Newsy

Magdalena Boczarska: widz serialowy chce być traktowany odpowiednio do poziomu swojej inteligencji

2018-09-10  |  05:45

Twórcy seriali powinni umieć odpowiadać na nowe przyzwyczajenia widzów – uważa aktorka. Jej zdaniem współczesne seriale odznaczają się wyjątkowo wysoką jakością, a ich odbiorcy oczekują przede wszystkim inteligentnej fabuły. Produkcją spełniającą te oczekiwania ma być „Pod powierzchnią”, nowość w jesiennej ramówce TVN. Gwiazda twierdzi, że dawno nie spotkała się z tak znakomitym scenariuszem serialowym.

Seriale są coraz silniejszą konkurencję dla filmów kinowych, niejednokrotnie przewyższając je jakością scenariusza, pomysłowością fabuły, a niekiedy nawet poziomem scenografii. Zagraniczne produkcje, dostępne przede wszystkim na platformach typu VOD, zmieniły przyzwyczajenia polskiego widza, który nie zadowala się już klasycznymi telewizyjnymi tasiemcami o tematyce obyczajowej. Zdaniem Magdaleny Boczarskiej taka postawa publiczności stanowi duże wyzwanie dla twórców produkcji telewizyjnych.

– To wymaga zupełnie innego podejścia do seriali, żeby odpowiedzieć na nowe przyzwyczajenia, ale też zapotrzebowanie widza i tego, że widz chce być traktowany odpowiednio do poziomu swojej inteligencji – mówi aktorka agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Gwiazda wielokrotnie występowała w serialach m.in. w „Barwach szczęścia”, „Czasie honoru” oraz „Drugiej szansie”. Już wkrótce będzie można oglądać ją w nowej produkcji stacji TVN zatytułowanej „Pod powierzchnią”. Będzie to ośmioodcinkowy serial opowiadający historię czterech osób zmagających się z osobistymi problemami. Magdalena Boczarska wciela się w postać Marty, nauczycielki języka polskiego, która na skutek traumatycznych wydarzeń przeżywa poważne kłopoty w małżeństwie z Bartkiem.

– Bardzo lubię swoją bohaterkę, to takie duże szczęście, że mam po Michalinie Wisłockiej i po „Różyczce” szczęście do takich bohaterek, które są bardzo podmiotowe, nie przedmiotowe, i takich, które umieją walczyć o swoją własną godność, wolność – mówi gwiazda.

„Pod powierzchnią” to serial obyczajowy z mocno wyeksponowanym wątkiem kryminalnym i elementami wysokiej jakości kina psychologicznego. Magdalena Boczarska twierdzi, że dawno nie spotkała się z serialem, który miałby równie znakomicie napisany scenariusz i tak ciekawą, zamkniętą w kilku zaledwie odcinkach, fabułę. Jej zdaniem jest to piękna historia mówiąca o tym, jak podnieść się po życiowym dramacie.

– Serial jest o tym, co pod powierzchnią. Zabrzmi to bardzo przewrotnie, ale o tym, jak wiele skrywamy, i o tym trochę, jak bardzo nie znamy tych osób, które kochamy, to jest motto, które nam przyświeca – mówi aktorka.

Za reżyserię serialu odpowiedzialny jest Borys Lankosz, twórca takich kinowych hitów jak „Rewers” i „Ziarno prawdy”, autorem zdjęć jest natomiast Bogumił Godfrejów, w 2001 roku nominowany do Oscara za etiudę „Męska sprawa”. W obsadzie, oprócz Magdaleny Boczarskiej, znaleźli się także Łukasz Simlat i Bartłomiej Topa. „Pod powierzchnią” zadebiutuje na antenie pod koniec października, po zakończeniu emisji „Pułapki” – innej serialowej nowości stacji TVN. Produkcja ta to jednak nie jest jedyny projekt zawodowy Magdaleny Boczarskiej.

– Już na jesieni zaczynam próby z Iwanem Wyrypajewem do nowej sztuki „Letnie osy kąsają nas nawet w listopadzie. Premiera będzie w Ochu [red. Och-Teatrze], także zapraszam serdecznie – mówi aktorka.

Gwiazda z sukcesem łączy życie zawodowe z prywatnym. Twierdzi, że obowiązki związane z opieką nad niespełna rocznym synkiem Henrykiem dzieli z partnerem Mateuszem Banasiukiem. Bardzo mocno wspiera ją również jej mama.

– Instytucja babci jest nie do przecenienia, więc bardzo się cieszę, że mam wsparcie w osobie mojej mamy – mówi Magdalena Boczarska.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Komunikat

Ważne informacje dla dziennikarzy radiowych

Dziennikarze radiowi mają możliwość pobierania oryginalnego klipu dźwiękowego oraz  z lektorem w przypadku materiałów, w których ekspertami są obcokrajowcy.

Zapraszamy do kontaktu media|newseria.pl?subject=Kontakt%20dla%20medi%C3%B3w| style="background-color: rgb(255, 255, 255);"|media|newseria.pl 

Jak korzystać z materiałów Newserii?

Ważne informacje dla dziennikarzy i mediów

Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

Partner sekcji zdrowie

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Gwiazdy

Gwiazdy

Milena Sadowska (Miss Polonia 2018): Przed wejściem na scenę dzwoniłam z płaczem do mamy. Bałam się, że nie dam rady

Po wygranej w konkursie piękności Milena Sadowska doskonale odnalazła się w roli nowej miss. W trakcie swojego „panowania” udzielała wywiadów, uczestniczyła w galach, brała udział w sesjach zdjęciowych oraz reprezentowała Polskę podczas wielu wyjazdów zagranicznych. Wspomina, że dzień konkursu był dla niej bardzo stresujący. Przed występem nie mogła pozbierać myśli i czuła się niepewnie. W pokonaniu strachu pomogli jej najbliżsi.

Farmacja

Skuteczne leczenie raka prostaty jest dostępne dopiero na etapie z przerzutami. Pacjentów z wcześniejszym stadium nowotworu nie obejmuje program lekowy

Rak prostaty jest już najczęściej występującym nowotworem u mężczyzn. Co roku diagnozuje się więcej zachorowań i w coraz młodszym wieku, nawet przed 50. rokiem życia. Ubiegły rok przyniósł pewną poprawę w leczeniu pacjentów z tym nowotworem, ale jest ono dostępne wyłącznie dla chorych z przerzutami. Pacjenci, u których rak prostaty jest oporny na kastrację, ale jeszcze nie dał przerzutów, nie mają dostępu do nowych leków. – Muszą więc czekać, aż ich stan się pogorszy – podkreślają lekarze i oceniają, że jest to nieetyczne. Polska w dalszym ciągu znacząco odbiega od państw Europy Zachodniej w leczeniu tego nowotworu.

 

Ochrona środowiska

W Europie brakuje miodu. Skala fałszowania tego produktu jest coraz większa

Europejscy konsumenci odczuwają niedobór miodu na rynku, ale pszczelarze nie są w stanie dostarczyć wystarczającej ilości tego produktu. Podobnie jest w Polsce, gdzie jest mało pasiek profesjonalnych, a liczba rodzin pszczelich rośnie zbyt wolno. Problemy i uwarunkowania branży sprawiają, że na sklepowe półki trafia miód importowany m.in. z Ukrainy i Chin. Rośnie też skala zjawiska fałszowania tego produktu.