Newsy

Były rzecznik policji został stand-uperem. Krzysztof Hajdas: na scenie przemycam też trochę historyjek z policji

2019-05-21  |  06:11
Mówi:Krzysztof Hajdas
Funkcja:były rzecznik Komendanta Głównego Policji

Krzysztof Hajdas przez blisko 30 lat był policjantem, a na emeryturze postanowił spróbować swoich sił w stand-upie, bo jak podkreśla, zawsze pociągały go wystąpienia publiczne. Nie spodziewał się jednak, że będzie to tak wymagająca forma artystyczna, w której nawet mimo najlepszego przygotowania, na scenie coś może nie zagrać i publiczność nie podchwyci żartu. Debiutujący w roli komika policjant zdradza, że czasem przemyca widzom anegdoty ze swojej byłej pracy, ale stara się nie przekraczać przy tym granic dobrego smaku, tak, by nikogo nie urazić.

Po zakończeniu pracy w policji Krzysztof Hajdas nie chciał wieść nudnego życia na emeryturze. Zawsze lubił kontakt z ludźmi, dlatego też szukał pomysłu na to, jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Po rozważeniu wszystkich za i przeciw odważył się na debiut na scenie stand-upowej.

– Zawsze chciałem występować, wydawało mi się, że jestem zabawny i stwierdziłem, że to jest może banalne, ale marzenia trzeba realizować. I jeżeli bym nie spróbował, to pewnie nigdy bym się nie dowiedział, czy rzeczywiście mam do tego talent, czy powinienem to robić, czy też nie. Jeżeli okaże się, że się myliłem, no to wtedy trzeba będzie się zastanowić nad tym, co dalej. Ale zawodowi stand-uperzy mówią, żeby się nie przejmować porażkami, więc na razie uczę się tego, co jest solą stand-upu, czyli kontaktu z publicznością, tej interakcji pomiędzy komikiem a publicznością. I to jest dla mnie szalenie ważne – mówi agencji Newseria Lifestyle Krzysztof Hajdas.

Na prośbę publiczności były rzecznik Komendanta Głównego Policji często dzieli się anegdotami ze swojej poprzedniej pracy.

–  Wszyscy ode mnie wymagają tego, aby było to coś z mojej pracy, więc zawsze staram się przemycać kilka takich historyjek z pracy w policji. Ale także oczywiście jak to zwykle w stand-upie – o życiu, o rodzinie i o codzienności, która mimo wszystko potrafi bawić innych ludzi. Trzeba mieć dystans do siebie i zawsze uważałem, że najciekawsze są takie historie, które samemu się przeżyło. Co ciekawe, to, co mi się kiedyś wydawało, że nigdy się nie będzie nadawało, nigdy nie będzie śmieszne, po tylu latach już nabrało dla mnie innego wymiaru i można to przedstawić nawet w stand-upie – mówi Krzysztof Hajdas.

Zdaniem Krzysztofa Hajdasa, nawet najbardziej wstydliwy temat można ubrać w odpowiednie dla siebie ramy i podzielić się nim z publicznością. W każdej sferze życia zdarzają się bowiem ciekawe historie, które warto przemycić innym w nieco żartobliwy sposób.

– Uważam, że nie ma tabu, gdybym uważał, że są jakieś granice, to bym się tym nie parał. Raczej jest tak, że to ze mnie się śmieją inni komicy, czasami wykorzystują to, że jestem na sali i nawiązują do mojego zawodu, do pewnych określeń, które są związane z zawodem policjanta. Oczywiście, śmieję się, czasami zagryzając zęby, ale w końcu wszedłem w świat komedii i trudno się na kogokolwiek obrażać, jeżeli dobrze wykorzystuje to, co ma, i ludzie się z tego śmieją – mówi.

Krzysztof Hajdas zdecydowanie jednak optuje za tym, żeby żarty nie przekraczały granic dobrego smaku. Nie chodzi bowiem o szydzenie z jakiegoś zawodu, ale wydobycie jego kwintesencji.

Trzeba mieć ogromny dystans do siebie, do swojego zawodu. Jest wiele anegdot i o policjantach, i o aktorach, i o dziennikarzach, i jest kwestia tego, czy ktoś rozumie, że to są żarty i się nie obraża, czy też nie. Natomiast nie jestem zwolennikiem ani przeginania w jedną, ani w drugą stronę. I jeżeli uważam, że jakiś żart jest przesadzony, to potrafię się odgryźć – mówi Krzysztof Hajdas.

Były rzecznik policji po raz pierwszy publicznie zaprezentował swoje umiejętności podczas Społecznej Sceny Debiutów w Teatrze WARSawy. W przygotowaniach do występu pomagali mu wtedy zawodowi stand-uperzy, którzy instruowali i udzielali cennych wskazówek.

– Stres jest ogromny. Mimo że mam duże doświadczenie i w występach publicznych, i w występach przed kamerą, i w studiach telewizyjnych, ale to jest coś zupełnie innego. Tutaj staje się w świetle reflektorów, przed publicznością, która jest metr, dwa, trzy ode mnie i co ciekawe, jeżeli się powie coś, co mnie się wydaje zabawne, na co się przygotowałem i się cieszyłem, że wymyśliłem coś fajnego, a tu na widowni cisza, to jest to masakryczne uczucie. Część komików mówi, że to jest tzw. zerwanie kontaktu z publicznością, a potem ten kontakt trzeba nawiązać. Ale tego też się trzeba nauczyć – mówi Krzysztof Hajdas.

Krzysztof Hajdas tłumaczy, że jest świadomy swoich braków i zdaje sobie sprawę z tego, że przed nim jeszcze dużo pracy. Zna swoje mocne strony, ale wie też, co musi dopracować w swoich wystąpieniach.

– Mam już kilka takich bardzo drobnych, w otwartej formule występów za sobą i zawsze starłem się sprawdzić, co jest śmieszne, co bawi ludzi, a co nie.  Mam taki zwyczaj, że jak coś mi się wydaje zabawne, po prostu to nagrywam w telefonie. Mam tych nagrań naprawdę bardzo dużo. I żeby wybrać to, co jest najfajniejsze, najśmieszniejsze, to jednak wymaga dużo pracy i dużego przygotowania. Co więcej, przeżywam takie rozterki, że nie, to na pewno nic z tego nie będzie, to wyrzucić to wszystko, wziąć co innego. Ale to też trzeba sobie umieć wytłumaczyć, że to też są początki, człowiek ma prawo popełniać błędy – mówi Krzysztof Hajdas.

Czytaj także

Kalendarium

Gwiazdy

Magda Gessler: Nigdy w życiu nie robiłam sobie nic na twarzy. Miałam paraliż nerwu trójdzielnego, przez co czasami wygląda ona nieregularnie

Gwiazda TVN często jest posądzana o poddawanie się zabiegom medycyny estetycznej, dlatego też nie ukrywa, że irytuje ją, gdy ktoś wmawia jej poprawianie urody. Restauratorka podkreśla, że nie ma czasu nawet na regularny masaż, a tym bardziej na spędzanie długich godzin w gabinetach medycyny estetycznej. Przyznaje, że na jej nieregularne rysy twarzy wpływ miał paraliż nerwu trójdzielnego.

Seriale

Violetta Arlak: chciałabym przebierać w scenariuszach jak w ulęgałkach. Niestety tak nie jest

Od moich bohaterek przejmuję filozofię, która stwierdza: idź do przodu, bądź odważna – mówi aktorka. Podkreśla, że nigdy się nie poddaje, a problemy traktuje jak drobne kamyki na drodze do celu, a nie poważne przeszkody. Nie ukrywa też, że chciałaby dostawać więcej scenariuszy i móc wybierać w ofertach ról.

 

Problemy społeczne

Rak piersi dla Polek to wciąż temat tabu. Strach przed chorobą i reakcją bliskich powstrzymuje je przed regularnymi badaniami

Mimo świadomości na temat konieczności wykonywania samobadania piersi oraz niezbędnych badań takich jak USG, czy mammografia, Polki nadal nie wykonują regularnych badań. Najczęstszymi powodami są lęk przed otrzymaniem diagnozy, trudnym leczeniem, naznaczeniem społecznym, czy obawa przed brakiem dostępu do terapii. Ten lęk każdego roku skutecznie powstrzymuje Polki przed regularnymi badaniami, rozmową o zdrowiu, a także poinformowaniem najbliższych o diagnozie raka piersi. Choroba jest wciąż tematem tabu, szczególnie gdy diagnoza ma postać zaawansowaną.

Media

Marek Krupski: marzy mi się talk show współprowadzony przez moją żonę. Chcemy częściej pracować razem

Żałuję, że tak późno zacząłem pracować z żoną – mówi aktor. Latem spotkał się z Magdaleną Modrą na planie drugiego sezonu serialu "Rodzinny interes", już myśli jednak o kolejnych wspólnych przedsięwzięciach. Jego zawodowym marzeniem jest talk show, który mógłby prowadzić z żoną.