Nowak, który w potrzebie po prostu ich ma, słuchają go, starają się go zrozumieć i mu pomóc – mówi.

Premiera pierwszego odcinka „Usta usta” została zaplanowana na niedzielę, 6 września. Emisja o godzinie 21:30 na antenie TVN. 

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Sztuka

Seriale

Anna Kraszewska: Budowanie mojej postaci w serialu „Pajęczyna” nie było łatwe. Byłam ubrana w prawdziwą twardą skórę sprzed kilku dekad i buty za duże o dwa rozmiary

W serialu „Pajęczyna” Anna Kraszewska wciela się w rolę Jagody, córki Teresy Titko (Anna Radwan), fizyczki i prawej ręki prof. Giedrowicza (Marek Kalita), który pracuje nad bombą termojądrową. Kobieta ginie w tajemniczych okolicznościach, a po latach jej siostra Kornelia (Joanna Kulig) chce się dowiedzieć, co się właściwie stało. Aktorka przyznaje, że ją samą na etapie czytania scenariusza ogarnęła niezwykła ciekawość i krok po kroku starała się rozwikłać zagadkę sprzed lat. Jej zdaniem poza ciekawą fabułą wartością dodaną tej produkcji są kultowe stroje, samochody, meble i inne rekwizyty, które przenoszą widzów w czasy PRL-u.

IT i technologie

Operacje raka prostaty przy użyciu robota chirurgicznego standardem w krajach zachodnich. W Polsce wciąż nie są refundowane

– W leczeniu raka prostaty technologia da Vinci tak naprawdę zastąpiła już inne metody – mówi urolog, dr Stefan W. Czarniecki z należącego do Grupy LUX MED Szpitala św. Elżbiety. Placówka już od kilku lat wykorzystuje roboty da Vinci w operacyjnym leczeniu raka prostaty, co wynika z dużych korzyści z tej metody po stronie lekarzy i pacjentów. Polska jest jednak w gronie niewielu państw, w których te zabiegi nie są refundowane. Na dodatek robotów wciąż jest stosunkowo niewiele, pozytywny jest jednak fakt, że z każdym rokiem rośnie zarówno liczba robotów, jak i operacji przeprowadzanych w ich asyście. W I kwartale br. polskie placówki zrealizowały ich łącznie 415, o 57 proc. więcej niż rok wcześniej.

Motoryzacja

Właściciele zabytkowych samochodów nie muszą ubezpieczać ich przez cały rok. Polisy krótkoterminowe nie zawsze są jednak opłacalnym rozwiązaniem

Na polskich drogach z roku na rok widać coraz więcej pojazdów na żółtych tablicach będących symbolem zabytkowego samochodu. Za takie z reguły uznaje się auta starsze niż 40 lat lub nieco młodsze, powyżej 25 lat, ale mające wartość kolekcjonerską. Według danych gromadzonych w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców w Polsce zarejestrowanych jest ok. 7,5 mln pojazdów starszych niż 25 lat, a 2,5 mln z nich ma status „aktywny”, czyli wykazały w ciągu ostatnich sześciu lat jakiś objaw swojego istnienia. Pojazdy zakwalifikowane jako zabytkowe mogą liczyć na specjalne traktowanie przez ubezpieczycieli.