Newsy

Monika Miller o „Tańcu z gwiazdami”: Do tej pory z tańcem miałam niezbyt wiele wspólnego. Najbardziej się boję tego, że zapomnę całego układu i wszystko po prostu będzie masakrą

2019-09-03  |  06:18

Fotomodelka nie ukrywa, że ma dużą tremę przed premierowym odcinkiem „Tańca z gwiazdami” i nie chodzi tylko o opanowanie konkretnego układu choreograficznego czy umiejętność odpowiedniego zaprezentowania się na parkiecie. Stres jest tym większy, że wnuczka Leszka Millera po raz pierwszy wystąpi w telewizyjnym show, które jest emitowane na żywo i z udziałem publiczności. Obecność kamer nieco ją deprymuje, tym bardziej że jako tancerka czuje się jeszcze mało pewnie.

Monika Miller to postać nietuzinkowa i charyzmatyczna. Doskonale sprawdza się jako influencerka i modelka alternatywna. Pozuje przede wszystkim do zdjęć typu editorial, beauty, fashion czy pin up. Jej oryginalny styl doceniło już wielu znanych stylistów i fotografów. Branża artystyczna mocno ją wciąga. Artystka występuje również w teledyskach i chce spróbować swoich sił w branży muzycznej. Nie ukrywa jednak, że na razie taniec nie jest jej najmocniejsza stroną.

Nigdy nie uczestniczyłam w ogóle w czymś takim i niezbyt wiele miałam wspólnego z tańcem wcześniej, to jest zupełnie coś nowego dla mnie. Najbardziej się boję, że zapomnę całego układu i wszystko po prostu będzie masakrą – mówi agencji Newseria Monika Miller.

Jan Kliment, partner Moniki Miller, wykazuje nieco więcej optymizmu. Tancerz podkreśla, że wnuczka polityka zrobiła duże postępy od momentu, kiedy pierwszy raz stanęła na parkiecie.

– To jest młoda kobieta, słyszy muzykę, ciało jest przygotowane, tu nie ma co. Trzeba się tylko skupić na tańcu, na technice i będzie wszystko dobrze. Czasami pierwsze lajfy są takie trochę stresujące i mogą zdarzyć się jakieś wpadki, ktoś może pomylić kroki albo nadepnąć na sukienkę i z tego mogą być kłopoty. Ale m,y tancerze, jesteśmy przyzwyczajeni już do takich akcji. Jakby był problem z sukienką, to już bym dał radę sobie. Zrobię wszystko, co mogę, aby było bardzo dobrze – mówi Jan Kliment.

Monika Miller przyznaje, ze po kilku tygodniach prób zdecydowanie lepiej czuje się w tańcach standardowych niż w latynoamerykańskich. Zapewnia jednak, że niezależnie od tego, z jakim układem przyjdzie jej się zmierzyć, na treningach da z siebie wszystko. Z kolei Jan Kliment cieszy się z tego, że w programie będzie partnerował właśnie jej. Obydwoje znali się wcześniej, ale zupełnie nie przypuszczali, że połączy ich taneczne show.

Kiedyś byłem u nich w domu, jak Monika była jeszcze malutka, to było za czasów jak tańczyłem z Weroniką Marczuk. A teraz takie losy się zdarzyły, że tańczymy razem i to jest fajne. Myślę, że Monika się nie spodziewała, że będzie tańczyć – mówi Jan Kliment.

Tak, to było duże zaskoczenie. Ostatnia osoba, której bym się spodziewała, naprawdę – mówi Monika Miller.

Wnuczka Leszka Millera podkreśla, że niezależnie od okoliczności i sytuacji ma duże wsparcie ze strony rodziny.

– Kibicują mi, wiadomo, tylko, że u nas to jest tak na zasadzie, że moja rodzina jest po prostu przyzwyczajona do tego świata. I nieraz jest tak, że czasem odwiedzam dziadków po treningu, jestem taka zmęczona, spocona, po prostu wytargana i mówię: Dzisiaj miałam trening, robiliśmy to, to, i to, i to. I pokazuję filmik. A moi dziadkowie mają takie: No, fajnie, a co chcesz na obiad? To jest takie normalne – opowiada fotomodelka.

Monika Miller to kolorowy ptak 10 edycji „Tańca z gwiazdami” realizowanej przez telewizję Polsat. Artystka zwraca na siebie uwagę oryginalnym wyglądem. Ogromne wrażenie robią przede wszystkim jej tatuaże, które – jak podkreśla – powstawały spontanicznie.

– Nie planowałam tego. Po prostu zrobiłam sobie jeden tatuaż, potem zrobiłam drugi, potem zaczęłam obracać się w tym świecie osób alternatywnych. Zobaczyłam te wszystkie tatuażystki, które są wytatuowane, mają kolczyki, dredy i po prostu się w tym zakochałam. I tak poszło – mówi Monika Miller.

Wielką pasją Moniki Miller jest także muzyka. Artystka ma już swój kanał na YouTube, na którym wkrótce ma zamiar zaprezentować swoje pierwsze utwory pod pseudonimem artystycznym Monami.

Czytaj także

Kalendarium

Jak korzystać z materiałów Newserii?

Bezpłatne materiały wideo, audio, zdjęcia oraz artykuły

Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

Gwiazdy

Lider zespołu Łzy: Zawsze mi mówiono: nie zakładaj rodziny, bo osierocisz dzieci. Teraz dzięki leczeniu mogę funkcjonować jak zdrowy człowiek

W najgorszych dniach zmagałem się z krwotokami płucnymi. Płuca po prostu nie wytrzymywały, pękały tkanki w płucach i były zalewane krwią, dusiłem się nią. To było po prostu straszne – mówi Adam Konkol, lider zespołu Łzy, który od dziecka choruje na rzadką chorobę – tętnicze nadciśnienie płucne. Kardiolodzy odradzali mu założenie rodziny i przygotowywali do jednoczesnego przeszczepu serca i płuc. Ratunkiem okazało się jednak nowoczesne leczenie farmakologiczne, dzięki któremu dzisiaj muzyk prowadzi całkiem normalne życie.

Gala Złote Spinacze 2019

Psychologia

Natalia Kukulska: Jako rodzice często przenosimy nasze problemy na dzieci. One idą do szkoły z głową pełną tego, co dzieje się w domu

Ze statystyk przedstawionych przez SOS Wioski Dziecięce wynika, że aż 41 proc. dzieci w wieku szkolnym doświadczyło przemocy ze strony bliskiej osoby, a ponad milion wychowuje się w rodzinach dotkniętych problemem alkoholowym. Oznacza to, że w każdej klasie jest przynajmniej jedno skrzywdzone dziecko. Natalia Kukulska, ambasadorka Stowarzyszenia, podkreśla, że odbudowanie dziecięcego świata, który runął jak domek z kart, jest niezwykle trudne. W tych dramatycznych sytuacjach ogromne znaczenie ma wsparcie i zrozumienie – zarówno ze strony najbliższych, jak i nauczycieli i wychowawców.

Robotyka i SI

Coraz bliżej komercjalizacji polskiego robota kardiochirurgicznego. Ma być konkurencją dla robota Da Vinci

Coraz więcej procedur przeprowadzanych na salach operacyjnych może być wykonywanych z użyciem robotów chirurgicznych. Ich zaletą jest m.in. wysoka precyzja, co pozwala na stosowanie ich w najbardziej ryzykownych zabiegach. Polacy są już coraz bliżej komercjalizacji robota kardiochirurgicznego, nad którym prace trwają od dwóch dekad. Ma się on cechować dużo większą automatyzacją, niż ma to miejsce w przypadku robota Da Vinci.