Newsy

Anna Popek marzy o byciu kurą domową

2013-10-02  |  00:07

Annę Popek po prawie 20 latach zmęczyła telewizja i bycie w centrum wydarzeń. – Marzę o tym, żeby być kurą domową, żeby siedzieć w domu, zajmować się obiadem, przygotowaniem lekcji z dziećmi i takimi czynnościami zupełnie prozaicznymi - wyznała prezenterka.

– Marzy mi się to, żeby kobiety znowu zaczęły być doceniane za to, że po prostu ładnie wyglądają i są w stanie spędzić czas w domu, przygotowując ten dom na przyjęcie mężczyzny. Żeby jak takie dawne kapłanki domowego ogniska dbały o dobrą atmosferę i o taką moralną zawartość tego, co się dzieje w domu - opowiada Popek agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Jednocześnie dodaje, że na razie na pozostanie w domu nie może sobie pozwolić.

– Nie mogę tego robić. Warunki są takie ekonomiczne, jakie są i pewnie większość kobiet tego doświadcza, że po prostu muszą chodzić do pracy. Ale marzy mi się to, żeby doceniono kobiety, które potrafią prowadzić dom. Kobiety, dla których ważne tak samo jak kariera jest to, żeby ich dzieci były dobrze wychowane, wychowane na dobrych ludzi, a nie tylko zadbane w sposób materialny – przyznaje Popek.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Żywienie

Finanse

Na rynku brakuje co najmniej 0,5 mln przystępnych cenowo mieszkań. Prawie połowa młodych Polaków mieszka z rodzicami

Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc wśród krajów Unii Europejskiej pod względem zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych swoich obywateli. Wciąż wiele rodzin mieszka w przeludnionych nieruchomościach, bo brakuje lokali dostępnych cenowo. – Przybywa mieszkań inwestycyjnych, natomiast większość polskich gospodarstw domowych nie stać na zakup mieszkania na własność, dlatego że zdolność kredytową posiada mniej więcej 30–40 proc. z nich – zauważa Magdalena Ruszkowska-Cieślak, prezeska zarządu Fundacji Habitat for Humanity Poland. Wielu z nich nie stać nawet na najem na warunkach rynkowych, dlatego potrzebne są rozwiązania systemowe wspierające mieszkalnictwo.

Bankowość

Podskórne implanty mogą zastąpić kartę płatniczą, a nawet uratować życie. Wciąż brakuje społecznej akceptacji dla tej technologii

Implanty wszczepiane pod skórę mogą dziś zastępować klucze do drzwi czy dowody osobiste. Niedawno firma Walletmor wypuściła na rynek pierwszy na świecie implant płatniczy. Jak podkreśla jej założyciel, Wojciech Paprota, jest on cieńszy niż papierowa kartka, niewielki i elastyczny, a płatności zbliżeniowe to tylko jedna z jego potencjalnych funkcjonalności. Implant wyposażony we wrażliwe dane na temat stanu zdrowia użytkownika może nawet uratować życie, w przypadku np. zasłabnięcia na ulicy. Do wykorzystania takiej technologii na większą skalę potrzebna jest jednak szersza akceptacja społeczna.