Newsy

Milena Sadowska (Miss Polonia 2018): Niektóre dziewczyny przygotowywały się do finału Miss Grand International przez rok, więc było czuć konkurencję. Ja podczas zgrupowania schudłam 7 kg

2021-05-13  |  06:21

Miss Polonia 2018 przyznaje, że rywalizacja o koronę Miss Grand International była niezwykle zacięta. Niektóre kandydatki przygotowywały się do finału niemal rok i bardzo liczyły na wygraną. Upragniony tytuł zdobyła Abena Appiah, Miss USA, z którą nasza reprezentantka jest w stałym kontakcie. Dziewczyny bardzo się polubiły i już nie mogą się doczekać kolejnego spotkania. Milena Sadowska wspomina, że podczas miesięcznego zgrupowania przed konkursem w Tajlandii schudła 7 kg. Wszystko dlatego, że na miejscu serwowano niewielkie posiłki i niemal przez cały czas odczuwała głód.

Finał wyborów Miss Grand International odbył się 27 marca w Bangkoku. Polska reprezentantka niestety nie zakwalifikowała się do finałowej dwudziestki, ale  podkreśla, że udział w tym konkursie mimo wszystko był dla niej niezwykle ciekawym doświadczeniem.

– Wspaniałe wrażenia i jestem bardzo wdzięczna Biuru Miss Polonia za daną mi szansę uczestniczenia w tym konkursie i że to właśnie ja zostałam wydelegowana na tak prestiżowy konkurs, jakim jest Miss Grand International. Wiele się tam nauczyłam, wiele doświadczyłam, kolejna niezapomniana przygoda, którą na pewno będę pamiętać do końca życia – mówi agencji Newseria Lifestyle Milena Sadowska, Miss Polonia 2018.

Jak wspomina, za kulisami konkursu panowała miła atmosfera, choć dało się też odczuć nutkę rywalizacji. Widać było, że niektórym kandydatkom do korony bardzo zależało na wygranej. Włożyły dużo pracy w to, by zaprezentować się jak najlepiej.

– Atmosfera była niesamowita i bardzo się polubiłyśmy ze wszystkimi dziewczynami. Ale powiem szczerze, że niektóre dziewczyny przygotowywały się do tego konkursu przez rok, więc było czuć konkurencję i to, że one tam przyjechały, żeby wygrać ten konkurs. Ale mimo wszystko bardzo się wszystkie polubiłyśmy, zaprzyjaźniłyśmy się i nawet do tej pory mam kontakt z tymi dziewczynami. Nawet niedawno nowo wybrana Miss Grand International ze Stanów Zjednoczonych napisała mi, że za mną tęskni, że chciałaby, żebyśmy się zobaczyły, więc to jest dla mnie bardzo miłe, że nawiązałyśmy tam takie relacje – mówi Milena Sadowska.

Modelka wróciła więc do Polski z bagażem nowych doświadczeń, dobrymi wspomnieniami i nowymi znajomościami. Podczas zgrupowania w Tajlandii mocno we znaki dało jej się natomiast minimalistyczne podejście do żywienia.

– Bardzo schudłam – 7 kg, bo oni nas karmili tam bardzo małymi porcjami. Dostawaliśmy zupkę w małych pojemniczkach, więc ile mogłam, to jadłam, ale też potrawy były bardzo ostre, więc nie mogłam jeść dużo, bo jak jadłam ostre, to znowu mi wysypywało na twarzy, więc to była masakra. I jak wróciłam do domu i zobaczyłam, że ważę 56 kilo, to mówię: nie, teraz muszę znowu przytyć, żeby wyglądać zdrowo – mówi.

Milena Sadowska podkreśla też, że w Tajlandii mocno odczuwa się pandemię. Wszystko odbywa się w ścisłym rygorze sanitarnym.

– Od razu po przylocie do Tajlandii, mimo że wynik testu miałam negatywny, musiałam odbyć dwutygodniową kwarantannę w hotelu, w którym przebywałyśmy. No i oczywiście wszędzie maseczki, dezynfekcja rąk, tak że oni starali się, żeby nikt przypadkiem nie zachorował i żeby się ten wirus nie rozniósł jeszcze bardziej – mówi Miss Polonia 2018 .

Wspomina też, że przygotowania do konkursu były bardzo czasochłonne, więc przed finałem trudno było wygospodarować wolną chwilę na zwiedzanie czy chociażby zakupy.

– Jedynie już po finale. Finał był w sobotę, a ja miałam wylot w poniedziałek, więc tę niedzielę poświęciłam, żeby zająć się sobą. Poszłam na zakupy, coś dla rodziny kupiłam, coś dla znajomych, tak że to był jedyny dzień. A tak to przez cały miesiąc miałyśmy mnóstwo zajęć, mnóstwo aktywności i nie było kompletnie czasu na nic innego. Spałyśmy codziennie trzy–cztery godziny, bo wracałyśmy bardzo późno do hotelu, a musiałyśmy wstawać bardzo wcześnie. Byłyśmy więc bardzo zmęczone, bardzo niewyspane, ale trzeba było się ścisnąć, żeby dotrwać do finału i jak najlepiej się zaprezentować – mówi Milena Sadowska.

Teraz więc przyszedł czas na zasłużony odpoczynek. Jednak ze względu na niestabilną pogodę w Polsce modelka planuje wakacje za granicą.

– Planujemy z chłopakiem polecieć do Meksyku i może się uda jeszcze zahaczyć o Stany Zjednoczone. Ale zobaczymy, bo przez ten COVID to nie wiadomo, jak to wszystko wygląda, musimy się dowiedzieć. Nie mogę się już doczekać, bo tutaj w Polsce to raz słonecznie, a raz zimno, a tam jednak pogoda będzie gwarantowana, tak że na pewno się wygrzejemy – dodaje.

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Moda

Maria Sadowska: Często kupujemy ubrania tylko na jeden sezon, a powinniśmy recyklingować modę. Ja jestem królową second handów

Wokalistka zauważa, że co kilka miesięcy do sprzedaży trafiają nowe kolekcje ubrań, a te, które jeszcze nie są zniszczone i mogłyby się przydać innym, lądują na śmietniku. Podobnie jest z różnymi urządzeniami elektronicznymi, sprzętem RTV i AGD. Nowe modele z dnia na dzień wypierają starsze, a góra elektrośmieci stale rośnie. Maria Sadowska apeluje więc, by zadać sobie trochę trudu i niepotrzebne telefony, tablety czy komputery oddać do odpowiedniego punktu, z którego trafią do recyklingu i utylizacji. Artystka docenia też kreatywność swojego męża, który maluje obrazy na starych, skórzanych kurtkach i tworzy w ten sposób nietuzinkowe elementy garderoby.

Media

Edyta Herbuś: Program „Tańcząca ze światem” łączy ze sobą moją pasję do podróży, tańca i odkrywania świata. Podczas nagrań wskakuję z jednej półki energetycznej w drugą

W nowej odsłonie programu „Tańcząca ze światem” Edyta Herbuś zabierze widzów do Jordanii. Jak zaznacza, plan wyjazdu był bardzo intensywny. Przez dziewięć dni ekipa realizująca pracowała po 12 godz., by pokazać niezwykłe, kulturowe i historyczne bogactwo tego fascynującego kraju. Tancerka zdradza też, że te wyjątkowe miejsca pozwoliły jej odkryć w sobie uśpione pokłady wrażliwości i stały się powodem wielu wzruszeń.

Konsument

Brytyjscy naukowcy dowiedli, że odczuwania szczęścia można się nauczyć. Trzeba jednak stale to ćwiczyć

Sześcioletnie badania, połączone z prowadzeniem kursów uczących tego, jak poprawić samopoczucie i stać się człowiekiem szczęśliwym, wykazały, że stosując odpowiednie strategie, można uzyskać zadowalające rezultaty. Przejście kursu prowadzonego przez naukowców z Uniwersytetu Bristolskiego umożliwia poprawę parametrów świadczących o samopoczuciu nawet o 15 proc. Okazuje się jednak, że zalecane ćwiczenia należy wykonywać trwale – w przeciwnym razie następuje regres do poziomu sprzed ich wdrożenia. Dobre wyniki badań skłoniły ich autora do wydania poradnika. Jego polskojęzyczna wersja ukaże się w maju.