Newsy

Dorota Goldpoint: Nie wyobrażam sobie szyć tylko ubrań w małych rozmiarach jak 36–38. Zwyczajnie nie utrzymałabym się na rynku

2021-07-16  |  06:21

Projektantka zauważa, że dobrze skrojone ubrania będą znakomicie leżały nie tylko na kobietach noszących rozmiar 34 czy 36, ale również na tych o pełniejszych kształtach. I choć projektantom łatwiej szyje się dla wysokich i bardzo szczupłych kobiet, to standardy powoli się zmieniają. Dążenie do rozmiaru S i XS nie ma bowiem najmniejszego sensu. Oferta jej pracowni to ukłon w stronę naturalnej kobiecości i zachęta do tego, aby dumnie podkreślać swoje zadbane krągłości.

Projektanci szyją kolekcje na pokazy w bardzo małych rozmiarach, a styliści i fotografowie najczęściej i najchętniej zatrudniają szczupłe i wysokie modelki. Przez lata na takich standardach opierał się biznes modowy. Zdaniem Doroty Goldpoint nie ma to jednak zbyt dużego przełożenia na rzeczywistość.

– Polskie kobiety mają różne rozmiary, nie tylko 36 i 38, bo do mnie trafiają średnio rozmiary 44–46. Jeżeli mówimy o młodych dziewczętach, to oczywiście one są bardzo piękne, zgrabne, mają piękne nogi i na pewno mogą sobie pozwolić na to, żeby nosić krótkie spódniczki czy trochę roznegliżowane sukienki. Pytanie tylko, czy projektanci są w stanie szyć te ubrania właśnie dla takich młodych kobiet w cenach, które one uniosą. Co innego zakup sukienki w sieciówce, bo wtedy ona kosztuje tak w granicach 200 zł, natomiast co innego zakup sukienki u projektanta. Tutaj płacimy nie tylko za fason, ale także za wykonanie tej sukienki w pracowni, więc te koszty są zupełnie inne – mówi agencji Newseria Lifestyle Dorota Goldpoint.

Projektantka szyje wzorcowe ubrania w rozmiarze 38–40, bo jej zdaniem wiele dojrzałych kobiet nadal może poszczycić się szczupłą i zgrabną sylwetką. Nie ogranicza się jednak tylko do tych najmniejszych rozmiarów. Oferta jej pracowni jest bardzo bogata i  różnorodna.

– Ubieram kobiety dojrzałe, kobiety po 40. roku życia. Niektóre cały czas wyglądają bardzo pięknie, są smukłe, szczupłe. W ogóle Polki są zadbane i chyba najlepiej w Europie ubrane, tak przynajmniej się mówi. Ale ubieram też kobiety po 50. roku życia i wtedy tutaj już pojawia się taki problem, że ciało kobiety zmienia się, ono przechodzi całą postmenopauzalną przemianę, więc gdzieś tyjemy, gdzieś jesteśmy szczuplejsze, zmieniają nam się proporcje sylwetki. Moje klientki, kobiety dojrzałe, mają rozmiar właśnie od 38 do 54. I w związku z tym ja nie wyobrażam sobie szyć tylko małe rozmiary, 36–38. Nie mogę sobie na to pozwolić, bo bym ich nie sprzedawała i zwyczajnie bym się nie utrzymała na rynku – mówi Dorota Goldpoint.

Projektantka wychodzi więc naprzeciw oczekiwaniom swoich klientek i stara się zaspokoić nawet najbardziej wybredne gusta. Jej zdaniem kobiety w każdym wieku i o różnym typie sylwetki mogą być ubrane gustownie i stosownie do okazji.

– W swoim butiku, w swoim atelier, bardzo wiele realizacji jest robionych na zamówienie. I wydaje mi się, że jednak tendencja powinna iść w takim kierunku, że mamy rozmiary 40–42, bo dojrzała kobieta jest w stanie zapłacić za sukienkę 2, 3 czy 4 tys. zł, natomiast młoda dziewczyna może ją sobie zakupić właśnie w sieciówce czy w jakimś sklepie z trochę tańszą odzieżą, a u projektantów ceny są dosyć wysokie – mówi.

Ubrania najlepiej leżą na szczupłych dziewczynach, dlatego też modelki najczęściej mają rozmiar 34 bądź 36. Jednak pod wpływem nacisków opinii publicznej wielu projektantów powoli odchodzi od tego trendu, a znane domy mody skłaniają się ku urozmaicaniu swoich kolekcji.

– Wiadomo, że jeżeli proporcje są prawidłowe, to na zdjęciu zawsze to wygląda dobrze. Ale jeżeli weźmiemy pod uwagę sylwetkę większą niż 40–42, to tutaj już te proporcje są różne. Dwie najczęstsze sylwetki to są albo rozbudowana góra, czyli masywne plecy, duży biust, wąskie biodra i szczupłe nogi, albo na odwrót, czyli dosyć spore, masywne uda, pupa, biodra, brzuszek i dosyć drobna góra. Takie kobiety muszą sobie szyć na miarę, bo nie byłyby w stanie ubrać się w sieciówce, a już na pewno nie u niektórych projektantów, którzy szyją tylko właśnie takie małe rozmiary – mówi Dorota Goldpoint.

Projektantka pochwala to, że coraz częściej na sesjach zdjęciowych i pokazach modowych stroje prezentują nie tylko szczupłe modelki, ale również te w rozmiarze plus size.

– Widzimy na sesjach wielkich firm, że te modelki nie są już bardzo szczupłe, że ten rozmiar jest już bardziej w kierunku czterdziestki. I sądzę, że to jest właściwe. Ja przynajmniej tak rozwiązuję swoje dylematy, że młode dziewczyny są modelkami na sesjach, które pokazują właśnie np. kostiumy kąpielowe czy jakieś krótkie sukienki, szorty, natomiast takie modele, które raczej są dedykowane kobietom dojrzałym, pokazuję na sylwetkach właśnie w rozmiarze 40. I w ten sposób rozwiązuję ten dylemat, że zwykle w roku jest kilka małych sesji kapsułkowych, z różnymi modelkami, co pozwala też pokazać potencjał marki, to, że szyjemy i dla tych młodych i szczupłych, ale również dla kobiet dojrzałych, których sylwetki mogą być bardzo różne – tłumaczy.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Muzyka

Anna Wyszkoni: 25 lat mojej artystycznej drogi to był przepiękny czas sukcesów i wielu przebojów. Były też momenty trudne i ryzykowne

Z okazji jubileuszu 25-lecia pracy artystycznej piosenkarka przygotowała dla swoich fanów płytę, na której znalazły się jej największe przeboje. Utwory, które fani dobrze znają i razem z nią śpiewają na koncertach. Selekcja nie była prostym zadaniem, bo Anna Wyszkoni ma na swoim koncie dziesiątki hitów, które zdobyły uznanie słuchaczy. „Nieznośna Lekkość Hitu” to sentymentalna podróż pełna wrażliwości, pasji, miłości i spełnienia, ale także gorzkich doświadczeń życiowych i słabości, które zdarzają się każdemu

Podróże

Robert Gonera: Trzeba opanować chaos reklamowy szpecący krajobraz miast, zadbać o zabytki i chronić zieleń. Nawet małe gesty ekologiczne i estetyczne mają znaczenie

Zdaniem ambasadora akcji „Krajobraz Mojego Miasta” to do nas należy decyzja, w jakim otoczeniu chcemy żyć i w jaki sposób powinniśmy zadbać o dziedzictwo kulturowe zostawione nam przez poprzednie pokolenia. Nieprzemyślane inwestycje, pochopne usuwanie zieleni z ulic i placów, tandetne wykonawstwo, szpecące banery reklamowe, brak poszanowania dla wartości krajobrazowych, lekceważenie przepisów oraz złe gospodarowanie przestrzenią – to wszystko ma niebagatelny wpływ na wygląd miejsc, w których mieszkamy.

Konsument

Budownictwo drewniane może zyskać na zmianach w prawie. Możliwy nawet trzykrotny wzrost liczby oddawanych domów z drewna

Możliwość budowania domów do 70 mkw. powierzchni bez konieczności uzyskania pozwolenia może pozytywnie wpłynąć na branżę budownictwa drewnianego. – Szacujemy, że rocznie liczba domów drewnianych oddawanych do użytku wzrośnie z 950 do 2,5 tys. – mówi Tomasz Szlązak, prezes spółki Polskie Domy Drewniane. Tym bardziej że średnia powierzchnia dziś stawianych domów, choć dziś wynosi trochę więcej niż 70 mkw., to jednak systematycznie spada. Budownictwo drewniane będzie zyskiwać na popularności także w obliczu spodziewanych regulacji na poziomie unijnym dotyczących redukcji śladu węglowego w branży.